Czerniakowska 137j w Warszawie
"Serio dowaliłeś się do karawanu?". Burza pod najnowszym postem Konfitury Zrzut ekranu z Google Maps

Internetowy twórca o pseudonimie Konfitura jest postrachem kierowców w Warszawie. Ale tylko tych, którzy łamią przepisy. I słusznie, że jest ktoś, komu chce się walczyć z patologią na ulicach, ale jego ostatnia akcja spotkała się ze sporym oburzeniem. W komentarzach posypały się gromy. A poszło o karawan.

REKLAMA

"Kierujący karawanem, realizujący 'ostatnią podróż po chodniku', obiecał, że jest mu bardzo przykro, wyraził żal i skruchę, oraz zobowiązał się do przestrzegania przepisów w przyszłości. Na pewno już nigdy tak nie zrobi. W zamian otrzymał odkupienie... tzn. pouczenie!" - napisał na Facebooku Konfitura.

logo

"Swoją drogą, jak bardzo trzeba nie mieć skrupułów, żeby w tak ważny dla rodziny zmarłego dzień dodatkowo jawnie łamać prawo, nie zważając na uroczystości i bezpieczeństwo innych" - dodał społecznik.

O co chodzi? O kierowcę karawanu, który został zgłoszony na policję przez internetowego twórcę w lipcu ubiegłego roku za jazdę po chodniku przy ulicy Czerniakowskiej 137j w Warszawie. Mieści się tam Parafia św. Stefana Króla w Warszawie.

Sęk w tym, że podczas pogrzebu, żeby wjechać przed kaplicę, karawan nie ma innej opcji, tylko wjechać na chodnik koło przejścia dla pieszych na skrzyżowaniu z Nowosielecką i przejechać kawałek po nim, gdyż wjazd pod kaplicę został przez miasto zasłupkowany.

Kierowca karawanu musi więc łamać przepisy, bo inaczej nie dostanie się przed kościół. Podkreślam, przed kościół, a nie na jego zaplecze, bo na zaplecze można dostać się przez bramę oddaloną o jakieś 80 metrów.

logo

Burza w komentarzach

I o ile przeważnie akcje Konfitury w większości zbierają pozytywne komentarze i wywołują przychylny odzew, tak tym razem zawiadomienie na karawan spotkało się ze sporym oburzeniem.

Pominę już komentarze karalne, bo niektórych poniosło i zaczęli grozić internaucie, ale niektórzy podkreślali, że to, że karawan podczas pogrzebów pojawia się przed kaplicą na chodniku, dzieje się od czasów PRL-u. Inni nie mogli uwierzyć, że społecznik zainteresował się sprawą karawanu i podpytywali, czy zacznie zgłaszać też straż pożarną lub karetki. "Zwykle doceniam Twoją pracę, ale poważnie? dowaliłeś się do karawanu i to w miejscu gdzie naprawdę nikomu to nie przeszkadza?", "O ile oglądam konfiturę o tyle moim zdaniem już przegina. Z popierającego staje się powoli jego przeciwnikiem Moim zdaniem lejce już mu puszczają i staje się agresorem. To jest sposób na życie a nie obywatelska postawa" - czytamy pod postem Konfitury.

Konfitura odpowiada

Na falę hejtu i oburzenia zareagował autor posta. "Widzę, że wiele osób ocenia tę sytuację wyłącznie przez pryzmat pogrzebu, całkowicie pomijając szerszy kontekst. Osobie potrąconej na chodniku będzie całkowicie obojętne, czy uderzył ją karawan, samochód dostawczy, osobowy czy motocykl. Chodnik jest miejscem przeznaczonym dla pieszych właśnie po to, aby nie musieli mierzyć się z ruchem pojazdów. Przepisy nie istnieją po to, by utrudniać życie kierowcom, lecz po to, by między innymi chronić najsłabszych uczestników ruchu" - czytamy.

"Szacunek dla zmarłego i jego rodziny nie może oznaczać przyzwolenia na narażanie bezpieczeństwa osób postronnych. W tej konkretnej sytuacji około 20 metrów dalej znajduje się normalny wjazd na teren parafii, z którego korzystają pojazdy. Kierowca nie musiał jechać chodnikiem. Warto też pamiętać, że nie mówimy o rodzinie zmarłego przewożącej trumnę własnym samochodem. Mówimy o przedsiębiorcy świadczącym odpłatne usługi pogrzebowe. O pracownikach noszących trumny zawodowo" - tłumaczył Konfitura.

"Uważam, że jest sporym nietaktem właśnie takie świadczenie usług z naruszeniem przepisów prawa i zasad bezpieczeństwa. I jeszcze jedna rzecz. To nie ja doprowadziłem do tego, że dziś każdy taki przypadek trafia pod lupę. To sami kierowcy przez lata lekceważenia przepisów sprawili, że problem urósł do takich rozmiarów. Gdyby jazda po chodnikach była rzeczywiście incydentalna, nikt nie poświęcałby temu uwagi. Co więcej, nikt nie wzywał tam policji na miejsce, nie zakłócał uroczystości i nie przeszkadzał rodzinie zmarłego. Zostało jedynie złożone zgłoszenie po fakcie, aby sprawa została oceniona w normalnym trybie" - dodał.

logo
Quiz

1 / 11 Startujemy. Poznajesz to logo?

Czy ta sytuacja mogłaby się zmienić? Obecność karawanu przed kościołem i wniesienie trumny do kaplicy jest elementem ceremoniału. Dlatego potrzebne byłoby zrobienie podjazdu lub zatoczki przed świątynią. Pytanie: co na to konserwator zabytków? Trzeba by było przenieść też przystanek autobusowy.

Czy jest to do wykonania tak, żeby karawany nie łamały przepisów? Możliwe. A może karawan, który sunie kilka kilometrów na godzinę i jest tam okazyjnie, nie jest jednak takim zagrożeniem dla pieszych?