Nie tylko przez pogodę. Historia, którą ujawnił w swoim reportażu Mariusz Szczygieł z pewnością popsuła zakończenie roku szkolnego pracownikom i uczniom szkoły, w której pracuje opisywana Ewa T. Już cała Polska wie, o której placówce i nauczycielce mowa. Wystarczyło kilka godzin.

REKLAMA
O reportażu Szczygła dowiedziałem się z Facebooka. Linka do tekstu udostępniali znajomi, podobnie było na Twitterze. Poruszeni byli wszyscy: i młodzi, i starzy. Trudno się dziwić, historia smutna i przerażająca. To jednak zostawmy – wszystko zostało powiedziane, również przez Was w komentarzach. Podczas kolegium zastanowiło nas coś zupełnie innego. Sposób przedstawienia całej historii przez Mariusza Szczygła.
Reportaż świetny, czyta się go jednym tchem. Mimo że dziennikarz zmienia najważniejsze dane i nie pisze wprost o kim mowa, na podstawie podanych przez niego informacji można bez większych trudności dowiedzieć się o kogo chodzi. Potwierdzili to internauci, którzy w kilka godzin znaleźli nie tylko prawdziwe imię i nazwisko bohaterki, ale i jej numer telefonu oraz maila.
Sam fakt, że Szczygieł przez kilka tygodni zbierał się do przeczytania oryginalnego reportażu na temat zabójstwa 6-latka, pokazuje jak bardzo historia nim wstrząsnęła. Zdecydował się ją ujawnić. Zakładam, że dziennikarskie sumienie nie pozwoliło mu jej ukrywać. I bardzo dobrze. Mariusz Szczygieł to doświadczony dziennikarz, musiał liczyć się z tym, że sposób prowadzenia narracji pozwoli trafić internautom po nitce do kłębka. Pewnie uznał – podobnie jak zdecydowana większość Polaków – że taka osoba nie powinna pracować jako nauczycielka. Teraz wiadomo już, że nie pracuje – kobieta zrezygnowała dziś z pracy.
Musiał zdawać sobie sprawę, że spotka ją zawodowy i społeczny ostracyzm. Jednak widząc, co dzieje się teraz, zakładam, że takiego efektu się nie spodziewał. Wyciek imienia i nazwiska jest chyba najmniejszym problemem Ewy T. Po sieci krąży już jej prywatny numer telefonu, podobnie jak mail. Do szkoły, w której pracuje spływają dziesiątki maili internautów, którzy skrzyknęli się i oskarżają placówkę o zatrudnianie morderczyni. Planowali też dzwonić i pisać bezpośrednio do niej.
Na profilu szkoły na nk.pl wklejają fragmenty reportażu, tak samo na Facebooku. Wśród uczniów wszystko rozchodzi się błyskawicznie. Można sobie tylko wyobrazić jak patrzą na nią koledzy i koleżanki z pokoju nauczycielskiego oraz podopieczni. Choć reportaż powstał w jak najbardziej słusznej sprawie, reakcja trochę wymknęła się spod kontroli.
Oczywiste jest, że nie powinna ona pracować w zawodzie, sprawa jak najbardziej powinna wyjść na jaw, ale skala i prędkość hejtu zastanawia. Ciekawe, czy Szczygieł, który nad tekstem pracował tygodniami (miesiącami ?) i miał możliwość manewrowania dniem "premiery", specjalnie nie zdecydował się na publikację właśnie teraz – dzień przed końcem roku szkolnego. Wszyscy się dowiedzieli, kobieta została przekreślona, cel został osiągnięty. Swoją drogą, ciekawe czy Mariusz Szczygieł spotkał się ze swoim informatorem. O tym wszystkim napisze dziś Krzysiek Majak, który właśnie siedzi obok mnie i rozmawia o tym wszystkim z Mariuszem Szczygłem.
Mniej ponuro będzie już w innych tekstach. Wiedzieliście, że Polska jest republiką malinową? Produkujemy najwięcej malin na całym świecie! Krótka dyskusja pokazała, że jesteśmy najlepsi także w wielu innych, czasami nietypowych, dziedzinach. Za kilka godzin przekonacie się w czym.
Jeżeli już o jedzeniu mowa, to Antek Bohdanowicz zbierze dla Was serię historii o… podkradaniu jedzenia. Zarówno w biurach, jak i stancjach czy akademikach. Ten tekst dedykujemy Kamilowi Sikorze, który żalił się ostatnio, że z lodówki zniknęła mu szynka oraz Tamarze, która – do tej pory nie wiadomo jak – nagle straciła cały obiad.