Potrącenie rowerzysty w Łodzi
Dwukrotnie przejechał po rowerzyście, bo ten zwrócił mu uwagę Materiały prasowe KMP w Łodzi

W Łodzi na ulicy Krótkiej doszło do niebezpiecznego zdarzenia z udziałem kierowcy Mercedesa i rowerzysty. Samochód stanął na przejeździe rowerowym, co nie spodobało się kierowy jednośladu, który ze złości uderzył w auto. Na to zareagował zmotoryzowany, który dwukrotnie potrącił rowerzystę.

REKLAMA

Do tego kuriozalnego zdarzenia doszło 22 lipca na ulicy Krótkiej w Łodzi. Sytuacja z początku wyglądała niestety dość klasycznie. Kierowca Mercedesa, jadąc ulicą Zgierską w stronę Zachodniej, najwyraźniej uznał, że przepisy go nie dotyczą.

Wpakował się prosto na oznakowaną drogę dla rowerów. Jadący tamtędy 48-letni cyklista musiał ratować się ucieczką i gwałtownym hamowaniem, żeby nie wbić się w maskę niemieckiego auta.

Rowerzysta postanowił zrobić to, co na jego miejscu zrobiłaby pewnie spora część z nas. Podszedł do auta na wysokości przednich drzwi i po prostu zwrócił kierującemu uwagę na jego niebezpieczny manewr. Fakt, że poniosło go trochę, bo uderzył w samochód.

I to był ten moment, w którym na drodze rozpętało się istne piekło, a zwykła sprzeczka przerodziła się w coś, co można opisać tylko jako skrajna agresja drogowa.

Koszmarny wypadek na ścieżce rowerowej. Przejechał go z premedytacją

Siedzący za kółkiem mężczyzna, zamiast przeprosić, wrzucił wsteczny, skręcił kierownicą w lewo i celowo potrącił 48-latka. Ale na tym nie poprzestał. Sprawca ruszył do przodu, po czym... znów cofnął, z impetem uderzając i najeżdżając na bezbronnego człowieka oraz jego jednoślad.

To nie był zwykły wypadek na ścieżce rowerowej, to była z premedytacją wykonana egzekucja na człowieku, który odważył się zwrócić mu uwagę.

Efekt? Rowerzysta z bardzo poważnymi obrażeniami ciała, w tym z paskudnymi, otwartymi złamaniami lewej nogi, ląduje na asfalcie. A co robi kierowca? Oczywiście wciska gaz w podłogę i ucieka z miejsca zdarzenia, zostawiając wijącego się z bólu człowieka bez jakiejkolwiek pomocy. To zdarzenie od razu postawiło na nogi całą lokalną policję.

Wpadł następnego dnia. W tle narkotyki i widmo dożywocia

Kryminalni z bałuckiego komisariatu nie patyczkowali się ze sprawcą. Szybko wytypowali, kto siedział za kierownicą Mercedesa i już następnego dnia namierzyli 34-latka. Ukrył się na terenie Piotrkowa Trybunalskiego.

Gdy policjanci weszli do jego mieszkania, szybko okazało się, z jakiego typu bohaterem mają do czynienia. Funkcjonariusze znaleźli tam ponad 200 gramów narkotyków. Zebrany materiał nie pozostawił złudzeń co do tego, jak skończy się ta przejażdżka.

Zatrzymany w Łodzi

Mężczyzna usłyszał zarzuty m.in. usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (realnie zagrażającemu życiu, którego następstwem mogła być nawet śmierć), spowodowania poważnych obrażeń u cyklisty oraz prowadzenia auta pod wpływem środków odurzających.

logo
Quiz

1 / 11 Startujemy. Poznajesz to logo?

Za taki zestaw wyczynów grozi mu teraz kara dożywotniego pozbawienia wolności. Oczywiście nie upiecze mu się też za posiadanie znacznej ilości narkotyków. Na razie sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zaakceptował dla niego 3 miesiące aresztu.