
W poniedziałek (3.08) koło południa w miejscowości Sypień doszło do tragicznego w skutkach wypadku. 11-latek na hulajnodze wjechał pod kombajn. Niestety mimo wysiłków strażaków i medyków chłopca nie udało się uratować. Sprawę bada prokurator.
Wszystko wydarzyło się około godziny 12:20. Zwykły wakacyjny dzień w gminie Nieborów. Jak przekazał st. asp. Tomasz Piechowski z Komendy Powiatowej Policji w Łowiczu, do tego dramatycznego w skutkach zdarzenia doszło na łuku drogi.
To tam 11-letni chłopiec, który przemieszczał się na hulajnodze elektrycznej, zderzył się z potężną maszyną rolniczą. W starciu z wielotonowym potworem mały człowiek na jednośladzie po prostu nie ma żadnych szans.
Na miejsce błyskawicznie rzucono wszystkie możliwe siły. Jako pierwsi dotarli tam strażacy z OSP Nieborów i od razu przystąpili do akcji reanimacyjnej. Chwilę później przejął ją zespół ratownictwa medycznego. Sytuacja była na tyle krytyczna, że na miejsce zadysponowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W akcji ratunkowej brały udział także dwa zastępy z JRG PSP Łowicz oraz druhowie z OSP Bednary. Niestety, mimo wysiłków służb, finał tej historii łamie serce. Obrażenia, jakich doznał 11-latek, były zbyt rozległe. Życia dziecka nie udało się uratować.
Co zawiodło? Trwa śledztwo
Teraz na miejscu pracują policjanci pod ścisłym nadzorem prokuratora. Trwa zabezpieczanie śladów, które mają dać odpowiedź na pytanie, jak w ogóle doszło do tego dramatu.
Z oficjalnych informacji wynika już, że za kierownicą maszyny rolniczej siedział 48-letni mieszkaniec powiatu skierniewickiego. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był trzeźwy.
