
Świetne wieści płyną prosto z Podlasia. Jak podaje GDDKiA wojewoda wydał właśnie kluczowe pozwolenie na budowę kolejnego fragmentu drogi ekspresowej S19. Maszyny wkrótce wjadą na plac, ale... jak to u nas z wielką infrastrukturą bywa, jest w tym wszystkim mały haczyk.
Wojewoda Podlaski podpisał wreszcie decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej na 8,5-kilometrowy odcinek S19 pomiędzy węzłami Białystok Północ a Dobrzyniewo.
Ten nowo zatwierdzony fragment to jeden z pięciu kluczowych puzzli układanki na całej trasie S19 Kuźnica – Białystok Zachód. Przypomnijmy, że kierowcy korzystają już z 15-kilometrowego odcinka tuż przy samej granicy.
Zanim jednak odpalimy fanfary, warto dodać istotny szczegół. Decyzja pozwala na budowę samej głównej "eski" między węzłem Białystok Północ (leżącym na krajowej "ósemce") a planowanym węzłem Dobrzyniewo.
Z samym węzłem sprawa jest odrobinę bardziej skomplikowana, bo ZRID na niego zostanie wydany oddzielnie. Stanie się to możliwe dopiero, gdy GDDKiA uzyska pozwolenie na użytkowanie budowanego właśnie, sąsiedniego odcinka Krynice – Dobrzyniewo – Białystok Zachód.
Ten ma być gotowy w październiku, więc jeszcze w tym roku spodziewane jest papierowe "zielone światło" dla węzła Dobrzyniewo.
Kasa dla właścicieli gruntów. Jak będzie wyglądać nowa "dziewiętnastka"?
Zejdźmy na chwilę na ziemię, bo dla wielu okolicznych mieszkańców nowe drogi to nie tylko radość z szybkiego dojazdu, ale też nerwy związane z wywłaszczeniami. Wydanie decyzji ZRID to automatycznie start żmudnej procedury, jaką jest wypłata odszkodowań za nieruchomości przejęte pod budowę trasy.
Do gry wkraczają teraz rzeczoznawcy wyznaczeni przez wojewodę. To oni będą na miejscu szacować, wyceniać i przygotowywać operaty. Całość zakończy się oficjalną decyzją odszkodowawczą, po której Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zacznie przelewać środki na konta byłych właścicieli. Jeśli jesteście w tej grupie, uzbrójcie się w cierpliwość.

A jak będzie wyglądała nowa S19? Mówimy tu o standardowej, dwujezdniowej drodze ekspresowej z porządną nawierzchnią bitumiczną. Będzie solidna, w pełni przystosowana do ruchu ciężarówek (obciążenie 11,5 tony na oś), więc nie ma mowy, że za dwa lata zrobią się tam koleiny.
Wykonawca, czyli firma Unibep z Bielska Podlaskiego, będzie miał pełne ręce roboty. W ramach kontraktu za ponad 320 mln zł muszą postawić aż 19 obiektów inżynierskich, zbudować jezdnie dodatkowe i cały system odwodnień.
Kiedy w końcu pojedziemy tym nowym, równym jak stół asfaltem? Zakończenie prac planowane jest w I połowie 2029 r. Umowę na zaprojektowanie i budowę S19 w tym miejscu podpisano w połowie maja 2024 r., więc zegar dla drogowców już tyka.
Co słychać na innych odcinkach S19? Szybki raport z trasy
Skoro już "rozgrzebaliśmy" temat budowy S19 na Podlasiu, spójrzmy zza kierownicy na resztę tej arcyważnej trasy. Niektóre fragmenty dają powody do radości, inne potrafią mocno wkurzyć oczekiwaniem na biurokrację.
A co z południową obwodnicą Białegostoku? Tutaj sprawa przeniosła się do sal sądowych. Drogowcy czekają na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie skargi na decyzję środowiskową dla strategicznego odcinka S19 Białystok Zachód – Ploski (Deniski). Jeśli sąd wyda pozytywny wyrok, jeszcze w tym roku ruszą przetargi na projekt i budowę.
Zdecydowanie lepiej sytuacja wygląda, gdy spojrzymy dalej na południe. Podróż S19 od węzła Deniski przez Bielsk Podlaski aż do miejscowości Boćki (to ponad 27 km) idzie bez przeszkód.
Co więcej, jeszcze w tym roku kierowcy dostaną w prezencie wyczekiwane nowe odcinki S19: Boćki – Malewice (prawie 16 km) oraz sąsiedni fragment Malewice – Siemiatycze Północ (12,5 km). Generalna dyrekcja ciśnie też wykonawcę kawałka Malewice – Chlebczyn, aby wyrobił się z robotami na jezdniach głównych do końca tego roku.
1 / 10 Na początek coś łatwego...
Mapa wschodniej Polski zmienia się na naszych oczach. Oby tylko urzędowe i sądowe terminy "dowiozły", bo kierowcy tkwiący w korkach to ostatnie, czego dzisiaj potrzebujemy na trasach tranzytowych.
