Tablice rejestracyjne
"Polska plaga" we Włoszech. To, co robią z naszymi rejestracjami, szokuje Fot. Shutterstock

Włosi mają u siebie potężny problem, który sami nazywają "polską plagą". I nie, nie chodzi o naszych turystów okupujących rzymskie pizzerie. Chodzi o gigantyczne oszustwa na polskie tablice rejestracyjne.

REKLAMA

Ceny za obowiązkowe ubezpieczenie OC we Włoszech potrafią dobić do 2000 euro rocznie! Co więc robią tamtejsi kierowcy? Wpadli na "genialny" w swojej prostocie pomysł.

Zaczęli masowo wyrejestrowywać auta w swoim kraju i formalnie "sprzedawać" je do Polski lub Bułgarii. Tam pojazdy dostają nasze, krajowe blachy, po czym na podstawie fikcyjnych umów najmu wracają na Półwysep Apeniński.

W ten sposób omijają system, oszczędzają tysiące euro i śmieją się w twarz fotoradarom. We włoskim rejestrze pojazdów zagranicznych (REVE) jest już ponad 68 tysięcy takich aut i skuterów. Głównie w Neapolu, który stał się absolutną stolicą tej patologii.

Kradzione "blachy" i lewe umowy. Tak wygląda drogowy Dziki Zachód

Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Spora część tych zaradnych Włochów poszła o krok dalej. Zamiast bawić się w legalne procedury, po prostu kradną blachy w naszym kraju. Tak, dobrze czytacie.

Kradzież tablic rejestracyjnych w Polsce i wywożenie ich na południe stało się tam na tyle powszechne, że włoskie media wprost piszą o "masowym imporcie". Mają nasze numery, dorabiają fałszywą umowę użyczenia i hulaj dusza, piekła nie ma.

Efekt tego cwaniactwa jest przerażający. W 2025 roku liczba zagranicznych szkód spowodowanych przez auta na polskich blachach dobiła do prawie 72 tysięcy!

Co gorsza, lawinowo rośnie liczba zdarzeń, w których biorą udział nieubezpieczone pojazdy z polskimi tablicami. W ubiegłym roku odnotowano ich ponad 3 tysiące. A przecież za te szkody w ostatecznym rozrachunku płaci system, czyli my wszyscy.

Włoskie służby wreszcie wzięły się do roboty

Na szczęście miarka się przebrała. Służby w końcu się obudziły i wypowiedziały wojnę kombinatorom. Włoska policja zyskała bezpośredni dostęp do polskich baz danych. Koniec z machaniem lewym papierkiem podczas kontroli drogowej.

Od sierpnia 2026 roku każde zagraniczne auto we Włoszech może być błyskawicznie zweryfikowane. Do tego wprowadzono nowy podatek, a kary za jazdę na fałszywych tablicach drastycznie wzrosły.

Mandat może wynieść ponad 8 tysięcy euro, do tego dochodzi konfiskata auta, a nawet widmo więzienia. Do akcji wkroczyło też Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), które uruchomiło z włoskim odpowiednikiem specjalną "gorącą linię".

logo
Quiz

1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...

Polacy masowo występują z roszczeniami regresowymi, by uderzyć oszustów po kieszeni. I bardzo dobrze. Mam nadzieję, że ten proceder ukrócą raz na zawsze.