Proponowane zmiany mają poprawić bezpieczeństwo na drogach po zmroku.
Proponowane zmiany mają poprawić bezpieczeństwo na drogach po zmroku. Fot. Arkadiusz Ścichocki/Agencja Gazeta

Już jutro senatorowie mogą nakazać nosić odblaski. Po zmierzchu. Poza obszarem zabudowanym. Wszystkim. Do tej pory obowiązek ten dotyczył jedynie dzieci do 15. roku życia. Wniosek jaki się nasuwa jest zatem prosty, obywatele nie potrafią sami zadbać o swoje bezpieczeństwo.

REKLAMA
Z raportu policji wynika, że w ubiegłym roku na poboczach doszło do 109 wypadków, w których zginęło 18 osób. Warto odnotować, że nie wszystkie te zdarzenia miały miejsce w nocy. W porównaniu z 3342 wypadkami na przejściach dla pieszych to niewiele. A jednak parlament zajął się pieszymi chodzącymi nocą po poboczach. Autorka projektu zmiany w kodeksie drogowym Krystyna Łybacka w uzasadnieniu projektu pisze, że "znaczny odsetek ofiar to osoby poruszające się po zmierzchu wzdłuż nieoświetlonych dróg". – Sama jestem kierowcą i wiem jak ciężko jeździ się po zmroku. Proponowana zmiana ma na celu ochronę życia pieszych – tłumaczy posłanka SLD. Podkreśla, że projekt znosi tylko dotychczasowe ograniczenie wiekowe, nie niesie za sobą żadnych innych zmian.
Posłowie w czerwcu byli wyjątkowo zgodni przy głosowaniu nad tym projektem. Na 424 obecnych, 298 głosowało za przyjęciem projektu, 122 wstrzymało się, a tylko czterech było przeciw (wyłącznie posłowie PiS-u). Teraz przepisami zajmie się Senat i należy spodziewać się ich przyjęcia.
Dorośli równi dzieciom
Zwolennicy zmian zwracają uwagę, że są one bardzo potrzebne. – Dzieci rzadko chodzą same nocą po poboczu. A z drugiej strony, skoro przepis dotyczy dzieci, to dlaczego miałby nie dotyczyć dorosłych? – pyta Łybacka. Piesi po zmroku są słabo widoczni, kierowca widzi osobę bez odblasku z odległości 20 metrów, z kolei z elementem odblaskowym już z ok. 150 m.
Po zmianach, wina kierowcy byłaby mniejsza jeśli spowodowałby wypadek z udziałem pieszego po zmroku. Oczywiście jeżeli pieszy miałby element odblaskowy. Projektowi zarzuca się nieprecyzyjność. Mowa w nim bowiem jedynie o używaniu "elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu". – Mam nosić breloczek, opaskę, czy może muszę kamizelkę? Dziwne to jest – od tego typu komentarzy aż roi się na motoryzacyjnych forach internetowych. Piesi zgodnie z projektem będą mogli wybrać element odblaskowy. Do wyboru: opaska, kamizelka, cokolwiek. Ważne, aby element pozostawał na widoku i kierowca mógł go dostrzec. – Nieważne co to będzie, istotne jest położenie odblasku. Nawet mała świecąca rzecz poprawia widoczność pieszego na drodze po zmroku – mówi Łybacka.
Edukować i karać
W podobnym tonie wypowiadają się eksperci. – Od dawna mówiliśmy, że należy wprowadzić taki zapis, zmiany idą w dobrym kierunku. Po zmroku poboczem chodzą zwłaszcza dorośli – mówi Łucjan Górski, główny specjalista egzaminator nadzorujący z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego we Wrocławiu.
Wiele osób obawia się, że przepis będzie martwy, a jego egzekwowanie co najmniej trudne. Nie jednak chodzi o karanie pieszych, ale poprawę bezpieczeństwa i ujednolicenie obowiązujących przepisów dla wszystkich. – Nie oczekuję cudów. Wszyscy od razu nie zaczną nosić odblasków, ale stopniowo edukacja i regulacje prawne tej kwestii mogą sprawić, że na polskich drogach po zmroku będzie bezpieczniej – tłumaczy posłanka SLD.
Nie trzeba wprowadzać specjalnych kar za nieprzestrzeganie przepisu. Odpowiednie zapisy znajdują się w kodeksie wykroczeń, który stanowi, że uczestnik ruchu łamiący inne przepisy kodeksu drogowego lub wydane na jego podstawie, może zostać ukarany grzywną w wysokości do 3 tys. złotych.
To smutne, że parlamentarzyści muszą pomagać nam w dbaniu o własne bezpieczeństwo. Czymś naturalnym powinna być troska o własne życie. Póki co tak nie jest. I śmiem wątpić, by groźba kary zmieniła coś w tej kwestii.