
Białołęcki radny Sebastian Gut pokazał plany Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad dotyczące oznakowania na trasie S8 w okolicy Mostu Grota-Roweckiego w Warszawie. Mają one usprawnić ruch. Przynajmniej w teorii.
Trasa S8 w Warszawie od strony Białołęki to istny drogowy koszmar. Codziennie tysiące zdesperowanych kierowców traci tam nerwy, sprzęgła i cenne minuty swojego życia. Gigantyczne zatory, stłuczki i zjawisko ciągłego hamowania znikąd to na "ósemce" po prostu chleb powszedni. Ale uwaga, bo wygląda na to, że ktoś na górze wreszcie poszedł po rozum do głowy!
Jak podaje na Facebooku białołęcki radny Sebastian Gut, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ma bardzo konkretny plan na to, jak rozładować ten komunikacyjny zawał. I to jeszcze w tym roku!
Koniec z wąskimi gardłami. Zmiany na S8 szokują (pozytywnie)
Wielkie zakończenie prac na kluczowym odcinku S8 Konotopa - Marki zaplanowano na listopad 2026 roku. Jasne, wszyscy czekamy na nową, cichą nawierzchnię, która zastąpi wyeksploatowane koleiny, ale to nie wylany na nowo asfalt jest tutaj prawdziwym "game changerem". Prawdziwa i gigantyczna rewolucja dotyczy tego, jak zmieni się organizacja ruchu na S8.
Drogowcy wreszcie postanowili wycisnąć z istniejącej infrastruktury maksimum. W kilku absolutnie newralgicznych miejscach, gdzie do tej pory notorycznie tworzyły się największe zatory, zyskamy po prostu więcej miejsca na koła. Zamiast budować nowe estakady przez dekadę, postanowiono sprytnie zaadaptować to, co już mamy.
Weźmy na tapet mocno obciążony odcinek Gwiaździsta - Słowackiego. Tu dojdzie do potężnej zmiany, bo drogowcy postanowili przerobić obecny pas awaryjny na pełnoprawny pas ruchu. Efekt?

Zyskujemy około 700 metrów dodatkowej przestrzeni w kierunku na Białystok i aż 900 metrów w stronę Poznania. Każdy, kto regularnie zdejmuje tu nogę z gazu do zera i frustruje się sznurkiem aut, wie, jak wielką ulgę to przyniesie.
Podobny i niesamowicie prosty manewr zastosowano, jeśli chodzi o węzeł Powązkowska. W miejscu pasa awaryjnego, w kierunku Białegostoku, powstanie około 400-metrowy, dodatkowy pas ułatwiający płynny zjazd na węzeł Broniewskiego. Niby to tylko 400 metrów, ale to właśnie przez takie denerwujące "drobnostki" na głównej jezdni notorycznie wszystko staje. Poza tym kierowcy i tak często łamiąc przepisy jeżdżą nim "na skróty" w korku.
Słynny węzeł Modlińska do poprawy. Tysiące kierowców wreszcie odetchnie?
Prawdziwy hit czeka nas jednak tuż przed wjazdem na niesławny most Grota-Roweckiego. Kto tamtędy jeździ, ten ma świadomość, że zjeżdżający z Tarchomina i Białołęki potrafią skutecznie zablokować główny przelot.
Teraz na jezdni zbiorczo-rozprowadzającej w kierunku Poznania pojawią się aż dwa pasy do wjazdu na sam most. Obecnie jest tam jeden pas do jazdy prosto i jeden prawoskręt na zjazd na ulice Jagillońską. Wychodzi na to, że ten drugi będzie tez do jazdy prosto.

Będzie to wprawdzie oznaczało punktowe zwężenie wjazdu z ulicy Modlińskiej do zaledwie jednego pasa. Jak to przełoży się na płynnosć ruchu... Zobaczymy.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze węzeł Łabiszyńska, gdzie na jezdni zbiorczo-rozprowadzającej prawym, skrajnym pasem będzie można w końcu bez stresu pojechać na wprost. Do tej pory ten manewr rodził zupełnie niepotrzebne konflikty, trąbienie i groźne zajeżdżanie drogi w ostatniej sekundzie.
Oczywiście, nie oszukujmy się, bo to wciąż przeludniona samochodami Warszawa i cudów nie ma. Sama GDDKiA przyznaje, że ten pakiet zmian nie rozwiąże absolutnie wszystkich problemów tej wiecznie zakorkowanej arterii.
1 / 12 To na początek zmora wielu kierowców. Ta kontrolka oznacza problem...
Jednak w tych kilku najbardziej "zawalonych" punktach płynność ruchu powinna ulec drastycznej poprawie. Mniej sztucznych zwężeń, więcej dostępnych pasów jazdy i po prostu mądre wykorzystanie tego betonu, który już tam wylano.
