
W ciągu ostatnich 30 lat sprawa śmierci Tupaca Shakura pozostawała nierozwiązana. Wszystko zmieniło się w poniedziałek, gdy ława przysięgłych z Las Vegas uznała za winnego jego zabójstwa byłego przywódcę gangu South Side Compton Crips. Krewni zmarłego rapera mieli płakać podczas odczytywania werdyktu.
Tupac Shakur miał zaledwie 25 lat, gdy w 1996 roku został postrzelony w mieście Paradise w Nevadzie. Wracał wówczas z walki Mike'a Tysona z Brucem Seldonem, która odbyła się w Las Vegas w Nevadzie. W trakcie drogi powrotnej do BMW przewożącego rapera podjechał biały Cadillac, z którego padły strzały. Nadzieja hip-hopu została trafiona cztery razy i spędziła prawie tydzień na oddziale intensywnej terapii w University Medical Center w światowej stolicy rozrywki. Niestety, muzyk zmarł 13 września tamtego roku w wyniku obrażeń wewnętrznych.
Przez prawie trzy dekady śmierć Tupaca Shakura (znanego prywatnie jako Lesane Parish Crooks) nie dawała spokoju miłośnikom rapu. Artysta miał przed sobą świetlaną przyszłość – w jego twórczości dostrzegano poezję. Słuchacze doceniali go również za jego aktywizm społeczny, w końcu nie bał się mówić głośno m.in. o systemowym rasizmie w Stanach Zjednoczonych i policyjnej brutalności. Wygląda na to, że zagadka okoliczności, w jakich odszedł, nareszcie doczekała się finału.
Sprawa śmierci Tupaca Shakura została rozwiązana. Za winnego zabójstwa uznano byłego lidera gangu
W poniedziałek (31 sierpnia) ława przysięgłych z hrabstwa Clark w stanie Nevada uznała za winnego zabójstwa Tupaca Shakura byłego przywódcę gangu South Side Compton Crips z Compton – Duane'a "Keffe D" Davisa. 63-latek usłyszał werdykt dotyczący zarzutu morderstwa pierwszego stopnia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Proces trwający 11 dni odbył się w sali sądowej w Las Vegas.
Byłemu liderowi gangu z Kalifornii grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe. Wyrok zostanie ogłoszony 13 października bieżącego roku. Davis oświadczył w sądzie, że zamierza odwołać się od decyzji ławy przysięgłych.
Przypomnijmy, że zgodnie z twierdzeniem prokuratorów Davis był zły na ekipę Shakura, która 7 września 1996 roku miała pobić jego siostrzeńca w kasynie w Las Vegas. Jak usłyszeliśmy w mowie końcowej prokuratora Binu Palala, mężczyzna w odwecie miał zdobyć broń palną, zwołać swoich ludzi i "ruszyć na polowanie na pana Shakura". Davis miał podać broń, która zadała raperowi śmiertelne rany, osobie siedzącej na tylnym siedzeniu białego Cadillaca.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Sprawa śmierci Shakura przez dekady tkwiła w martwym punkcie z powodu braku silnych dowodów. W 2019 roku Duane "Keffe D" Davis opublikował autobiografię zatytułowaną "Compton Street Legend", w której wspominał o swoim współudziale w strzelaninie na skrzyżowaniu w Paradise we wrześniu 1996 roku.
Podczas odczytywania werdyktu ławy przysięgłych najbliżsi Tupaca Shakura, którzy uczestniczyli w rozprawie sądowej, mieli przytulać się do siebie ze łzami w oczach. Legenda hip-hopu na Zachodnim wybrzeżu należy do grona raperów, którzy umarli zbyt młodo, i muzyków zarabiających miliony po śmierci.




