George R.R. Martin i film "Zaklęta w sokoła"
George R.R. Martin zachwyca się filmem fantasy z 1985 roku. To zapomniany klasyk Fot. materiał prasowy; Shutterstock. Montaż: naTemat

George R.R. Martin jest entuzjastą wszelako rozumianej popkultury. Twórca sagi "Pieśni lodu i ognia" regularnie dzielił się z czytelnikami swoimi ulubionymi pozycjami z literatury, telewizji i kina. Amerykański fantasta uwielbia szczególnie film z połowy lat 80., który uchodzi za niedocenione dzieło z gatunku fantasy. Polacy mogą go nie znać, a to old school w najlepszym wydaniu.

REKLAMA

George R.R. Martin ma gust filmowy, który odzwierciedla jego zamiłowanie do fantasy. Autor uniwersum "Pieśni lodu i ognia", dzięki któremu możemy cieszyć się seansem "Gry o tron", "Rodu smoka" i "Rycerza Siedmiu Królestw", swego czasu systematycznie zamieszczał wpisy na swojej stronie Not a Blog, gdzie mogliśmy poznać jego opinie na temat nowości w streamingu (zachwycał się m.in. pierwszym sezonem animacji "Niebieskooki samuraj" Netflixa) oraz klasyki kina.

W 2017 roku 77-letni powieściopisarz opublikował na łamach The Daily Beast listę 10 najlepszych filmów fantasy, w których znalazła się m.in. nagrodzona łącznie 17 Oscarami trylogia "Władca Pierścieni" Petera Jacksona i "Narzeczona dla księcia" Roba Reinera. Wśród niezwykle popularnych tytułów z tego gatunku ukryła się perła inspirowana średniowieczem, za którą nakręcił Richard Donner, reżyser kultowej przygodówki pt. "Goonies".

"Zaklęta w sokoła" jest ulubionym filmem fantasy George'a R.R. Martina. Dlaczego warto go obejrzeć?

"Zaklęta w sokoła" (oryg. "Ladyhawke") zabiera widzów do XIII-wiecznej Francji, gdzie poznajemy drobnego złodziejaszka Gastona (zwanego Myszką), któremu udaje się uniknąć egzekucji. W ucieczce z ciemnego lochu pomaga mu przeklęty rycerz Etienne Navarre, podróżujący po szlaku z jastrzębiem na ramieniu. Na mężczyźnie ciąży klątwa, która powstrzymuje go przed normalnym spotkaniem z miłością swojego życia. W nocy towarzyszący mu ptak przemienia się w niewiastę o imieniu Isabeau d'Anjou. On wówczas przyjmuje postać wilka.

Dalsza część artykułu poniżej.

Wytwórnia Warner Bros. reklamowała romans z 1985 roku jako interpretację europejskiej legendy z XIII wieku, choć pomysł miał być w całości wytworem wyobraźni scenarzysty Edwarda Khmary ("Smok: Historia Bruce'a Lee"). Filmowy protagonista, na którego rzucono zły urok, był poniekąd inspirowany losami XV-wiecznego poety François Villona, którego w 1461 roku uwięziono pod zamkową fosą i poddano torturom z rozkazu ówczesnego biskupa Orleanu. Podobną ścieżką podążył zresztą sam Martin. "Gra o tron" to nie czysta fikcja.

George R.R. Martin określił film z Rutgerem Hauerem ("Łowca androidów"), Michelle Pfeiffer ("Człowiek z blizną"), Matthew Broderickiem ("Wolny dzień Ferrisa Buellera") oraz Alfredem Moliną ("Frida") mianem "przejmującej, sugestywnej, słodkiej, smutnej i magicznej" opowieści. Twórca "Gry o tron" dostrzegł w "Zaklętej w sokoła" tylko jedną skazę – muzykę skomponowaną przez Andrew Powella, która łączy elementy synthrocka z występami orkiestry symfonicznej.

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Czy rozpoznasz film fantasy po kadrze?

logo
Quiz

1 / 15 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. materiał prasowy

"'Zaklęta w sokoła" została pięknie zagrana, wyreżyserowana i nakręcona, a następnie niemal zrujnowana przez jedną z najgorszych ścieżek dźwiękowych, jakie kiedykolwiek powstały. [...] Gdyby tylko istniał sposób, aby przekonać kogoś do ponownego wydania tego filmu z zupełnie nową muzyką" – napisał pisarz. Dodajmy, że niedawno George R.R. Martin wrócił po miesiącach ciszy na Not a Blog.

Film Donnera, który można wypożyczyć w serwisie Prime Video (Polacy oglądają streaming na potęgę), przedstawia tragiczną historię miłosną w sposób bardzo przekonujący i wpisujący się w narrację typową dla kina swoich czasów. W spojrzeniach Rutgera Hauera i Michelle Pfeiffer czuć niewysłowioną tęsknotę, a wiszące nad parą zagrożenie ma dla widza realny wymiar – twórcy postarali się o to, by widownia od początku kibicowała tym nieszczęśnikom.