zwolennicy niemieckiej AfD
Historyczne wybory w Saksonii-Anhalt. Czy AfD obejmie rządy? Fot. Shutterstock

Trwają wybory do parlamentu landu Saksonia-Anhalt. Według sondaży wygra je skrajnie prawicowa AfD.

REKLAMA

Jeszcze nigdy regionalne wybory w Niemczech nie budziły takiego zainteresowania na świecie. Dziś mieszkańcy wschodnioniemieckiej Saksonii-Anhalt wybierają (6.09.2026) parlament kraju związkowego, landtag. Według sondaży wybory zdecydowanie wygra Alternatywa dla Niemiec (AfD), uznana przez kontrwywiad w tym regionie Niemiec za ugrupowanie skrajnie prawicowe. Ta antyimigrancka, antyeuropejska i prorosyjska partia ma około 41 proc. poparcia w sondażach i nie jest wykluczone, że po raz pierwszy zdobędzie większość pozwalającą na samodzielne rządy na szczeblu kraju związkowego Niemiec.

Byłby to zwrot w historii politycznej Niemiec, a wybory w tym liczącym niewiele ponad dwa miliony mieszkańców regionie miałyby konsekwencje dla polityki ogólnokrajowej, w tym także dla pozycji kanclerza Friedricha Merza. Obejmując władzę w 2025 roku, zapowiadał on, że zmniejszenie popularności AfD będzie jego celem. – Jeśli AfD wygra w Saksonii-Anhalt, krytycy Merza będą jeszcze głośniejsi, a żądania lepszego przywództwa staną się nie do zignorowania – mówi agencji AFP politolog Wolfgang Schroeder z Uniwersytetu w Kassel. Nie spodziewa się on jednak, że Merz straci stanowisko. – Z tego, co widzę, nie ma nikogo, kto mógłby go zastąpić na stanowisku kanclerza – ocenia. 

Upadek "zapory ogniowej"?

Obecnie AfD, choć stanowi największą frakcję opozycyjną w Bundestagu, jest izolowana przez pozostałe ugrupowania, które wykluczają koalicję, jak również jakąkolwiek inną współpracę z populistyczno-prawicową partią. Ta postawa, nazywana "zaporą ogniową" stanęłaby pod znakiem zapytania w przypadku przejęcia przez AfD władzy w jednym z krajów związkowych. Ewentualny rząd AfD wszedłby też do Bundesratu, izby reprezentującej kraje związkowe Niemiec.

– System partyjny nie byłby już w stanie zepchnąć AfD do kąta i zmarginalizować jej – ocenił w rozmowie z agencją AFP profesor Oliver Lembcke z Uniwersytetu Ruhry w Bochum. Jeśli AfD zdobędzie bezwzględną większość w Saksonii-Anhalt, "to znaczy, że przeskoczyła zaporę ogniową i że ta strategia się nie sprawdziła", dodał.

Wielu niezdecydowanych

To jednak, czy AfD utworzy rząd z jej regionalnym liderem Ulrichem Siegmundem na czele, zależeć będzie w dużej mierze od wyników wyborczych mniejszych ugrupowań. W wyborach bierze udział 15 komitetów wyborczych. Drugi prawdopodobny scenariusz to rząd szerokiej koalicji kilku partii – zapewne pod przywództwem drugiej w sondażach chadecji CDU (23 proc.).

Do landtagu w Magdeburgu wejdzie też zapewne Lewica (11,5 proc. w sondażach) oraz socjaldemokracja SPD (8,5 proc.). Zieloni mogą liczyć na 6-procentowe poparcie. Pod progiem wyborczym są populistyczno-lewicowy Sojusz Sahry Wagenknecht (4 proc.) i liberalna FDP (3 proc.). Według ostatnich przedwyborczych sondaży 26 proc. spośród 1,7 mln uprawnionych do głosowania nie było jeszcze zdecydowanych, czy i na kogo oddać głos.

800 akredytowanych dziennikarzy

Wczoraj do ostatniej chwili partie, a także organizacje społeczeństwa obywatelskiego, próbowały mobilizować do udziału w wyborach. W Magdeburgu tysiące osób zgromadziło się na placu przed katedrą na "festiwalu demokracji", aby wyrazić poparcie dla otwartego i różnorodnego społeczeństwa, a zarazem sprzeciw wobec AfD.

Wybory budzą duże zainteresowanie mediów, także poza granicami Niemiec. Jak podała stacja MDR, na wieczór wyborczy w budynkach targów w Magdeburgu akredytowało się około 800 dziennikarzy i ekip telewizyjnych, w tym 70 reporterów zagranicznych m.in. z USA, Chin czy Tajwanu.

Lokale wyborcze zostaną zamknięte o godzinie 18:00. Wówczas opublikowane zostaną pierwsze sondażowe wyniki.

Opracowanie: Anna Widzyk