
Macklemore został usunięty z trasy Eda Sheerana po tym, jak podczas koncertów powiedział ze sceny "Free Palestine" i wykonał swój protest song "Hind's Hall". Raper ujawnił, że za kulisami doszło do presji ze strony właścicieli stadionów, na czele z miliarderem Robertem Kraftem. Sheeran przekonuje, że to nie on zdecydował o wyrzuceniu Macklemore'a z tournée, ale mleko się rozlało – wielu fanów nawołuje do bojkotu brytyjskiej gwiazdy, a z jego trasy wycofali się wszyscy pozostali artyści. Apolityczność Sheerana właśnie uderza w niego rykoszetem, a historia Macklemore'a pokazuje, jak pieniądze i wpływy mogą (próbować) uciszyć artystę, który zdecydował się mówić prawdę o Palestynie i Izraelu.
Najpierw kontekst, który jest niezbędny do zrozumienia sprawy. W ubiegłym roku Niezależna Międzynarodowa Komisja Śledcza ONZ ds. Okupowanych Terytoriów Palestyńskich i Izraela opublikowała obszerny raport, w którym oficjalnie stwierdziła, że Izrael dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy. Kolejny raport z czerwca 2026 roku ponowił te wnioski, skupiając się dodatkowo na celowych działaniach wymierzonych w dzieci.
Rząd Binjamina Netanjahu zaprzecza ludobójstwu i zbrodniom wojennym, przekonując, że broni się przed Hamasem, a raporty o palestyńskich ofiarach są wyssane z palca, propagandowe i zmanipulowane. Narrację o "antysemickich oskarżeniach" stosują też sojusznicy Izraela, w tym USA.
Dodajmy, że izraelską operację wojenną rozpoczęto po 7 października 2023 roku, kiedy zmasowany atak bojówek palestyńskiego Hamasu objął równocześnie dziesiątki lokalizacji w Izraelu, w tym festiwal Supernova. Łącznie zginęło 1200 Izraelczyków, a ponad 250 zostało uprowadzonych. Hamas, uznawany przez Izrael i Zachód za organizację terrorystyczną, deklaruje, że jego celem jest całkowita likwidacja państwa Izrael, zakończenie izraelskiej okupacji ziem palestyńskich i utworzenie niepodległej Palestyny.
Od tego momentu izraelskie wojsko bombarduje Strefę Gazy, bierze na cel cywilów i utrudnia pomoc humanitarną. W ciągu trzech lat w atakach Izraela zginęło ponad 73 tysiące Palestyńczyków, w tym ponad 21 tysięcy dzieci. Szacuje się, że pod gruzami zniszczonych budynków wciąż mogą znajdować się tysiące kolejnych osób. Większa część Gazy jest zrujnowana, ludzie żyją w nieludzkich warunkach, a Izrael wciąż przeprowadza ataki mimo zawieszenia broni z jesieni 2025 roku. Od tamtego momentu zginęło ponad tysiąc kolejnych osób.
Macklemore powiedział ze sceny "Free Palestine" i wybuchła burza
Amerykański raper Macklemore, a właściwie Benjamin Haggerty, był jednym z supportów amerykańskiej części "Loop Tour" Eda Sheerana, gwiazdy brytyjskiej muzyki. 4 września wystąpił przed publicznością na MetLife Stadium w New Jersey. Podczas swojego około dwuminutowego przemówienia artysta wykorzystał ogromną scenę do jasnego opowiedzenia się po stronie Palestyny.
– Dużą częścią tego, dlaczego w ogóle chciałem wyruszyć w tę trasę, było to, żeby móc stanąć na takich stadionach i powiedzieć dwa słowa, które są bardzo bliskie mojemu sercu: "Free Palestine" ("Wolna Palestyna" – red.) – powiedział.
Następnie dodał, że chce, aby mieszkańcy Strefy Gazy i okupowanego Zachodniego Brzegu wiedzieli, że świat o nich nie zapomniał. Potem wykonał "Hind’s Hall", utwór będący wyrazem solidarności z propalestyńskimi protestującymi, podczas którego na ekranach wyświetlano obrazy zniszczeń w Gazie.
Macklemore powtórzył swój przekaz również następnego wieczoru. Zwrócił się wtedy bezpośrednio do żydowskich widzów. – Krytyka Izraela, krytyka apartheidu, sprzeciw wobec ludobójstwa w żaden sposób nie są krytyką was – powiedział. Podkreślił, że jego przesłanie dotyczy pokoju, miłości oraz tego, by wszyscy ludzie byli traktowani z godnością, szacunkiem i równością.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Organizacja non-profit Israeli American Council rozpoczęła petycję domagającą się usunięcia rapera z pozostałej części trasy. Jej autorzy przekonywali, że koncert Sheerana "nie był politycznym wiecem, protestem ani wydarzeniem aktywistycznym". W sprawę zaangażowała się również Pink, która skrytykowała występ Macklemore'a. Artystka podkreślała, że jako Żydówka nie zgadza się z tym, w jaki sposób raper wykorzystał scenę i zwrócił się do żydowskiej części publiczności.
Nazwisko Macklemore'a zaczęło znikać z koncertów. Miliarder Robert Kraft miał stać za decyzją
14 września okazało się, że Macklemore został usunięty z pozostałej części amerykańskiej trasy Sheerana. Promotor Messina Touring Group wyjaśnił, że organizatorzy otrzymali od kolejnych obiektów informację, że nie zgodzą się na koncerty z Macklemore'em w składzie. Według promotora dalsza obecność rapera mogła doprowadzić do odwołania koncertów, co uderzyłoby w setki tysięcy fanów.
Macklemore przedstawił jednak znacznie bardziej szczegółową wersję wydarzeń. W swoim długim oświadczeniu na Instagramie wyjawił, że Sheeran – prywatnie jego przyjaciel – powiedział mu o telefonie od Roberta Krafta. To amerykański miliarder i właściciel klubu NFL New England Patriots. Należąca do jego rodziny Kraft Group jest również właścicielem Gillette Stadium w Foxborough w Massachusetts, gdzie Sheeran miał wystąpić pod koniec września.
Kraft poinformował Sheerana, że Macklemore nie będzie mógł wystąpić na jego obiekcie. Według relacji rapera Kraft miał następnie przekonać innych właścicieli stadionów, by postawili Sheeranowi ultimatum: albo Macklemore znika z trasy, albo koncerty nie odbędą się w ich obiektach.
Kraft potwierdził, że sprzeciwił się występowi Macklemore'a w Gillette Stadium nie tylko z powodu jego najnowszych wypowiedzi, ale również "szerszej historia antysemickiej retoryki i obrazów". "Gillette Stadium ma długoletnie zobowiązanie do zapewnienia wszystkim gościom przyjaznego środowiska i zagwarantowania, że wydarzenia organizowane w naszym obiekcie nie będą stanowić platformy dla mowy nienawiści" – dodał.
Jednocześnie zaznaczył, że jego decyzja nie oznacza lekceważenia cierpienia Palestyńczyków. "Ich ból i strata są realne. Ale takie poparcie nie powinno odbywać się kosztem społeczności żydowskiej ani przesłania odpowiedzialności Hamasu" – podkreślił miliarder.
Warto dodać, że Macklemore rzeczywiście był krytykowany już wcześniej za antysemicki kostium, który założył podczas występu w 2014 roku i za który później przeprosił. Odniosła się do niego również Pink, choć dzisiaj Macklemore jedynie sprzeciwia się ludobójstwu w Strefie Gazy.
Macklemore: "Nie jestem ofiarą. Ofiarami są Palestyńczycy"
"Nie jestem ofiarą. Ed Sheeran nie jest ofiarą. Pink nie jest ofiarą. Mamy kariery, pieniądze, możliwości, bezpieczeństwo i publiczność na całym świecie. Bez względu na konsekwencje tego, co mówimy, możemy wrócić do naszych rodzin. Ofiarami są Palestyńczycy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, którzy zostali zabici, zagłodzeni, wysiedleni i zmuszeni do życia w niewyobrażalnej przemocy" – napisał Macklemore w swoim oświadczeniu na Instagramie.
Jednocześnie raper nie obwiniał Sheerana. "Ed znalazł się w cholernie trudnej sytuacji. Wiedział o tym. Jego typowo apolityczne podejście zostało zakwestionowane w sposób, jakiego wcześniej nie doświadczył" – podkreślił Macklemore.
Ale jednocześnie dodał: "Zajęcie stanowiska może kosztować. Pieniądze, kontrakty reklamowe, sponsorów, festiwale, prywatne występy, relacje i dostęp. Straciłem to wszystko. Ale nie ma neutralnej pozycji między ciemiężcą a uciskanym. Kiedy jedna strona ma bomby i nieograniczone finansowe oraz militarne wsparcie Ameryki, odmowa opowiedzenia się po którejkolwiek stronie nie oznacza pozostania pośrodku".
Zdaniem muzyka, oskarżenia o antysemityzm zostały wykorzystane do uciszenia jego krytyki Izraela. "Jednym z najskuteczniejszych sposobów uciszania było wykorzystywanie oskarżenia o antysemityzm jako broni. Antysemityzm jest prawdziwy. I właśnie dlatego to słowo jest zbyt ważne, by używać go jako tarczy przeciwko krytyce państwa Izrael. Kiedy krytykowanie Izraela, sprzeciwianie się syjonizmowi albo mówienie 'Free Palestine' zostaje utożsamione z nienawiścią do Żydów, nie chroni to Żydów. Chroni to Izrael przed odpowiedzialnością" – zaznaczył w swoim oświadczeniu.
Dla Macklemore'a scena staje się "formą oporu". Nie żałuje tego, co zrobił. "Nie potrzebowałem dziesięciu koncertów Eda. Potrzebowałem dwóch. Dwóch szans, żeby stanąć przed 90 tysiącami ludzi i wypowiedzieć słowa, które w jakiś sposób stały się zbyt niebezpieczne, by je powiedzieć. Jeśli te słowa kosztowały mnie miejsce na scenie, ale dzięki nim rozmowa wróciła do Palestyny, była to najbardziej udana trasa w mojej karierze" – zaznaczył raper, a jego post na Instagramie polubiło ponad 6,8 milionów ludzi.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ed Sheeran pisze o "konflikcie" między Izraelem a Palestyną. "Nie jestem współwinny"
Dzień po oświadczeniu Macklemore'a głos zabrał Ed Sheeran. Piosenkarz stanowczo zaznaczył, że to nie on usunął rapera z trasy. "Macklemore został usunięty z trasy decyzją promotora, nie moją. Jego kontrakt dotyczący trasy był zawarty z promotorem, a nie ze mną". Podkreślił, że "tak jak w przypadku wszystkich moich supportów, zgadzam się, aby wykonywali wybrany przez siebie repertuar".
Autor "Shape of You" powtórzył, że po występach Macklemore'a w New Jersey właściciele kolejnych obiektów poinformowali go, że odwołają koncerty, jeśli raper pozostanie w składzie. Piosenkarz przekonywał, że przez cały tydzień próbował znaleźć rozwiązanie i "zbudować most" między wszystkimi stronami. Ostatecznie jednak – jak twierdzi – decyzja należała do promotorów i właścicieli obiektów.
"Nigdy nie zawiódłbym fanów, którzy poczynili plany, ani nie zostawiłbym ekipy koncertowej oraz pozostałych supportów i muzyków, którzy polegają na mnie, jeśli chodzi o pracę i możliwość utrzymania się" – dodał.
Jednak jeden fragment jego oświadczenia (polubionego przez ponad 500 tysięcy osób, co stanowi mocny kontrast do reakcji na post Macklemore'a) jest mocno krytykowany. "Jestem wstrząśnięty konfliktem między Izraelem a Palestyną. Cierpienie i ból spowodowane po obu stronach są ludzką tragedią. Na świecie jest zbyt wiele wojen powodujących niewyobrażalne cierpienie i żadna z nich nie powinna być tolerowana".
Chodzi o słowo "konflikt", które błędnie sugeruje, że sprawa dotyczy dwóch równorzędnych stron (to klasyczny both-sidesism). Od kilku lat nie ma to miejsca, za czym przemawiają czyste fakty, dokumenty międzynarodowych organizacji i relacje medialne. Sheeran, w przeciwieństwie do Macklemore'a, wybrał jednak narrację o "obu stronach".
Broni również swojej apolityczności: "Nie jestem współwinny. Mam swoje osobiste poglądy na temat tego niszczycielskiego konfliktu. To, że decyduję się nie mówić o nich publicznie, nie oznacza, że ich nie mam ani że mnie to nie obchodzi. Nie oznacza też, że nie wspieram spraw, które są dla mnie ważne, na swój własny, osobisty sposób. Jest powód, dla którego nie wykorzystuję swojej zawodowej platformy do polityki – moja publiczność obejmuje młodych ludzi, często dzieci, ze wszystkich środowisk. Ludzie, którzy przychodzą na moje koncerty, nie oczekują politycznego forum".
Sheeran podkreślił, że szanuje przekonania Macklemore'a, ale "istnieją różne podejścia do osiągnięcia tego samego celu – pokoju". Wybieram wykorzystywanie swojej sławy i platformy jako bezpiecznego miejsca i schronienia, podtrzymywanie dyplomacji oraz otwieranie rozmowy, a nie jej zamykanie. Jeśli skupimy się wyłącznie na tym, kto krzyczy najgłośniej, nic się nigdy nie zmieni. Istnieją różne sposoby bycia rzecznikiem zmiany".
Macklemore wyleciał, a potem zaczęli odchodzić kolejni artyści. Trasa Sheerana się rozpadła
Na tym historia się nie skończyła, a oświadczenie Sheerana jeszcze mocniej zaogniło sytuację. Po wyrzuceniu Macklemore'a z trasy zrezygnowali wszyscy pozostali artyści, którzy byli supportem Brytyjczyka.
Aaron Rowe, irlandzki muzyk, napisał: "Jako Irlandczycy aż za dobrze znamy ludobójstwo, przymusowy głód i brutalną okupację. Nie mogę stać z boku i pozwolić miliarderom wykorzystywać swojej pozycji do uciszania głosów tych, którzy sprzeciwiają się izraelskiemu ludobójstwu. Straciłbym cały szacunek do samego siebie, gdybym po prostu dalej robił swoje".
Z trasy wycofała się również irlandzka grupa Beoga – w proteście przeciwko "uciszaniu Macklemore'a przez syjonistyczne lobby". Jednocześnie podkreślili, że od ponad dekady są przyjaciółmi Sheerana i nadal nimi pozostaną.
Zrezygnował także duński Lukas Graham. "Powinniśmy móc rozmawiać o wojnie, o zabijanych cywilach, o dzieciach, które zasługują na to, by dorastać. Nieważne, gdzie mieszkają. Nieważne, jaka flaga nad nimi powiewa. Pieniądze nie dają prawa do zawłaszczania rozmowy. Saldo bankowe żadnej osoby nie powinno decydować o tym, kto może mówić ani o tym, o jakim cierpieniu wolno nam mówić”.
Ostatnim z czterech artystów był Finneas, muzyk i laureat dwóch Oscarów, wieloletni współpracownik Billie Eilish, a prywatnie jej brat. Jego komunikat był krótki: "Artyści nie powinni być uciszani, kiedy mówią w imieniu uciskanych. Zdecydowałem się wycofać z moich nadchodzących koncertów z Edem Sheeranem. Stoję po stronie Palestyny i jej mieszkańców".
"Ed, jest tutaj tylko jedna ofiara: naród palestyński"
W efekcie Sheeran został bez wszystkich czterech zapowiadanych supportów na kolejnych koncertach, a dodatkowo wiele fanów nawołuje do jego bojkotu. Do krytyków Brytyjczyka dołączyła również Greta Thunberg. Szwedzka aktywistka udostępniła komunikat oddolnego kolektywu aktywistycznego Humaniti Project, który bezpośrednio odnosił się do słów piosenkarza o "konflikcie" i cierpieniu "po obu stronach".
"Jesteśmy świadkami sytuacji, w której jeden z największych artystów na świecie jest cancelowany, ponieważ próbował przedstawiać "obie strony" w kontekście ludobójstwa Izraela wobec narodu palestyńskiego. To wyraźny i niepodważalny znak, że globalna świadomość się zmieniła. Normalizowanie państwa apartheidu oraz próby wybielania lub usprawiedliwiania jego działań nie będą już tolerowane. Ed, jest tutaj tylko jedna ofiara: naród palestyński" – czytamy.
Humaniti Project dodało, że "każdy artysta wycofujący się z trasy i każdy fan anulujący swój bilet wybiera postępowanie zgodne ze swoim sumieniem, zamiast uczestniczyć we współudziale w apartheidzie i ludobójstwie". "Izrael popełnia ludobójstwo. Wolna Palestyna" – kończy się wpis udostępniony przez Thunberg.




