
Drogowy paraliż, wściekłość za kierownicą i urzędnicza przepychanka w tle. Tak w skrócie można opisać to, co dzieje się po tym, jak drogowcy zmienili organizację ruchu na Trasie Toruńskiej. Korki na S8 rozlały się na całą okolicę, ale wygląda na to, że miasto wreszcie mówi "dość". Do akcji rusza prezydent Warszawy, a lokalni radni ujawniają zakulisowe szczegóły tej absurdalnej sytuacji.
Mieszkałem na Zielonej Białołęce przez równe pięć lat, więc ten newralgiczny węzeł znam z codziennej autopsji. Wjazd z Modlińskiej na "eskę" w stronę zachodnią nigdy nie należał do najprzyjemniejszych, ale to, co zgotowała kierowcom Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, to zupełnie nowy poziom abstrakcji.
W zeszłym tygodniu pisałem wam na łamach naTemat o odpowiedzi, jaką dostałem od drogowców w sprawie tej felernej zwężki. Jej pełną wersję przypominam wam jeszcze raz:
"Zmianę oznakowania na drodze ekspresowej S8 w Warszawie wprowadzamy na podstawie zatwierdzonego projektu stałej organizacji ruchu. W 2025 roku był przeprowadzony Generalny Pomiar Ruchu na drogach krajowych. Wykonany pomiar był realizowany zgodnie z założeniami i kalendarzem pomiaru GPR 2025. Pierwszy pomiar został wykonany już w styczniu 2025 roku.
Po wykonanych pomiarach zarządca drogi szczegółowo weryfikował pomiary z podziałem na godziny oraz strukturę rodzajową pojazdów. Realizowane pomiary GPR 2025 oraz analiza zdarzeń drogowych i utrudnień, które są obserwowane każdego dnia stanowiły podstawę m.in. do zdecydowania o wprowadzeniu zmian w stałej organizacji ruchu na drodze ekspresowej S8 pomiędzy węzłem Konotopa a węzłem Marki.
Dla potrzeb przejazdu służb ratowniczych kierowcy zobowiązani są utworzyć korytarz życia. Poprawa czasu przejazdu wzdłuż drogi S8 powinna usprawnić również poruszanie się komunikacji zbiorowej, która w większej ilości porusza się jezdnią zbierajaco-rozprowadzajacą, czyli równoległą do ciąg głównego".
Teraz na jaw wychodzą nowe fakty
Mateusz Senko, radny Dzielnicy Białołęka, rzucił właśnie w mediach społecznościowych trochę światła na to, jak wyglądały kulisy wprowadzania tej rewolucji. Z wpisu radnego wynikać ma, że GDDKiA zmieniła organizację ruchu mimo bardzo stanowczej, negatywnej oceny stołecznego ratusza.
Chronologia wydarzeń, którą przedstawił Senko, trochę nie pokrywa się z odpowiedzią, którą dostaliśmy od GDDKiA, bo ta deklaruje, że pomiary nastapiły w styczniu 2025, z kolei radny pisze już o działaniach w lutym (roku nie podaje, ale możemy zakładać, że to po Generalnym Pomiarze Ruchu, o którym mówi GDDKiA). Wtedy z inicjatywy wiceburmistrza Białołęki Piotra Cieszkowskiego, odbyło się spotkanie z drogowcami.
Jak podaje radny okazało się wtedy, że zarządca trasy nie miał precyzyjnych danych dotyczących liczby pojazdów wjeżdżających z ulicy Modlińskiej na S8, stwierdza, że nie przeprowadzono na miejscu odpowiednich analiz ruchu, a co gorsza, nikt z GDDKiA miał nie skonsultować gotowego projektu z miastem przed jego zatwierdzeniem przez policję.
Według relacji radnego w maju mazowiecki oddział GDDKiA rzekomo potwierdził, że analizy ruchu na S8 dla tego wjazdu wykonano... post factum. Czyli w kwietniu, już po przygotowaniu całego zamieszania.
Nic dziwnego, że w sierpniu miejskie Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym wydało dla tego pomysłu oficjalną opinię negatywną, wprost ostrzegając w uzasadnieniu: "istnieje możliwość, że zator od trasy S8 będzie odkładał się na północ w ul. Modlińskiej". Trzeba przyznać, że mieli rację w stu procentach.
Interwencja Rafała Trzaskowskiego u ministra
W obliczu drogowego paraliżu, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski postanowił w końcu wyciągnąć ciężkie działa. W wypowiedzi dla "Super Expressu" padły ze strony miasta konkretne deklaracje.
"Wiemy o trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się kierowcy na ulicy Modlińskiej i nie zostawimy tego bez reakcji. W najbliższych dniach będę w tej sprawie interweniował u ministra infrastruktury i liczę, że nasze argumenty spotkają się ze zrozumieniem" – zapowiedział prezydent stolicy.
Jak słusznie dodał, trasa służy mieszkańcom kilku ogromnych dzielnic, więc potrzebne jest optymalne rozwiązanie, a nie "poprawa sytuacji jednej grupy kosztem pogorszenia dla innych".
Co z komunikacją miejską? Jest pomysł na zawieszenie przystanku
Brak płynności ruchu w tym rejonie uderza nie tylko w kierowców osobówek, ale też w pasażerów zbiorkomu, którzy tracą rano cenne minuty. Radny Senko poinformował, że w związku z tą patową sytuacją wystąpił do wiceprezydenta Tomasza Menciny oraz Zarządu Transportu Miejskiego o pilne wdrożenie rozwiązania doraźnego.
Chodzi o czasowe zawieszenie przystanku EC Żerań dla potężnie obciążonej linii 509 oraz lokalnej linii 211. Taki krok ma choć odrobinę ułatwić przegubowcom wyplątanie się z porannego i popołudniowego korka, odzyskując resztki punktualności.
Czy interwencja u Ministra Infrastruktury przyniesie realny skutek i GDDKiA wycofa się z tych niefortunnych zmian lub je skoryguje? Będziemy temat monitorować na bieżąco.
