Audi A6
Przejechałem 1000 km Audi A6 w dieslu. Gdy zobaczyłem spalanie w trasie, złapałem się za głowę Fot. Adam Nowiński / naTemat.pl

Dokładnie rok temu na łamach naTemat.pl miałem okazję testować to auto w wariancie hybrydowym z wtyczką. Kiedy jednak w kalendarzu pojawił się kolejny intensywny tydzień, a w planach trasa z Warszawy do Wrocławia i z powrotem, z uśmiechem wziąłem kluczyki do Audi A6 z dobrze znanym silnikiem diesla pod maską. I wiecie co? To auto udowadnia, że na autostradzie poczciwe TDI wciąż po prostu niszczy system.

REKLAMA

Bądźmy szczerzy. Kiedy jedziesz "na strzała" kilkaset kilometrów, przestają cię obchodzić aplikacje i to, czy asystent głosowy potrafi opowiedzieć żart. Liczy się to, jak samochód znosi połykanie kolejnych kilometrów asfaltu.

Audi A6

Pod maską mojej testówki pracował zoptymalizowany 6-cylindrowy, 3-litrowy, wysokoprężny silnik o mocy 299 KM, który w połączeniu z genialnie zestrojonym automatem S tronic, gładko się prowadzi, nuci istną symfonię tłoków i perfekcyjnie zmienia biegi. Do codziennej jazdy i długich wojaży nie potrzeba absolutnie niczego więcej.

Audi A6

Wyjechaliśmy z Warszawy rano. Trasa A2, A1, S8, potem trochę błądzenia po wrocławskich ulicach w godzinach szczytu, załatwianie spraw, a następnie powrót do stolicy. Jeszcze po powrocie jakieś sprawunki, wypad do lasu, ze znajomumi pod miasto. Łącznie zrobiliśmy równe 1000 kilometrów.

Nowe Audi A6 w Avantcie sunęło po drogach szybkiego ruchu i autostradach z taką gracją, że po wyjściu z auta pod domem czułem się, jakbym dopiero co z niego wyjechał. Duża w tym zasługa opcjonalnego, adaptacyjnego zawieszenia pneumatycznego. W trybie "Comfort" to auto to po prostu latający dywan. Z kolei po przełączeniu w "Dynamic", auto zauważalnie się usztywnia i pozwala na bardzo pewne prowadzenie w zakrętach.

Jakie spalanie ma Audi A6 w dieselku z V6? Wyniki zwalają z nóg

Zatrzymam się przy tym, co w tego typu aucie najważniejsze. Jeśli zastanawiacie się, jak wygląda spalanie Audi A6 3.0 TDI, to powiem krótko: kierowcy potężnych, elektrycznych SUV-ów uwięzieni pod ładowarkami mogą tylko patrzeć z zazdrością.

Po podsumowaniu całej, liczącej 1000 km trasy, komputer pokładowy wypluł mi rewelacyjne spalanie w trasie na poziomie 6,5 litra na 100 km. I nie, nie uprawiałem ecodrivingu za tirami. Normalna, dynamiczna jazda w granicach przepisów.

Przy powiększonym zbiorniku paliwa (co bardzo polecam zaznaczyć w konfiguratorze), ten wóz bez najmniejszego problemu robi 900 km zasięgu na jednym baku. Ustawiasz aktywny tempomat na lewym pasie i po prostu wymazujesz z głowy problem pt. "gdzie tu zjechać na stację". To jest dla mnie prawdziwa definicja klasy premium.

Czytaj także:

Laserowe światła, kosmiczna cisza i... trochę za dużo "piano black"

W moim zeszłorocznym teście hybrydy chwaliłem wnętrze Audi A6 za izolację od otoczenia. Tu jest identycznie. Wyciszenie kabiny to absolutny majstersztyk, zwłaszcza jeśli dorzucicie do koszyka podwójne szyby akustyczne. Przy 120-140 km/h można swobodnie rozmawiać szeptem. W takiej ciszy genialny, topowy zestaw audio Bang & Olufsen brzmi po prostu zjawiskowo.

Na potężny plus zasługują też opcjonalne reflektory HD Matrix LED z laserami. Pisałem to już rok temu i powtórzę: to nie jest gadżet, to realne bezpieczeństwo. Technologia wycinania innych aut z wiązki światła działa tu jak marzenie, a przy wyższych prędkościach moduł laserowy autentycznie zamienia noc w dzień.

Żeby jednak nie było tak słodko, przypomnę to, co doprowadza mnie w tym aucie do szału. Koncern z Ingolstadt uparł się, by wykończyć kluczowe elementy kokpitu (okolice ekranów, tunel środkowy, przyciski na boczkach) błyszczącym plastikiem w stylu "piano black".

Audi A6

Wygląda to super w salonie. W prawdziwym życiu palcuje się niemiłosiernie, łapie kurz i rysuje od samego patrzenia. Jeśli kupujecie "A-szóstkę", od razu rezerwujcie termin w studiu detailingowym na oklejenie tego folią. Inak oszalejecie. Fajna jest za to integracja systemu z ChatGPT, bo pozwala na całkiem naturalne wydawanie komend głosowych, choć to wciąż dodatek, a nie główny powód zakupu.

Cena nowego Audi A6. Ile kosztuje luksus na dalekie trasy?

Zajrzyjmy do portfela, bo tutaj nie ma miękkiej gry. Cena nowego Audi A6 z silnikiem 40 TDI (204 KM) i napędem na przód startuje obecnie w polskim cenniku od niespełna 241 tysięcy złotych. Oczywiście wersja z napędem quattro i silnikiem 3.0 TDI to wydatek rzędu 355 tysięcy na dzień dobry.

Ale umówmy się, no nikt nie wyjeżdża z salonu golasem. Żeby wasze Audi wyglądało i jeździło tak jak moja testówka, musicie głęboko sięgnąć do kieszeni. Pakiet sportowy S line, pneumatyka, genialne nagłośnienie B&O, lasery i wyciągnięte do granic możliwości systemy wsparcia kierowcy błyskawicznie pompują kwotę.

Dobrze wyposażony egzemplarz z 3-litrowym dieslem z łatwością przekracza barierę... 600 tysięcy złotych.

Czytaj także:

Czy warto? Jeśli robicie regularnie setki kilometrów, często jeździcie w delegacje lub, tak jak ja, lubicie spakować rodzinę i pojechać na drugi koniec Polski bez planowania postojów, to jest to do zastanowienia. Trochę przygniatająca jest ta cena, zwłaszcza za doposażony model. Ale już podstawa z małym pakietem technologii powinna załatwić sprawę.