
Przedstawiciele WOT wydali właśnie oświadczenie, w którym odnieśli się do transmisji na TikToku z zatrzymania Mateusza Rittera. Wojskowi odcinają się od mężczyzny, który, choć został dyscyplinarnie zwolniony kilka miesięcy temu, wciąż podawał się za plutonowego. Teraz wywołał jeszcze większy skandal swoją relacją na żywo.
W poniedziałek, 12 października, w mediach społecznościowych szerokim echem odbiło się nagranie z interwencji służb. Mateusz Ritter zabarykadował się w mieszkaniu i odmawiał wpuszczenia funkcjonariuszy, prowadząc jednocześnie transmisję na żywo na TikToku. Na opublikowanym wideo zarejestrowano moment siłowego wyważenia drzwi oraz zatrzymania.
Zatrzymania na oczach internautów to nie nowość, wystarczy wspomnieć głośną sprawę z 2020 roku, gdy rosyjski patostreamer został zatrzymany, a jego dziewczyna zmarła podczas transmisji.
WOT reaguje na transmisję na TikToku z zatrzymania byłego żołnierza
Do sprawy odniosło się już Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej. Rzecznik prasowy WOT w wydanym oświadczeniu odcina się od byłego już dziś żołnierza.
"W związku z zatrzymaniem przez policję pana Mateusza Rittera, który od dwóch miesięcy nie jest żołnierzem Wojska Polskiego, a publicznie przedstawiał się jako 'plutonowy Mateusz Ritter, kompania saperów, 12 Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej', informujemy, że ta osoba nie pełni terytorialnej służby wojskowej" – czytamy w komunikacie.
Przekazano, że Ritter został zwolniony ze służby 14 sierpnia tego roku w związku "z zachowaniami zakwalifikowanymi jako naruszenie dyscypliny wojskowej". Podstawą tej decyzji była jego medialna działalność. Wraz z mundurem przepadło też uposażenie – o tym, jak wyglądają WOT zarobki żołnierzy 2026 roku, pisał INNPoland.
Jak podaje WOT, Ritter miał nielegalnie nagrywać oraz rozpowszechniać materiały z terenu jednostki wojskowej, upubliczniać wizerunki żołnierzy bez ich zgody oraz wiedzy. Zarzucono mu też wykorzystywanie statusu żołnierza, oznaczeń wojskowych oraz nazwy jednostki do prowadzenia indywidualnej działalności medialnej. W oświadczeniu wspomniano również o "wulgarnej formie i treści publikowanych materiałów nielicujących z godnością i postawą żołnierza Wojska Polskiego".
Zobacz także
Plutonowy miał obrażać dowódców i publikować wulgarne treści w sieci
Więcej szczegółów ujawnił portal Defence24. Okazuje się bowiem, że Ritter miał nie ograniczać się w sieci do merytorycznej krytyki wojska. W swoich publikacjach regularnie używał wulgarnych określeń pod adresem oficerów, podważał ich kompetencje i sugerował, że w brygadzie dochodzi do domniemanych nieprawidłowości, które zamierza ujawnić.
Z nagrań wynikało również, że plutonowy publicznie wyzywał swoich przełożonych i wymieniał ich nazwiska. Przy tym przekonywał, że działa w obronie innych żołnierzy i nie zamierza zaakceptować sposobu traktowania przez dowódców.
Już dziś wiadomo, że konsekwencją tych czynów nie było tylko wyrzucenie z jednostki. Wobec byłego mundurowego toczy się odrębne postępowanie w Dziale ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald. Sam zainteresowany publikował też dokumenty, z których miało wynikać, że przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Poznaniu został mu wymierzony proces za znieważenie dowódcy.




