
Nie zakończył się jeszcze proces, jaki Donald Tusk wytoczył wydawcy tygodnika "NIE" za naruszenie dóbr osobistych, a Jerzy Urban znów ma kłopoty. Tym razem prokuratura oskarżyła go o dokonanie obrazy uczuć religijnych. Urban miał złamać prawo, publikując na okładce "NIE" postać Jezusa wpisaną w znak zakazu. – Warszawska prokuratura oszalała – stwierdził na swoim blogu naczelny "NIE".
Stacja TVP Info ustaliła, że akt oskarżenia, sporządzony przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Mokotów, wpłynął do sądu pod koniec czerwca. Urban stanie przed obliczem sądu, ponieważ dopuścił do zamieszczenia na okładce tygodnika "NIE" wpisanego w znak zakazu wizerunku Jezusa (numer 34, sierpień 2012 roku). Skargę w tej sprawie złożyło sześć osób, podkreślając, że opublikowanie grafiki obraziło ich uczucia religijne.
Podczas prowadzonego śledztwa prokuratorzy przesłuchali autora ilustracji Włodzimierza K. Zapewnił on, iż nie chciał nikogo urazić, dodając, że postać widoczna na okładce jest anonimowym mężczyzną z długimi włosami, a nie Jezusem. Biegły religioznawca stwierdził jednak, że grafika może obrażać uczucia religijne katolików. W związku ze sprawą Urbanowi grożą teraz kary: grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności na okres nieprzekraczający 2 lat. Jerzy Urban komentuje: To idiotyczny atak na wolność słowa Urban odniósł się do decyzji prokuratury na swoim blogu. Nazwał ją tam "idiotycznym atakiem na wolność słowa".
Jerzy Urban
Blog "Urban, syn Alzheimera"
Inne procesy redaktora naczelnego "NIE" Jeśli sąd orzeknie o winie Urbana, to będzie on recydywistą. W 2006 roku redaktor został bowiem prawomocnie skazany właśnie za obrazę uczuć religijnych. Naczelny "NIE" dopuścił się jej, publikując artykuł "Obwoźne sado-maso", w którym nazwał Jana Pawła II "sędziwym bożkiem”, „Breżniewem Watykanu” i „gasnącym starcem”. Wówczas sąd nałożył na niego grzywnę w wysokości 20 tysięcy złotych.
Z byłym rzecznikiem rządu PRL procesuje się także premier Tusk, który uważa, że artykuł opublikowany w "NIE" z okazji tegorocznego prima aprilis naruszył jego dobra osobiste. Tekst zawierał zapisy wulgarnych rozmów, jakie szef rządu rzekomo przeprowadził na Stadionie Narodowym podczas meczu Polska-Ukraina. Redakcja "NIE" przyznała później, że stenogramy zostały przez nią wymyślone dla żartu. Proces w tej sprawie został odroczony do sierpnia.
Czytaj także:
źródło: TVP Info
