Czas na kino letnie!
Czas na kino letnie! Fot. Marek Podmokły / AG

Mamy właśnie okazję nadrobić zaległości filmowe, odpoczywając na plażowym leżaku czy spoglądając na panoramę gór. Po raz kolejny czekają nas przeglądy filmowe na sopockim molo, przy zakopiańskich Krupówkach, w pociągach na trasie północ-południe oraz w malowniczym Łagowie.

REKLAMA
Wakacyjne festiwale mają różne oblicza i historię. Lubuskie Lato Filmowe od 42 lat gromadzi kinomanów, jest zatem najstarszą tego typu imprezą w Polsce. Organizowaną w nietypowej jak na festiwal scenerii pól i lasów. Tu nie ma bankietów ani czerwonego dywanu. Widzowie mają szansę spotkać się i porozmawiać z twórcami. A jakie filmy można zobaczyć w Łagowie? To kino Europy środkowo-wschodniej, produkcje mniej znane, ale nagradzane i doceniane przez krytykę.
Warte odnotowania, że polska inicjatywa znalazła kontynuatorów na Zaolziu i w Niemczech. Tam również od lat 90-tych organizowane są festiwale stawiające na ambitnych twórców. Polska pochwali się między innymi filmem Smarzowskiego czy ostatnim dziełem niezależnego Bodo-Kox „Dziewczyna z szafy”. Jutro poza tym między innymi niemiecka „Holger i Hanna” oraz czeskie „5 zasad”. Obco brzmiące tytuły? Nic dziwnego. Po to właśnie istnieje Festiwal Lubuski. Jest jedną z nielicznych okazji, by dowiedzieć się więcej o dobrym kinie z naszego regionu. Artyści często przecież zabierają głos w bieżących sprawach, pokaz takich filmów to szansa, by dowiedzieć się więcej o naszych sąsiadach.

Zupełnie inny charakter ma Orange Kino Letnie. Geneza festiwalu? - Pomysł na kino letnie był zawsze moim marzeniem. W tym celu powołałem do życia firmę Outdoor Cinema specjalizującą się w organizacji seansów na świeżym powietrzu, która jednocześnie oferuje widzom najlepszą jakość – zarówno obrazu, jak i dźwięku. A wszystko to dzieje się pod gołym niebem, klimat lata, zapach drzew, szum fal, miliony gwiazd nad głową.  W takiej atmosferze odbieramy filmy zupełnie inaczej, jakby na nowo - powiedział nam pomysłodawca projektu Paweł Adamski.
Jak twierdzi z kolei Paweł Patkowski, dyrektor mediów i komunikacji w Orange, impreza cieszy się ogromną popularnością. Dodaje, że z racji na duże zainteresowanie organizatorzy idą z duchem czasu i w tym roku po raz pierwszy dostępna jest aplikacja na smartfona, na której można sprawdzić repertuar oraz przeczytać kilka informacji o filmie.
Ciekawie wygląda program festiwalu podzielony na bloki tematyczne. W każdy poniedziałek w ramach Kina Pozytywnej Energii obejrzymy np. filmy Woody'ego Allena, we wtorek te „Made in Poland”. „Orange i mega hit” to kolejna odsłona Batmana w obrazie „Mroczny rycerz powstaje”, czwartki zarezerwowane są dla rozchwytywanego przez filmowców Ryana Goslinga, którego żadnemu kinomanowi chyba nie trzeba przedstawiać. Weekend kinowy Orange rozpoczyna się piątkowymi „Amerykańskimi opowieściami”. Zobaczymy nagrodzoną Oskarem „Operację Argo” i ostatni film Tarantino. W sobotę „Wielkie historie miłosne”, klasyki i nowsze produkcje dla nieco bardziej romantycznie usposobionych widzów.
Festiwal zainspirował się cyklem „Kobieta na krańcu świata” Martyny Wojciechowskiej i pod tą nazwą w każdą niedzielę do końca wakacji zostaną zaprezentowane nietuzinkowe przedstawicielki płci pięknej z niebanalnymi biografiami (jak „Frida” czy bohaterka „Jedz, módl się i kochaj”). Siłą festiwalu jest na pewno różnorodność gatunkowa i tematyczna, będzie można obejrzeć także filmy dokumentalne i krótkometrażowe.
Warto wziąć pod uwagę ten festiwal, robiąc wakacyjne plany. Do tej pory cieszył się obecnością ponad 500 tys widzów. Może dołączysz do tej grupy?