Benjamin Netanjahu
Benjamin Netanjahu sprawuje władzę w Izraelu od 18 lat (z przerwami). Fot. shutterstock

Izraelczycy głosują dziś w wyborach parlamentarnych. O władzę walczy tam m.in. rządzący od blisko dwóch dekad (z przerwą) Benjamin Netanjahu oraz były wojskowy Gadi Eisenkot. Sondaże pokazują, że obecny premier może stracić stołek. To zatrzęsłoby regionem. W tle rozgrywa się też rozliczenie ataku z 7 października 2023 roku.

REKLAMA

Wybory parlamentarne w Izraelu rozpoczęły się 27 października. O godz. 7:00 (w Polsce to godz. 6:00) zostały otwarte lokalne wyborcze. Głosowanie potrwa do 22:00 (czyli 21:00 w naszym kraju). Utworzono tam ponad 12 tys. obwodowych komisji. Izraelczycy wybierają 120 deputowanych do Knesetu – jednoizbowego parlamentu stanowiącego najwyższy organ ustawodawczy państwa.

Wybory w Izraelu. Netanhaju utrzyma władzę?

Do wyborów zgłoszono aż 38 list, ale główne starcie rozgrywa się między dwoma blokami politycznymi. Na czele pierwszego stoi prawicowy Likud Benjamina Netanjahu, wspierany przez dwa ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne oraz potencjalnie jego tradycyjnych sojuszników – ugrupowania Żydów ultraortodoksyjnych. A po drugiej stronie jest entrowo-liberalny Yashar! lidera bloku opozycji Gadiego Eisenkota.

Netanjahu jest obecnie najdłużej urzędującym premierem w historii Izraela – sprawuje władzę z przerwami od ponad 18 lat. W ostatnich wyborach (w listopadzie 2022 roku) jego partia zdobyła 32 mandaty i wraz z ugrupowaniami religijnymi oraz nacjonalistycznymi utworzyła najbardziej prawicową koalicję w dziejach państwa, co wywołało wielki protest w Izraelu.

Dzisiejsze głosowanie jest pod jednym względem szczególne. To pierwsze wybory po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku. Jedną z głównych osi sporu między politycznymi przeciwnikami pozostaje więc odpowiedzialność Netanjahu za zaniedbania, przez które Hamas przeprowadził zbrojny najazd, w którym zginęło około 1200 osób.

W tle zarzuty o atak Hamasu i nie tylko. "Bibi" z porażką w sondażach

Wojna wzbudziła na świecie szeroką krytykę wobec działań Izraela oraz oskarżenia o zbrodnie wojenne – pod takim też zarzutem Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Netanjahu. Oczywiście te zarzuty są w Izraelu ignorowane, a media poświęcają im niewiele uwagi.

Obok odpowiedzialności za atak Hamasu z 2023 r. kluczowe tematy kampanii wyborczej w Izraelu to także: wojna w Iranie (w której to Izrael zaatakował jako pierwszy), pobór do wojska ultraortodoksyjnych żydów (charedim), korupcja czy reformy sądownictwa (praworządność).

Kto wygra wybory w Izraelu i czy obecny premier może stracić władzę? Po raz pierwszy od lat sondaże wskazują na realne szanse takiego scenariusza. Ostatnie badania dają blokowi partii popieranych przez Netanjahu 50 mandatów, a opozycji od 52 do 56. Przypomnijmy, że do rządzenia potrzeba 61 mandatów (wyniki sondaży często się jednak zmieniają).

Jak jednak zauważono ostatnio na antenie TVN, Benjamina Netanjahu skreślano już wiele razy, a za każdym razem wracał, nawet w najmniej sprzyjających momentach. – Jeśli nikomu nie uda się stworzyć większości, Netanjahu zostanie premierem rządu przejściowego aż do kolejnych wyborów, a te w najgorszym układzie mogą odbyć się w marcu przyszłego roku – zwrócił uwagę ostatnio dziennikarz Maciej Woroch.

Wyborcy po niemal dwóch dekadach rządów Netanjahu są tam już po prostu nim zmęczeni. Choć jego główny rywal nie jest ideałem (nie jest człowiekiem, na którego czekali wytęsknieni), to na wiecach ponoć mówią o nim "dobra dusza".

Jeśli opozycja wybory w Izraelu wygra, to bez wątpienia może zatrząść regionem (w którym wciąż trwa wojna nerwów wokół Iranu). Ponadto Eisenkot już zapowiedział rozliczenie Netanjahu za 7 października 2023 r.