
Zanim przyjdą kolejne pokolenia, wiele rodzajów usług, brutalnie wypieranych w tej chwili przez internet, przestanie istnieć. Dzięki sieci bez wychodzenia z domu można przecież wszystko załatwić, więc fatygowanie się chociażby ulicę dalej staje się nieopłacalne. Wielu z nas żałuje, że małe punkty usługowe wymierają przez dzisiejszy konsumpcjonizm. Narzekamy, że trudno już o szewca, bo ten upada, w momencie kiedy często bardziej opłaca się kupić nowe buty, niż je naprawiać, a małe sklepy zdychają przez centra handlowe. Jednak czy ktokolwiek żałuje biur podróży, komisów, albo agencji nieruchomości, które od jakiegoś czasu zjada internet?
REKLAMA
Zacząłem się nad tym zastanawiać przechodząc obok reklamy biura matrymonialnego. Jak dawno o czymś takim nie słyszałem! Czy ktoś wciąż korzysta z tych usług? Czy ludzie naprawdę przychodzą jeszcze na czwarte piętro jakiejś kamienicy i mówią sympatycznej pani przy małym biureczku, że szukają niskiej szatynki, która lubi tańczyć i nie przeszkadzają jej zwierzęta w domu? Jeżeli ktoś taki istnieje, to na pewno nie ma w domu internetu.
Obecnie wszelakie serwisy randkowe, a nawet portale społecznościowe za darmo (i "dyskretnie") załatwiają kwestię zawierania znajomości. Żeby było ciekawiej, ja sam moją najlepszą koleżankę znalazłem przez Facebook. Trzeba się z tym pogodzić - portal stanowi substytut międzyludzkich kontaktów. Nigdy nie poznałem w ten sposób swojej przyszłej dziewczyny, ale to dlatego, że nawet nie próbowałem. Wiem jednak, że istnieją ludzie, których związek rozpoczął się od zaczepek na Facebooku, wynikającej z nich konwersacji, która przeciągała się przez wiele godzin i kończyła się propozycją wypicia kawy w „realnym świecie”, a później kolejnej i kolejnej.
Śmierć pośredników
Internet zastępuje nie tylko biura matrymonialne. Szereg usług związanych z pośrednictwem zdaje się przez niego wymierać. Biura podróży zamykają się jedno po drugim. Na co nam się przydadzą, kiedy możemy sami załatwić sobie przejazd bądź przelot i zarezerwować hotel online? Pośrednicy nie są konieczni, zatem wkrótce przestaną istnieć punkty, w których przeglądało się wielkie foldery wypełnione zdjęciami pięknych hoteli (które z reguły w rzeczywistości wyglądały trochę inaczej) i wybierało kierunek wymarzonych wakacji. Firmy, które znaliśmy w dzieciństwie my, czyli dzisiejsi dwudziestolatkowie, w przeciągu paru lat przestaną istnieć.
Internet zastępuje nie tylko biura matrymonialne. Szereg usług związanych z pośrednictwem zdaje się przez niego wymierać. Biura podróży zamykają się jedno po drugim. Na co nam się przydadzą, kiedy możemy sami załatwić sobie przejazd bądź przelot i zarezerwować hotel online? Pośrednicy nie są konieczni, zatem wkrótce przestaną istnieć punkty, w których przeglądało się wielkie foldery wypełnione zdjęciami pięknych hoteli (które z reguły w rzeczywistości wyglądały trochę inaczej) i wybierało kierunek wymarzonych wakacji. Firmy, które znaliśmy w dzieciństwie my, czyli dzisiejsi dwudziestolatkowie, w przeciągu paru lat przestaną istnieć.
Królestwo ogłoszeń
Powszechność i łatwość dostępu do internetowych ogłoszeń sprawiły, że coraz gorzej idzie komisom samochodowym, agencjom nieruchomości i sklepom z rękodziełem, które uciekają z "reala" i szturmem biorą internet. Tylko kilka kliknięć dzieli nas od właścicieli tego, co chcemy kupić, bądź wynająć. Wśród wspomnianych wcześniej ogłoszeń w sieci oczywiście prym wiodą właśnie komisy i pośrednicy, którzy wklejają na portale ogłoszeniowe posty pod swoim szyldem i poszerzają tym samym swoją ofertę, jednakże brak „żywych” klientów przychodzących do danego miejsca i preferowanie przez nich bezpośredniego kontaktu z właścicielem (bo wtedy można uniknąć prowizji) sprawi, że wszystko wkrótce upadnie. Bo co jest wygodniejsze? Pójście do biura nieruchomości i zapłacenie komuś za usługę, czy kontakt z właścicielem bez niczyjej pomocy i brak jakichkolwiek opłat? Oczywiście, że to drugie.
Powszechność i łatwość dostępu do internetowych ogłoszeń sprawiły, że coraz gorzej idzie komisom samochodowym, agencjom nieruchomości i sklepom z rękodziełem, które uciekają z "reala" i szturmem biorą internet. Tylko kilka kliknięć dzieli nas od właścicieli tego, co chcemy kupić, bądź wynająć. Wśród wspomnianych wcześniej ogłoszeń w sieci oczywiście prym wiodą właśnie komisy i pośrednicy, którzy wklejają na portale ogłoszeniowe posty pod swoim szyldem i poszerzają tym samym swoją ofertę, jednakże brak „żywych” klientów przychodzących do danego miejsca i preferowanie przez nich bezpośredniego kontaktu z właścicielem (bo wtedy można uniknąć prowizji) sprawi, że wszystko wkrótce upadnie. Bo co jest wygodniejsze? Pójście do biura nieruchomości i zapłacenie komuś za usługę, czy kontakt z właścicielem bez niczyjej pomocy i brak jakichkolwiek opłat? Oczywiście, że to drugie.
W momencie, kiedy wszelkie pośrednictwo jest wytrącane z obiegu przez internet, rodzi się kilka problemów. Po pierwsze utrata stanowisk pracy dla osób, które są zastępowane przez strony internetowe. Poza tym brak nie będącej ostatnio standardem, ale zdarzającej się, fachowej porady, może znacznie utrudnić proces wyboru. Komputer nie jest w stanie doradzić nam tak, jak wykwalifikowany pracownik, który czasami nawet wie czego potrzebujemy lepiej niż my sami (i chwała mu za to). W dodatku co się stanie, kiedy sieci zabraknie? Będziemy już zupełnie odcięci od usług. Jak wtedy poznamy tę sympatyczną brunetkę, która lubi tańczyć?