
W niedawnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Donald Tusk narzekał, że żaden wcześniejszy rząd nie był tak krytykowany przez media, jak jego gabinet. Katarzyna Kolenda-Zaleska przekonuje, że to dyskusyjna teza. Zaznacza jednak, że premier może odnieść takie wrażenie, bo wcześniej nie było mediów, które wprost agitują za jedną z partii. Dzisiaj "niezależne" media taką właśnie funkcję spełniają.
Dziennikarze byli dziennikarzami. Nie było medialnych propagandystów partyjnych. Kiedy czyta się prawicowe pisma i portale, to przebija z nich bałwochwalcza i bezkrytyczna miłość do Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Darmo by tam szukać jakichkolwiek krytycznych uwag pod adresem prezesa czy jedynej słusznej partii. Są wyłącznie peany, pochwały. I z drugiej strony - bezpardonowa krytyka premiera, Platformy, prezydenta. CZYTAJ WIĘCEJ
Ważnym wątkiem działalności prawicowych mediów jest według dziennikarki "Faktów" TVN frontalny atak na wszystkie media, które odważają się napisać cokolwiek krytycznego o PiS. Nie zauważają, że obok tego pojawia się także krytyka PO – dla nich takie media jak "Newsweek", "Polityka", TVN czy "Gazeta Wyborcza" to tuby propagandowe PO. Zdaniem Kolendy-Zaleskiej to właśnie może wywoływać u premiera wrażenie, że jest pod bezprecedensowym obstrzałem mediów.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

