Huragan Dean w 2007 roku.
Huragan Dean w 2007 roku. Fot. Domena Publiczna / WikimediaCommons.org

Ostatnia dekada była najbardziej burzliwa i niebezpieczna od początku prowadzenia pomiarów pogody, czyli od 160 lat. Według najnowszego raportu Światowej Organizacji Meteorologicznej o jedną piątą wzrosła liczba ofiar ekstremalnych zjawisk pogodowych. Skutki cyklonów dotknęły 250 mln osób, a upały zabiły dwudziestokrotnie więcej osób niż w poprzedniej dekadzie.

REKLAMA
Naukowcy alarmują, że pogoda staje się coraz bardziej gwałtowna – podaje "Gazeta Wyborcza". Do 370 tys. osób wzrosła liczba ofiar zjawisk pogodowych, chociaż jeszcze w poprzedniej dekadzie było ich o 20 proc. mniej. W największym stopniu za ten tragiczny bilans odpowiadają upały, które przyniosły dwudziestokrotnie więcej ofiar śmiertelnych niż w poprzednich dziesięciu latach. Było ich aż 136 tysięcy. Według naukowców za to wyostrzenie się klimatu odpowiadają gazy cieplarniane – poziom metanu wzrósł od 1750 r. o 158 proc.

Tropikalne cyklony - szalało ich w tym czasie ponad pół tysiąca - dotknęły 250 mln osób, zabiły prawie 170 tys. i spowodowały straty w wysokości 380 mld dol. Najbardziej zabójczy uderzył w maju 2008 r. w Birmę - zginęło 138 tys. osób. Na północnym Atlantyku rocznie powstawało średnio 15 huraganów, o trzy więcej niż wcześniej. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Gazeta Wyborcza"

Całe szczęście mniej ofiar przyniosły powodzie, chociaż to one zdarzały się najczęściej spośród wszystkich ekstremalnych zjawisk pogodowych. Chociaż ostatnia dekada była najbardziej mokra od 1901 roku, ofiar było niemal o połowę mniej niż w poprzedniej dekadzie. Jednak zdarzały się też niezwykle masowe zjawiska – w Pakistanie w 2010 roku powódź dotknęła 20 mln osób i kosztowała życie 2 tys.
Jednym z najbardziej tragicznych w ostatnim czasie był huragan Sandy. Tragiczny bilans to 253 osoby. Do tego trzeba doliczyć 8,2 miliona ludzi bez prądu, 15 tysięcy odwołanych lotów, zalane metro, ulice, pożary w dzielnicy Queens i przerwany wał powodziowy w pobliżu miasta Moonachie.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"