
Niedawno dreamliner został dopuszczony do lotów, a już ma kolejne problemy. Należąca do etiopskiego przewoźnika maszyna zapaliła się na londyńskim Heathrow. Na pokładzie nie było pasażerów, ale przez półtorej godziny pasy startowe były zamknięte. A sam koncern Boeing chyba przeklina moment, w którym zatwierdzono projekt dreamlinera.
Kolejne kłopoty dreamlinera – ostatnio to jeden z najczęściej pojawiających się tytułów artykułów. Ale znowu trzeba go powtórzyć. Na londyńskim Heathrow w płomieniach stanął samolot Boeing 787 należący do etiopskich linii lotniczych – informuje rmf24.pl. Na szczęście na pokładzie było pusto i nikt nie został poszkodowany.
Kilka jednostek straży, które gasiły dreamlinera, przydałoby się skierować również na nowojorską giełdę. Wykres akcji koncernu Boeing zapikował o 6,7 proc. Wcześniej tracił niemal nieustannie, kiedy okazało się, że maszyny trzeba wysłać do serwisu, bo akumulatory nadmiernie się rozgrzewają, co zagraża bezpieczeństwu. Przestój trwał trzy miesiące i przyniósł liniom lotniczym (w tym PLL LOT) ogromne straty. Etiopskie linie jako pierwsze na świecie wznowiły loty dreamlinerami po naprawieniu usterek.
Źródło: rmf24.pl
