
W sieci można znaleźć poradniki dla amerykańskich dyplomatów, którzy w latach 90. wyjeżdżali na misje do Polski. Głównie mieli nauczyć się z nich podstaw języka, ale poza tym dostawali zestaw podstawowych informacji o obyczajach panujących w naszym kraju. Dowiedzieć się, jak postrzegali nas ludzie z Zachodu to ciekawe przeżycie. "Lubią tytuły. Lepiej z nimi przesadzić, niż odwrotnie. Zwłaszcza w Krakowie i większych miastach" – pouczano dyplomatów.
Przestrzegano też przed tym, że niezależnie od kiepskiej sytuacji ekonomicznej i niskich zarobków, Polacy będą oczekiwali, że gość zje i wypije za dwoje. - Praktycznie jedynym sposobem na uratowanie się przed upiciem może być stwierdzenie: "Dziękuje, nie. Dziś prowadzę" - dowiadywali się dyplomaci. Przestrzegano też przed tym, że goście często będą się spóźniać, a prawdziwym problemem jest ich pożegnanie. - Niekończące się rozmowy w przedpokoju są częste - napisano w kursie. CZYTAJ WIĘCEJ
Sporo można też dowiedzieć się o przywiązaniu polaków do tytułów, takich jak "doktor", "profesor" czy "inżynier". Według autorów poradnika szczególnie zwraca się na to uwagę w "Krakowie i większych miastach". Jednak najważniejsze ostrzeżenie dotyczyło ruchu drogowego: Polacy mają jeździć jak wariaci, a po zmroku lepiej wcale nie wyjeżdżać na drogę. Jak zapewnia amerykańska ambasada w Warszawie poradniki są co roku aktualizowane, ale nie ujawniono przed czym ostrzega się amerykanów w 2013 roku.
Źródło: tvn24.pl

