
Projekt ustawy autorstwa Anny Grodzkiej, którym zajmą się posłowie, przewiduje, że osoby mające po urodzeniu cechy płciowe kobiet i mężczyzn w wieku 13 lat same zdecydują, kim chcą być. Otwiera też furtkę do małżeństw homoseksualnych.
Dziś w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie projektu o uzgodnieniu płci, który przygotowała posłanka Ruchu Palikota Anna Grodzka. Można spodziewać się, że łatwo przepchnąć go nie będzie, bo, jak pisze "Rzeczpospolita", zawiera budzące kontrowersje zapisy.
Pierwszy dotyczy osób transseksualnych, które mogłyby uzgodnić swoją płeć nawet po ukończeniu 16. roku życia.
"Rzeczpospolita"
Drugi reguluje zaś ustalanie płci w przypadku osób interseksualnych, czyli tych, które po urodzeniu mają cechy płciowe kobiet i mężczyzn. Teraz płeć ustala się im w bardzo wczesnym wieku, i to na podstawie wyglądu, badań genetycznych, ustaleń z rodzicami. Projekt przewiduje, że istniałby zakaz ingerencji medycznej do 13. roku życia takich dzieci. Według Grodzkiej już w wieku 13 lat dziecko samo mogłoby decydować, czy chce być kobietą czy mężczyzną.
Już wiadomo, ze poważne zastrzeżenia do projektu posłanki RP będą mieli konstytucjonaliści. "Ten projekt jest sprzeczny z konstytucją. Bez żadnej operacji zmiany płci na podstawie dość łatwych do zdobycia opinii lekarskich będzie można uzyskać od sądu korektę aktu stanu cywilnego, z którego wynika, że mężczyzna jest kobietą" – komentuje dla "Rz" dr hab. Aleksander Stępkowski, dyrektor Centrum Prawnego Ordo Iuris, wykładowca UW.
Pomysły Grodzkiej podzieliły też polityków. Prawica na czele PiS twierdzi, że ograniczają one władze rodziców. Z kolei SLD proponuje dalszą dyskusję.
Czytaj także:
Źródło: "Rzeczpospolita"
