
Na konstrukcję toruńskiego mostu wspiął się w sobotę mężczyzna. Akcja policji i straży pożarnej, które przyjechały by ratować samobójcę, spowodowały ogromne utrudnienia w ruchu. Wedle relacji świadków poirytowani kierowcy krzyczeli do samobójcy: "Skacz! Nam się spieszy!"
REKLAMA
W Toruniu funkcjonuje tylko jedna przeprawa przez Wisłę, więc gdy została ona zablokowana z powodu trwającej dwie godziny akcji policji i straży pożarnej, miasto dosłownie się zakorkowało. Wszystko przez mężczyznę, który chciał popełnić samobójstwo skacząc z mostu.
Przyjechało kilka radiowozów oraz karetki pogotowia ratunkowego. Policja wezwała negocjatora, całkowicie zablokowała przejazd przez most i częściowo wstrzymała ruch pieszych. Doszło do paraliżu komunikacyjnego w południowych dzielnicach Torunia oraz bardzo poważnych utrudnień w centrum. Załamał się ruch autobusów MZK na lewobrzeże. CZYTAJ WIĘCEJ
Wedle relacji świadków cytowanych przez portal Gazeta.pl dramatyczna scena z udziałem samobójcy, który wspiął się na konstrukcję mostu, wzburzyła licznych kierowców i przechodniów unieruchomionych w okolicach mostu. Okazuje się jednak, że wcale nie dlatego, iż współczuli oni desperatowi.
“Gdy policja ich zatrzymywała, w stronę desperata leciały najgorsze przekleństwa i wyzwiska, niektórzy bez ogródek krzyczeli do niego, żeby wreszcie skoczył, skończył ze sobą, wtedy oni będą mogli przejść” – czytamy na stronach portalu. Na szczęście tragedii udało się uniknąć i ostatecznie niedoszły samobójca trafił w ręce policji. Gapie moment zatrzymania nagrodzili oklaskami.
Źródło: Gazeta.pl

