Bonk domaga się od szpitala 2 mln złotych.
Bonk domaga się od szpitala 2 mln złotych. Fot. Michał Grocholski/Agencja Gazeta

W Opolu rozpoczął się dziś proces o odszkodowanie za poród żony Bartłomieja Bonka, medalisty olimpijskiego z Londynu. Sztangista zarzuca lekarzom błędy, jakich mieli się dopuścić w trakcie przyjścia na świat jego córek – bliźniaczek. Zdaniem Bonka przez lekarzy jedna z dziewczynek urodziła się z poważnym niedotlenieniem mózgu.

REKLAMA
Bartłomiej Bonk założył szpitalowi proces z powództwa cywilnego o odszkodowanie. Domaga się 2 milionów złotych. - To są pieniądze potrzebne przede wszystkim dla Julii - mówił w rozmowie z TVN 24. Jak poinformował, jego chora córka – Julia oddycha już samodzielnie, ale cały czas jest w ciężkim stanie.
Sztangiście nie chodzi w tej sprawie tylko o pieniądze, lecz także o to, by pokazać ludziom, że jeśli lekarze nie mogą czuć się bezkarni. Pełnomocnik szpitala w Opolu powiedział, że proces ma wyjaśnić przyczyny pogorszenia stanu zdrowia małej Julii po narodzinach. – Jeśli chodzi o kwoty, to zostaną ustalone przez sąd – stwierdził Jakub Moszyński dla TVN 24.
Pełnomocnik szpitala zadeklarował pomoc. Szpital będzie współdziałać z rodzicami małoletniej, aby zapewnić jej wszelkie niezbędne środki do prowadzenia rekonwalescencji oraz do powrotu do zdrowia - przekonywał mecenas. Zdaniem Moszyńskiego może dojść do ugody.
Żona medalisty olimpijskiego z Londynu Bartłomieja Bonka trafiła do Samodzielnego Specjalistycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Opolu w 34. tygodniu bliźniaczej ciąży. Lekarz prowadzący ciążę zalecił cesarkę. Mimo to w szpitalu kazano jej rodzić naturalnie.
Narodziny pierwszej z dwóch dziewczynek przebiegły bez komplikacji. Druga, Julia, przyszła na świat 45 minut później – z niedotlenieniem mózgu. Komisja szpitalna uznała, że największym błędem lekarzy prowadzących poród było niepodjęciu decyzji o cesarskim cięciu. Dwóch lekarzy w wyniku tych zarzutów, straciło swoje stanowiska.
źródło: tvn24.pl