"Wszystkie rozmowy są nagrywane" – firmy zbierają zbyt dużo danych wrażliwych?
"Wszystkie rozmowy są nagrywane" – firmy zbierają zbyt dużo danych wrażliwych? Fot. Paweł Pawłowski / Agencja Gazeta

Banki, firmy telekomunikacyjne i ubezpieczeniowe, a nawet państwowe urzędy – nagrywanie telefonicznych rozmów z klientami powoli staję się wszechobecne. Może ułatwić życie, ale niesie za sobą także sporo zagrożeń. "Podczas takich rozmów ujawniane są wrażliwe dane. Trzeba sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z niekontrolowanym wykorzystaniem ich do inwigilacji obywateli" – uważa poseł PiS Jarosław Zieliński.

REKLAMA
Prawo telekomunikacyjne stanowi, że nagrywać rozmowy z klientami można tylko w celach handlowych, "gdy jest to niezbędne do wykonania usługi, dla zapewnienia dowodów transakcji". Praktyka jest jednak taka, że nagrywają niemal wszyscy i w każdej sprawie, niezależnie czy chodzi o zgłoszenie stłuczki, wykupienie polisy, umowę na kablówkę czy zakup telefonu komórkowego.
"W czasie takich rozmów klient musi podać nazwisko, adres, datę urodzenia, a często też numer PESEL. To wrażliwe dane. Czy wszystkie firmy, które ich żądają, powinny mieć do nich dostęp?" – zastanawia się poseł Jarosław Zieliński, były wiceminister spraw wewnętrznych.
Parlamentarzysta napisał w tej sprawie interpelację do ministra transportu Sławomira Nowaka. Jak twierdzi, nie mamy gwarancji, że nagrywane i przechowywane rozmowy są należycie chronione.
Co na to eksperci? Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzeczniczka Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, mówi "Rzeczpospolitej", że nagrywanie musi odbywać się na określonej podstawie prawnej. "Nie można gromadzić danych w szerszym zakresie, niż jest to konieczne dla realizacji celu, w jakim dane są przetwarzane" – zaznacza.
Firmy nie zawsze to jednak rozumieją. UOKiK otrzymuje sporo skarg w związku z nagrywanymi rozmowami, a GIODO wygrał nawet proces sądowy z ubezpieczycielem, który żądał od swoich klientów szczegółowych danych.

Źródło: "Rzeczpospolita"