Czytelniczka naTemat domaga się wydania dowodu osobistego dla jej dziecka.
Czytelniczka naTemat domaga się wydania dowodu osobistego dla jej dziecka. Fot. Beata Kitowska/Agencja Gazeta Uwaga! Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.

Nasza czytelniczka, dziennikarka z Mazowsza, zmaga się z urzędem swojej gminy o wydanie dowodu osobistego dla jej niepełnoletniego syna. Jest wyrok sądu. W czym więc problem? Sprawdzamy to.

REKLAMA
Jest rok 2008. Sąd wyrokiem wyraża zgodę na wydanie dowodu osobistego dla dziecka naszej czytelniczki. Ja relacjonuje nasza czytelniczka: Bezterminowo. Z tym dokumentem w ręku Anna (imię nieprawdziwe, czytelniczka pragnie pozostać anonimowa) idzie do urzędu gminy, aby wyrobić dowód dla syna. Wszystko spokojnie, bez problemów. Samotna matka dostaje dokument tożsamości dla syna. Urząd wystawia go czasowo - na 5 lat. Wówczas nic nie zwiastuje kłopotów.

Szkolenie ponad prawem

Rok 2013. Dowód osobisty syna Anny zostaje skradziony. Czytelniczka naTemat nie zastanawiając się długo, idzie na policję. Śledczy wszczynają dochodzenie i wystawiają Annie odpowiednie zaświadczenie o kradzieży dokumentu. Na razie wszystko toczy się po myśli kobiety. Do czasu wizyty w urzędzie.
Spotkanie z urzędniczką nie należało do najprzyjemniejszych. Anna przedstawiła jeszcze raz wyrok sądu, pokazała też pismo wystawione przez ograny ścigania. Na nic to jednak się zdało. Jak relacjonuje nasza czytelniczka, pani w urzędzie powiedziała, że wyrok sądu nie może być podstawą do kolejnego wydania dowodu. Dlaczego? Bo tak mówili na szkoleniu! – Okazuje się, że jakieś szkolenie jest ważniejsze od przepisów prawa. To było dla mnie jak strzał w głowę, ale nie wpadłam w szał. Bardziej śmiać mi się chciało – tłumaczy Anna w rozmowie z naTemat.
Czytelniczka mówiła, że w urzędzie nikt nie był w stanie powołać się na żaden przepis prawa, który zabraniałby wydania dowodu osobistego w jej sytuacji. Tłumaczono jej, że dokumenty są ważne przez pewien czas. – Ale tu chodzi o wyrok sądu i on jest cały czas prawomocny – mówi Anna. Spokojnie próbowała wyjaśnić to urzędniczce, ale bezskutecznie. Z rozmowy wyszło tylko jedno – urzędniczka wysłała maila do dyrektor odpowiedniego wydziału w urzędzie. Spytała, jak postąpić.
Wedle relacji naszej rozmówczyni odpowiedź przełożonej była jasna. Wewnętrzne przepisy jednostki regulują wydawanie dowodu dla małoletnich. Wynika z nich, że potrzebna jest zgoda obojga rodziców. Problem w tym, że Anna wychowuje samotnie syna. Co ciekawe, w 2008 roku urząd nie wymagał żadnej zgody rodziców, wystarczył wyrok sądu.
Ponownie ten sam wyrok
Mając takie informacje z urzędu, nasza czytelniczka postanowiła przejrzeć odpowiednią ustawę i zwrócić się ponownie do sądu. Tam (w miejscu, gdzie wydano wyrok w 2008 roku) powiedziano Annie, że w zaistniałej sytuacji urząd kwestionuje prawomocny wyrok Rzeczpospolitej Polskiej. A tego absolutnie robić nie wolno! – W sądzie usłyszałam, że jedyne co mogą dla mnie zrobić, to przesłać ten sam wyrok. Ale po co? Przecież urząd ma już ten wyrok – mówi Anna.
Nie miała jednak wyjścia. Zgody obojga rodziców nie zdobędzie, a może ten sam wyrok z nową datą coś pomoże. Dlatego Anna ma już ponowne pismo z sądu. W najbliższych dniach przedstawi je w urzędzie gminy. Liczy, że to wystarczy, choć i tak straciła już wiarę w państwo polskie. – To koszmar, że uczciwy człowiek ciągle ma pod górkę w swoim kraju – podsumowuje w rozmowie z naTemat.