„Halo, policja? Proszę przyjechać na Facebooka!”

Agencja Gazeta
Taką nazwę ma fanpage często linkowany przez użytkowników Facebooka w momencie, gdy ktoś w komentarzach straszy pozostałych sądem, albo organami ścigania, lub oburza się na kontrowersyjne posty. Czasami jednak treści zamieszczane na Facebooku rzeczywiście zasługują na wszczęcie postępowania karnego, bo zwyczajnie łamią prawo. Czy wtedy policja faktycznie „przyjeżdża” na Facebook lub do któregokolwiek innego zakątka internetu? Z reguły nie.


Pisaliśmy już o sprawie, w której nie doszło do ukarania strażnika granicznego nazywającego Czeczenów „pasożytniczym ścierwem”, ponieważ słowa te według sądu nie miały jednoznacznie obraźliwego charakteru. Podobnie było z określeniem „żydowskie ścierwo” skierowanym do biznesmena z Katowic, które okazało się być „satyrą” i „ironią”. Z drugiej strony jednak sny o „odciętym łbie” Hanny Gronkiewicz-Waltz opowiedziane w komentarzu na Facebooku są tego samego dnia zgłaszane na policję przez urzędników stołecznego ratusza, a później szybko zostaje wszczęte dochodzenie, które nadzoruje prokuratura.


„Przyjazdy” policji na Facebook (i całą resztę internetu) zdają się być zupełnie nie do przewidzenia. Jaś Kapela, działacz Krytyki Politycznej jakiś czas temu zajął się sprawą komentarzy opublikowanych na fanpage „Nie dla islamizacji Europy”, które nawołują do nienawiści na tle różnic wyznaniowych, a przedstawiają się następująco:



Zgodnie z artykułami Kodeksu Karnego

Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (art. 256 Kodeksu Karnego)


Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. (art. 257 KK)



„Ale na policji powiedzieli mi, że nie” pisze Jaś Kapela. Jego zgłoszenie nie zostało przyjęte. Zawiadomienie przyjęła za to prokuratura, która odmówiła później wszczęcia dochodzenia nie podając uzasadnienia. Jednocześnie zaznaczono w treści zawiadomienia, że nawoływanie do nienawiści i publiczne znieważenie grupy ludności z powodu przynależności wyznaniowej, które zgłaszał Jaś, miało miejsce w nieokreślonym miejscu i czasie. Miejsce faktycznie jest dość problematyczne do ustalenia, ale czas? Przecież pod każdym komentarzem widać doskonale datę jego opublikowania.


Świadkiem kolejnego dylematu "ścigać czy nie", była niedawno moja znajoma, którą pewnego dnia zaczęto na Facebooku bardzo mocno obrażać, wyzywać od dziwek, szmat, itd. W dostępnych dla wszystkich użytkowników tyradach na temat jej domniemanej głupoty i beznadziejności stosowano także przekleństwa, a co najgorsze, grożono jej w niektórych komentarzach śmiercią. Wszystko to działo się pod statusem innej dziewczyny, z którą znajoma zadarła, więc nawet mogła nawet usunąć tych komentarzy, bo nie były opublikowane na jej profilu.

Kiedy J. zadzwoniła na policję pytając, czy może w ogóle z takim przypadkiem do nich przyjść odpowiedziano jej, że oczywiście, ponieważ szczególnie groźby śmierci kwalifikują tę sprawę do wszczęcia postępowania. Niestety, kiedy pojawiła się na komendzie ze screenshotami przyjęto zgłoszenie, lecz powiedziano jej, że przecież tutaj wcale nie wiadomo, że chodzi o nią (ponieważ nie wymieniono jej osoby z nazwiska), więc raczej nie ma na co u nich liczyć. Nie doszło nawet do wszczęcia postępowania. Sprawa została zatem rozwiązana zanim się zaczęła, mimo że J. publicznie zrównano z ziemią i życzono jej śmierci, a ludzie, którzy to pisali wcale nie byli anonimowi.

Jak zatem radzić sobie z takimi przypadkami przemocy w internecie? Zadałam to samo pytanie rzecznikowi policji, lecz niestety jeszcze na nie nie odpowiedział.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka