PIS idzie na konfrontację z Ruchem Narodowym. Organizuje własne obchody Święta Niepodległości

PiS chce zaproponować alternatywę wobec Marszu Niepodległości. Narodowcy są oburzeni.
PiS chce zaproponować alternatywę wobec Marszu Niepodległości. Narodowcy są oburzeni. Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta
Marsz Niepodległości nie będzie miał 11 listopada monopolu na prawicy. PiS chce zorganizować tego dnia własne obchody, bo "nie można przyzwalać na sytuację, w której grupa nieodpowiedzialnych osób dąży jedynie do konfrontacji z policją". Narodowcy są oburzeni.


"Chcemy, żeby ważne święta państwowe były obchodzone z należytym szacunkiem i powagą" – mówi cytowany przez "Rzeczpospolitą" Mariusz Kamiński, wiceprezes PiS. Jak twierdzi, niektórzy agresywni uczestnicy organizowanego przez narodowców Marszu Niepodległości uniemożliwiają innym "godne manifestowanie przywiązania do tradycji niepodległościowej". Szczegółów organizacji obchodów Święta Niepodległości jednak nie zdradził.

Już wiadomo, że pomysł alternatywnych do Marszu Niepodległości uroczystości pogłębi podziały między PiS a Ruchem Narodowym. Krzysztof Bosak, jeden z liderów Ruchu, nie chce wierzyć, że politycy partii Kaczyńskiego porywają się na własną inicjatywę. "To byłoby rozbijanie środowisk prawicowych, a także wejście w buty prezydenta Bronisława Komorowskiego, który robił własny marsz. My zapraszamy wszystkich na Marsz Niepodległości, PiS też" – zaznacza.

Bosak, w przeciwieństwie do Kamińskiego, nie ma zastrzeżeń do zachowania uczestników Marszu. Jak mówi, w ubiegłym roku "to policja popełniła szereg błędów i nadużyć i w tej sprawie po naszym doniesieniu toczy się śledztwo".

A co się działo 11 listopada 2012 roku? Tak relacjonowaliśmy te wydarzenia w naTemat:

Już na Placu Defilad sytuacja była napięta. Kilka razy zaintonowano "zawsze i wszędzie policja j***a będzie" oraz odpalano race i petardy hukowe. Gdy Marsz Niepodległości opuścił Plac Defilad wszystko przebiegało spokojnie, jednak tylko do wysokości ulicy Kruczej. Koło kawiarni Green Coffee zaczęły się pierwsze zamieszki. Policja próbowała spowolnić czoło pochodu, które zupełnie wymknęło się organizatorom spod kontroli. W stronę policjantów poleciały race i petardy.

Było to przygotowywanie terenu do użycia siły. I doszło do niego, bo tłum stawał się coraz bardziej agresywny. Służby porządkowe użyły gazu łzawiącego i broni gładkolufowej. W stronę policjantów otaczających Green Coffee poleciały fragmenty kostki brukowej oraz race. Było słychać tłuczone szkło. Sytuacja zaogniła się częściowo z winy organizatorów, którzy początkowo nie robili nic poza wzywaniem, by nie dać się sprowokować policji oraz skandowaniem "Gestapo". Dopiero później zaczęli wzywać do cofnięcia się i nienapierania na policję. CZYTAJ WIĘCEJ



Źródło: "Rzeczpospolita"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Radziecki sprzęt i brak śpiworów. Żołnierz opisuje, co zobaczył w wojsku: "Nie wiedziałem, że jest aż tak źle"
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"
0 0"Jak po pobiciach". Chirurg z Warszawy opisał, jak "składał" twarz 19-latka – ostrzega przed hulajnogami