Mąż zabił żonę i wrzucił zdjęcia na Facebooka. Sensacja. Podnieta. Fotki krążą po sieci: na portalach je cenzurują, na fejsie, Twitterze i w innych social media nieocenzurowane. Wielkie halo. Niektóre serwisy robią z tego jedynki. Spsienie mediów? Właśnie je oglądamy.

REKLAMA
Newsem dnia w piątek 9 sierpnia dla wielu portali (i osób) był mąż, który zabił swoją żonę, a potem wrzucił zdjęcia zwłok do sieci. Ciągle gdzieś widziałem/słyszałem o tym człowieku. Od samego rana, od kiedy włączyłem komputer. Myślę sobie: no dobra, kolejny wariat, wielu takich chodzi po Ziemi, szkoda kobiety, ale czemu wszystkie media o tym mówią?
Co w tym ciekawego?
W redakcji zastanawialiśmy się przez chwilę, czy o tym napisać. Wraz z wydawcą stwierdziliśmy jednak, że nie. Bo, po pierwsze, to obrzydliwe, a zdjęć – nawet ocenzurowanych – na pewno nie zamieścimy.
Po drugie – o czym mielibyśmy napisać? Czy w tym człowieku jest coś ciekawego? Spektakularnego? Nowego? Oprócz tego, że był na tyle skrzywiony, by pokazać innym ludziom zwłoki swojej żony – nie. Czy fakt, że ktoś wrzucił zdjęcia zwłok do sieci, zasługuje na uwagę? Też raczej nie. W internecie roi się od przemocy, brutalności, obleśnych i obrzydliwych zdjęć, a serwis rotten był popularny już ładnych kilka lat temu. Nic nowego.
Czemu więc niektóre portale zrobiły z tego tzw. "jedynkę", a inne reklamują to na Twitterze? Odpowiedź jest jasna: dla kllików. Mógłbym teraz napisać kilka zdań o upadku mediów, poziomie odbiorców, ale przecież wszyscy wiemy, jak jest.
Co jest ciekawsze od martwej kobiety?
Zastanawiam się tylko – czy w sieci nie ma nic bardziej interesującego albo równie interesującego, co mężczyzna, który zabił żonę? Czy naprawdę, żeby robić wyniki, trzeba się uciekać do takich metod?
Przede wszystkim, dr Sanjay Gupta, czołowy korespondent medyczny CNN, przyznał, że marihuana – wbrew temu co myślał – nie jest groźnym, zabójczym narkotykiem. W głośnym manifeście zaznaczył, że przez niemal 70 lat naukowcy i politycy w USA wciskali ludziom na ten temat kłamstwa. To bardzo ważny głos w dyskusji o marihuanie – bo nie pochodzi od palaczy ani głośnych krzykaczy. Z całym szacunkiem dla manifestujących z hasłem "Sadzić, palić, zalegalizować", ale krzykiem i transparentami się nikogo nie przekona. A dr Gupta prezentuje bardzo sensowne i wyważone argumenty. Zaś jako były przeciwnik i lekarz jest po prostu wiarygodny w swojej ocenie.
Kolejna sprawa – spektakularny sukces polskiej firmy LPP, właściciela marki odzieżowej Reserved. Jej akcje kosztowały dzisiaj 8249 złotych – to w zasadzie najdroższe obecnie akcje na GPW. Wycena spółki to ponad 14 miliardów złotych. Więcej, niż TPSA (10 mld), Banku Millenium (7,9 mld) czy Grupy Żywiec (4,5 mld). LPP dokonało niesamowitego rajdu: jeszcze miesiąc temu jego akcje kosztowały ok. 6500 zł. W 2011 LPP można było kupić jeszcze za niecałe 2 tysiące (za akcję, oczywiście).
Pomijając fakt, że po prostu liczby robią wrażenie, to warto przyjrzeć się sukcesowi LPP. Firma ta pokazuje, że nawet w Polsce można odnieść gigantyczny sukces, i to na rynku uważanym za jeden z trudniejszych: odzieżowym. Warto przy tym zaznaczyć, że LPP zawdzięcza swój rozwój m.in. Otwartym Funduszom Emerytalnym, tak krytykowanym przez rząd. Jak mówił nam do jednego z artykułów wiceprezes firmy Dariusz Pachla:
Dariusz Pachla
Wiceprezes LPP

Bez środków pozyskanych z emisji akcji i obligacji, w tym środków zainwestowanych przez OFE trudno wyobrazić sobie rozwój LPP. W 2001 roku mieliśmy 20 sklepów, dzisiaj ponad 1000. Wówczas sprzedaż roczna wynosiła 170 mln zł, dzisiaj 20 razy więcej. Zysk roczny LPP w 2001 roku wynosił 11 mln zł, a w zeszłym roku był 30 razy większy.  Poprzez te wszystkie lata współpraca z OFE układa się bardzo dobrze.  CZYTAJ WIĘCEJ


Z ciekawostek gospodarczych warto też wspomnieć o długu Japonii, który własnie przekroczył 1 000 000 000 000 jenów. Czyli: bilion. W dolarach jest to grubo ponad 10 bilionów. To więcej, długi Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii razem wzięte. W związku z tym, najprawdopodobniej odpowiednik podatku VAT zostanie tam zwiększony z 5 do 10 proc. Czy ktokolwiek jeszcze sądzi, że współczesna gospodarka jest oparta o realne wartości?
Na koniec już: prezydent Bronisław Komorowski podpisał pakt fiskalny. Co prawda, obowiązywałby tylko, gdybyśmy weszli do strefy euro, ale warto pamiętać, że pakt wprowadza podobne ograniczenia, jakie rząd właśnie zniósł, czyli progi ostrożnościowe.
Czy dla Czytelników jest to ciekawsze, niż facet, który zabił żonę i wrzucił jej zdjęcia na fejsa – nie wiem, mam nadzieję, że tak. Niewątpliwie z tych trzech rzeczy można się czegokolwiek dowiedzieć. Więc przepraszam Państwa, jeśli oczekiwaliście tutaj drastycznych zdjęć, a ja Was zawiodłem.