Stworzony przeze mnie 27.01.2012 model buta Nike Cortez
Stworzony przeze mnie 27.01.2012 model buta Nike Cortez http://nikeid.nike.com

Buty to element garderoby, który z pozoru najmniej poddaje się indywidualnym stylizacjom. W dobie powszechnej “customizacji” to jednak nie problem.

REKLAMA
Wydawałoby się, że obuwie to coś, co w skończonym kształcie kupuje się w sklepie. Wyjątek stanowiły zbuntowane nastolatki w latach 90., które na chińskich podróbkach Converse'ów, noszonych w owych zamierzchłych czasach do szkoły, domalowywały trupie czachy i nazwy zespołów. Korektorem w sztyfcie, rzecz jasna. Ewentualnie jeszcze innowacyjny wpływ na swoje buty miały modnisie dekadę czy dwie wcześniej. Farbowały obowiązkowe czeszki i jarmilki – materiałowe buty z czeską flagą wszytą przy lamówce – na ciemne kolory, by stworzyć unikalne balerinki. Oba te zwyczaje wynikały jednak z braków. W świecie, w którym różnorodność produktów onieśmiela, ten poziom zaangażowania wydaje się niepotrzebny. Chęć wpływania na swój wygląd ma jednak inne korzenie.
Customizacja, czyli nadawanie produktom, ubraniom czy butom indywidualnego wymiaru, rodzi się z potrzeby wyróżnienia z tłumu. W czasach, kiedy wszystko jest dostępne, trendy i mody nawet zyskują na sile – bo warto wiedzieć, jak poruszać się w tym nieprzebranym gąszczu propozycji. Dopasowane do indywidualnych potrzeb czy wręcz stworzone przez samych użytkowników przedmioty to ukłon w stronę jednostkowych gustów, którym schlebia lekko “podrasowany” produkt, będący wciąż jednak modnym emblematem. Weźmy projekt Nike ID. Koncern z Oregonu doskonale wie, że znajdzie się sporo chętnych, by zakupić model, który od tych dostępnych w sklepach będzie się różnił kolorem, materiałem czy osobistym “ID” na pięcie. Poza tym jednak nadal będzie to para
“cortezów”, “dunków” czy “airów”, czyli rozpoznawalnych przez wielbicieli modeli. Rozszerzając czysto estetyczną na początku ofertę o dopasowywanie swojego obuwia i ubrania sportowego do potrzeb właściciela pod kątem podeszw, poduszek powietrznych czy szerokości buta w dowolnym miejscu, Nike idzie o krok dalej. Pozwala klientowi stać się projektantem, korzystając z jego próżności i złudzenia, że dzięki temu będzie nosił obuwie robione jak na zamówienie. Oczywiście taka przyjemność ma swoją cenę. Nike Toki – ładne zamszowe “osiołki” – w wersji sklepowej dostaniemy za 120 euro. W wersji scustomizowanej wprawdzie nie kosztują one więcej, ale nie kwalifikują się do darmowej dostawy, która obejmuje wszystkie produkty w cenie powyżej 75 euro. Oprócz Nike ID.
Customizacja rozpycha się łokciami nie tylko w formie tego rodzaju “strukturalnych” rozwiązań, stosowanych przez giganta sportowego. Na potrzebę zindywidualizowania butów odpowiadają także pomniejsi producenci, czy wręcz “przerabiacze”, dostępnego obuwia. W serwisach zbierających rękodzielnicze pomysły na ubrania, dodatki i prezenty typu Pakamera czy Dekobazaar natkniemy się na wspomniane czeszki odzobione broszkami-kwiatami i kolorowymi malunkami przez sprzedawcę
ukrywającego się pod pseudonimem Czarna Biedronka. Kollana proponuje dość klasyczne szpilki “upiększone” filcowymi lub skórzanymi elementami typu falbanki czy gwiazdy, a Green Sheep ogranicza się do sprzedaży “ozdób do butów” – kwiatuszków i kokardek – do samodzielnego montażu. Loft 37 – polska firma obuwnicza, odnotowująca znaczne sukcesy zarówno sprzedażowe, jak i promocyjne
(została uhonorowana nagrodą “Doskonałość mody 2011” przez miesięcznik “Twój Styl”) – ważny wątek swojej produkcji osnuła na mechanizmie customizacji. Balerinki i kozaczki Loft 37 mają same w sobie bardzo oryginalny design, ale panie pragnące jeszcze większej ekstrawagancji – np. połączenia zamszowej skóry w kolorze kobaltowym z fakturą skóry węża na obcasie – mogą zamówić taką parkę według własnego projektu. Przemysł obuwniczy ignoruje zazwyczaj skrajne rozmiary – 35 czy 42, 43, a nawet 44! – w damskich kolekcjach, dostarczając najwyżej kilku takich ezgemplarzy w kolekcji lub też – jak Ryłko – docelowo projektując tylko obuwie dla kobiet do rozmiaru 40. Tu także w sukurs przychodzi Loft 37, który wyprodukuje – nietanie wprawdzie, bo powyżej 300 zł – pantofle czy botki także dla właścicielek większych niż japońskie stópek.
Customizacja obuwia odpowiada więc nie tylko na potrzebę wyróżnienia się z tłumu, chęć posiadania pojedynczego – choć wciąż masowo dostępnego – egzemplarza, ale i na praktyczne kwestie typu nietypowy rozmiar. Najdalej na skali indywiduacji czeka stworzenie własnej pary albo serii. Kto wie, może wraz z rozprzestrzenieniem się drukarek 3D będziemy mogli wybrany model Nike ID – po sowitej zapłacie – po prostu sobie wydrukować?