
Prawo i Sprawiedliwość od wielu tygodni wyraźnie wygrywa kolejne sondaże, więc Jarosław Kaczyński może coraz śmielej myśleć o tworzeniu własnego rządu. Rysujący się na horyzoncie sukces PiS już martwi Lecha Wałęsę, który uważa, że powrót Kaczyńskiego na fotel premiera oznaczałby "wojnę domową". – Słuchajcie Wałęsy. Przecież zacznie znów zamykać, odgrywać się. Przecież to jest taki charakter. I w związku z tym to się nie może inaczej skończyć. (…). Ja pani mówiłem, że po wybraniu Kaczyńskiego będziemy mieli Egipt – oświadczył były prezydent na antenie Radia Gdańsk.
W wywiadzie udzielonym Radiu Gdańsk Lech Wałęsa zauważył, że rosnąca popularność PiS jest w pewnej mierze wynikiem nagonki na Donalda Tuska. Były prezydent przyznał, że część stawianych premierowi zarzutów jest zasadna, ale prędko dodał, iż szef rządu jest "zohydzany" również niesłusznie. Tymczasem, jak podkreślił, w Polsce nie ma obecnie lepszego kandydata na premiera niż Tusk.
Lech Wałęsa
Dla Radia Gdańsk
Wałęsa zastrzegł jednocześnie, że choć bardzo nie chce, by PiS odzyskało władzę, to "nie byłby w stanie przeżyć" koalicji PO-SLD, jakkolwiek "wyjątkowo szanuje Millera". – Lubię ludzi zdecydowanych, ale pod kontrolą – zaznaczył były prezydent. Przedmiotem jego krytycznych uwag stała się także zaplanowana na wrzesień akcja protestacyjna "Solidarności", w ramach której zostaną zorganizowane manifestacje w Warszawie. Zdaniem Wałęsy konflikty społeczne należy rozwiązywać przy urnach wyborczych, a nie na ulicy.
Lech Wałęsa
Dla Radia Gdańsk
Czytaj także:
źródło: Radio Gdańsk
