
Być jak Maciej Nowak - pomyślałam sobie wczoraj, kiedy przyjmowano moje zamówienie w MuuMuu na Placu Teatralnym. Jeść we wszystkich świetnych restauracjach nie po skończonej pracy, ale w ramach pracy. Wąchać, smakować, rozkrajać i gryźć. Sprawdzać kulinarne nowości, których na szczęście nigdy nie zabraknie. Co tydzień powstają w stolicy nowe knajpy i można się w to bawić w nieskończoność.
REKLAMA
Tak jak pisałam wcześniej, do mojego ulubieńca, Pana Macieja Nowaka, brakuje mi bardzo dużo i nawet do roli krytyka nie aspiruję, ale restauracje, ku przerażeniu mojego otoczenia, to wciąż moje wielkie hobby. Rodzice zapewne woleliby, żebym zaczęła uprawiać sport lub kolekcjonować jakieś ładne przedmioty, ale póki jeszcze ich nie posłuchałam, subiektywnie opowiem wam, które nowe miejsca warto odwiedzić w Warszawie.
Po byku
W MuuMuu nie odmówiłam burgerom, i słusznie, bo smakowały zupełnie inaczej niż w burgerowniach, które można zobaczyć już na każdym kroku. Świetne, soczyste mięso, krucha bułka według specjalnej receptury, śliwkowy sos barbecue i warzywne dodatki złożyły się w burgera niemal idealnego. Puree z młodych ziemniaków, z aromatem oliwy truflowej i bekonowymi czipsami, oraz domowe frytki, których kilka „pożyczyłam” od mojego towarzysza, nie były dodatkami na „odwal się” - również smakowały wyjątkowo. Oprócz burgerów restauracja oferuje szeroki wybór dań, spod znaku dobrej jakości mięsa - od steków po ogony wołowe. Każdy zmęczony tłokiem w malutkim MeatLove powinien wybrać się na Moliera 8.
W MuuMuu nie odmówiłam burgerom, i słusznie, bo smakowały zupełnie inaczej niż w burgerowniach, które można zobaczyć już na każdym kroku. Świetne, soczyste mięso, krucha bułka według specjalnej receptury, śliwkowy sos barbecue i warzywne dodatki złożyły się w burgera niemal idealnego. Puree z młodych ziemniaków, z aromatem oliwy truflowej i bekonowymi czipsami, oraz domowe frytki, których kilka „pożyczyłam” od mojego towarzysza, nie były dodatkami na „odwal się” - również smakowały wyjątkowo. Oprócz burgerów restauracja oferuje szeroki wybór dań, spod znaku dobrej jakości mięsa - od steków po ogony wołowe. Każdy zmęczony tłokiem w malutkim MeatLove powinien wybrać się na Moliera 8.
Wart polecenia jest także niedawno otwarty francuski Kaskrut, który podbija jeszcze wyżej dobrą kulinarną passę ulicy Poznańskiej, gdzie działa już Kraken, Beirut i Tel Aviw (przyjaźń między tymi dwoma ostatnimi restauracjami powinna zainspirować mieszkańców miast, od których zapożyczyły one swoje nazwy). W założonym przez francuskiego kucharza Kaskrucie spotkacie się z modnym, enigmatycznym wręcz menu, gdzie poszczególne składniki są oddzielone ukośnikami, na przykład: pęczak / ser pleśniowy / seler. Odważni, który nie zapytają kelnerki o co chodzi, otrzymają niespodziankę.
Znajomi znajomych
Kaskrut dopiero co powstał, ale kuchnia karmi tak pysznie, że niewielki lokal w spadku po „chińczyku” jest odwiedzany bardzo chętnie przez klientów, którzy dowiedzieli się o nim dzięki poczcie pantoflowej. Smaki są bogate i intrygujące. Gaspacho z arbuza, kanapki z wołowiną, biała czekolada z ogórkiem – poproszę o dokładkę!
Kaskrut dopiero co powstał, ale kuchnia karmi tak pysznie, że niewielki lokal w spadku po „chińczyku” jest odwiedzany bardzo chętnie przez klientów, którzy dowiedzieli się o nim dzięki poczcie pantoflowej. Smaki są bogate i intrygujące. Gaspacho z arbuza, kanapki z wołowiną, biała czekolada z ogórkiem – poproszę o dokładkę!
Kolejną nowością jest Różowa Krewetka, czyli ciężarówka, która pojawiła się w ubiegły weekend w okolicach Tematu Rzeka, gdzie kupić można praktycznie wszystko (od makaronów po taco) z owocami morza. Czy to znak, że intrygujące imprezowe jedzenie wkrótce totalnie wyprze hot-dogi i kebaby o czwartej nad ranem na Jerozolimskich?
Liźnij kultury!
Dużo nowości możemy także spotkać w nie takim nowym barze mlecznym „Prasowy”, gdzie od niedawna serwują dania wegańskie, dzięki mocnej interwencji samych roślinożerców, którzy do tej pory mogli się tam posilić jedynie kaszą. Na przykład wczoraj wydawano im gulasz warzywny i kuskus – niby nic ciekawego, ale w momencie, kiedy kuskus jest idealnie sypki i w dodatku doprawiony cynamonem, to już kompletnie inna rozmowa. Takie cuda, wraz z surówką i kompotem z owoców leśnych, za 13 złotych w barze mlecznym.
Dużo nowości możemy także spotkać w nie takim nowym barze mlecznym „Prasowy”, gdzie od niedawna serwują dania wegańskie, dzięki mocnej interwencji samych roślinożerców, którzy do tej pory mogli się tam posilić jedynie kaszą. Na przykład wczoraj wydawano im gulasz warzywny i kuskus – niby nic ciekawego, ale w momencie, kiedy kuskus jest idealnie sypki i w dodatku doprawiony cynamonem, to już kompletnie inna rozmowa. Takie cuda, wraz z surówką i kompotem z owoców leśnych, za 13 złotych w barze mlecznym.
A za darmo można w Prasowym nakarmić się kulturą. Niedzielne spotkania dla dzieci, tworzenie sąsiedzkiego foto-albumu, czwartkowe wykłady pod szyldem „Byliśmy nowocześni” - to tylko mały wycinek z tego, co bar codziennie oferuje swoim klientom. We wtorek w Prasowym będzie dyżurował ekspert ze sklepu elektronicznego, który pomoże starszym bywalcom rozprawić się z technologicznymi zagwozdkami, jakie sprawiają im komórki i komputery.
Za to w poniedziałek w witrynach baru pojawiła się wystawa „Ikony polskiego designu XX wieku”, a o powojennym wzornictwie polskim opowie dr Krystyna Łuczak-Surówka. Aby dowiedzieć się więcej na temat kolejnych wydarzeń, warto śledzić fanpage baru. Swoją drogą, czy ktoś z was się spodziewał, że „mleczakowi” z zupą pomidorową za 1,5zł będzie kiedyś potrzebna strona na Facebooku? Potencjał niektórych miejsc coraz bardziej zaskakuje.
CZYTAJ TAKŻE:
