
Jacek Rostowski złożył rezygnację z funkcji ministra finansów. Do tak zaskakujących informacji dotarł tygodnik "Newsweek". Szybko jednak okazało się, że to informacja nieprawdziwa - Donald Tusk zaprzeczył tym doniesieniom na Twitterze.
"Newsweek" informację o dymisji Rostowskiego potwierdził w dwóch niezależnych źródłach. Minister kilka godzin temu swoją rezygnację złożył na ręce premiera Donalda Tuska. Ten wciąż zastanawia się, czy ją przyjąć - pisał "N".
Po kilkunastu minutach te informacje na Twitterze zdementował Donald Tusk.
@BurzynskaAga Minister Rostowski nie złożył żadnej dymisji! Plotki czy nagonka?
— Donald Tusk (@premiertusk) August 20, 2013
Szef rządu napisał o "nagonce". Pytanie, czy przeciek o dymisji do mediów nie był częścią nagonki układu rządowego przeciwko Rostowskiemu. Albo przeciekiem pochodzącym od Rostowskiego mającym wprawić w drżenie szefa rządu. Wydaje się niemożliwe, by dziennikarze informacje zmyślili. Bardziej prawdopodobne, że padli ofiarą cynicznej politycznej gry. A jeśli tak, to w rządzie jest potężny konflikt, w którym co najmniej jedna strona używa brudnych metod.
Plotki o możliwym odejściu ministra z rządu krążyły od co najmniej dwóch miesięcy. Ostatnio wróciły po publikacji agencji Reuters, która napisała, że Tusk szuka dla Rostowskiego zastępcy i do zmiany dojdzie w ciągu kilku miesięcy. Sam premier tak odniósł się do tych doniesień na konferencji prasowej: "Nawet, jeśli to jest agencja z takim autorytetem, to ponieważ posługuje się wyłącznie plotką, nie zamierzam tego komentować".
Wśród potencjalnych kandydatów na następcę Rostowskiego wymieniali byli m.in. Jan Krzysztof Bielecki i Dariusz Rosati.
Rostowski od lat firmuje mało popularne posunięcia rządu: chociażby planowaną reformę systemu emerytalnego czy zawieszenie pierwszego progu oszczędnościowego. Dymisją szefa MF Tusk odsunąłby od siebie "czarną owcę" i pokazał wyborcom, że rząd nie będzie już przeprowadzał bolesnych zmian.
