
– Chcemy pokazać, że Kościół to nie hierarchowie, tylko zwykli ludzie z ich problemami i radościami. Bo to tak naprawdę nagroda dla parafian. Bez nich żaden proboszcz nic by nie osiągnął – tłumaczy rzeczniczka prasowa plebiscytu na Proboszcza Roku. W tegorocznej edycji roku po raz pierwszy można w nim głosować za pośrednictwem internetu.
W Leśnej był już prezydent Tanzanii, w kościele odbyły się święcenia kapłańskie, niemal co roku po wioskowych uliczkach spaceruje kardynał Polycarp Pengo, arcybiskup Dar-es-Salaam w Tanzanii. W maju odbywają się koncerty maryjne, grane na trąbce, w wieży kościelnej powstało muzeum, w którym parafianie gromadzą dewocjonalia i archiwalne egzemplarze czasopism katolickich. CZYTAJ WIĘCEJ
– Chcemy promować tych proboszczów, którzy mają pomysł na ożywienie parafialnej wspólnoty, działają charytatywnie, edukacyjnie, wychodzą poza bezpieczne mury świątyń – mówi dziennikarz Marek Zając, zasiadający w kapitule konkursu obok ks. Sadkiewicza. Podkreśla, że zależy mu na Kościele bliskim ludziom, będącym żywą wspólnotą.
Żyjemy w czasach postępującego indywidualizmu. To nie jest dobry czas dla wspólnot. Dotyczy to tak samo parafii, jak choćby i związków zawodowych. By parafie tętniły życiem i znów stały się prawdziwymi wspólnotami, proboszczowie nie mogą ich traktować tylko jako urzędów. Chodzi o coś więcej.
"Bogu na chwałę, ludziom na pożytek"
Nieraz w Polsce o proboszczach myśli się jak o udzielnych władcach, którzy wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję i nadużywając władzy trzęsą całymi parafiami. Rzeczniczka konkursu Małgorzata Starzyńska przypomina z kolei, że w latach dziewięćdziesiątych potoczny wizerunek proboszcza został uzupełniony obrazem sprawnego menedżera i organizatora, który załatwi pieniądze na remont kościoła i zadba, by w papierach wszystko się zgadzało.
Organizują konkursy, wydają gazety, tworzą chóry i schole, otwierają kościoły dla młodych, organizują wycieczki, pielgrzymki i rajdy rowerowe, działają charytatywnie, tworzą świetlice dla dzieci i ośrodki pomocy najuboższym, robiąc to wszystko “Panu Bogu na chwałę, a ludziom na pożytek”, jak mówi Małgorzata Starzyńska.
Konkurs został wznowiony po kilkuletniej przerwie na prośbę samych parafian, którzy słali do KAI – jego organizatora – liczne listy i emaile. To właśnie w odpowiedzi na coraz większą popularność internetu, także wśród osób z niewielkich, prowincjonalnych parafii, tegoroczna edycja imprezy w całości przeniosła się do sieci.
– Głosuje się “lajkując” konkretne kandydatury na naszym profilu. Liczba głosów zdecyduje o losach nagrody internautów. Drugie wyróżnienie wręczy zaś 20 września nasza kapituła – tłumaczy Starzyńska. W tym roku do KAI spłynęło ponad 400 zgłoszeń z całej Polski. Wszystkie przygotowywali sami parafianie. Bo to także ich konkurs.
– Dzięki temu udało się np. zorganizować kolonie letnie, w ramach których dzieci z parafii w Kołobrzegu wyjechały w góry, a te z gór odwiedziły polskie morze. Liczymy, że w kolejnych edycjach będziemy mogli coraz bardziej integrować uczestników – podsumowuje Starzyńska.

