Zakup nowego auta chodzi Ci po głowie? Przygotuj się na możliwie większy wydatek. Już wkrótce nowe auta będą droższe. Wszystko przez pomysł euro – urzędników, którzy chcą obowiązkowo ustalać tzw. limit speed w nowych autach.
REKLAMA
Nowy system ma uniemożliwić autom rozwijanie prędkości powyżej 120 km/h. Więcej nie pojedziemy, a oficjalny powód takiej decyzji to wzmocnienie bezpieczeństwa na unijnych drogach. Czy przepis wejdzie w życie tego nie wiadomo. Droga jeszcze daleka, ale już teraz pojawiają się kontrowersyjne głosy odnośnie pomysłu biurokratów z Brukseli.
Auta będą droższe
Rozporządzenie wymusza na producentach aut montowanie systemów blokujących prędkość, a to wiąże się z większymi cenami pojazdów prosto od producenta. Zmiany sięgną też portfeli właścicieli używanych już aut. Zakup specjalnego systemu blokującego i jego montaż wiąże się z kolejnymi opłatami związanymi z eksploatacją auta.
Jak ma działać system blokujący prędkość w samochodzie? Pomysły są dwa. Pierwszy to aparatura wykorzystująca GPS i łącząca się z satelitami. Nasze auto będzie zlokalizowane na drodze, a z satelity mają napływać informacje o zbliżających się znakach ograniczenia prędkości. W efekcie elektronika w samochodzie sama wyhamuje prowadzone przez nas auto.
Druga opcja to inteligentne kamery w samochodzie, które odczytają znaki ograniczenia na trasie. Sygnał z kamery były przekazywany do komputera, a ten wyhamował by auto.
Chodzi o bezpieczeństwo
Urzędnicy tłumaczą, że chodzi o bezpieczeństwo. Nowe rozporządzenie w efekcie miałoby ograniczyć ilość wypadków śmiertelnych na drodze nawet o 1/3 do 2020 roku. Nie jest tajemnicą, że najwięcej osób ginie na drogach z winy kierowcy, który przekroczył prędkość. Rocznie na drogach w Unii Europejskiej ginie 30 tys. osób, a 1,5 mln zostaje rannych. Tylko w Polsce statystycznie każdego dnia na drogach umiera około 10 osób (3,5 tys. w skali roku). Eksperci z Komisji Europejskiej szacują, że 6 tys. zgonów można by zapobiec, dzięki pomysłowi blokowania prędkości.
Argumenty te nie trafiają do Brytyjczyków. Patrick McLoughlin, brytyjski minister transportu powiedział nawet, że pomysł urzędników z Brukseli to zamach na wolność kierowców i nie o blokowanie prędkości tu chodzi, a o ograniczenie dopuszczalnej szybkości i rozsądek kierowców, którzy widząc ograniczenie nie będą pędzić „na złamanie karku”. Wielka Brytania jest krajem, gdzie ilość wypadków na drodze jest jedna z najniższych w Unii Europejskiej, a ograniczenie prędkości na autostradzie wynosi 112,6 km/h (70 mph). W Hiszpanii jest to 120 km/h, we Francji 130 km/h (podczas deszczu 110 km/h), w Belgii 120 km/h, na Słowacji 130 km/h, a w Polsce 140 km/h.
Wciąż nie wiadomo dokładnie kiedy nowy pomysł może wejść w życie. Otwartym pozostaje również pytanie, czy ograniczenia prędkości w całej Unii Europejskiej zostaną ujednolicone.