
"Jak każda kobieta marzy czasem, by ukochany mężczyzna pogłaskał ją po włosach, potrzymał za rękę, przytulił i pocieszył, to ja głupia oczekiwałam tego od Platformy. Tymczasem ONI zachowali się jak typowi zwycięzcy najeźdźcy. Siłą chcieli wziąć wszystko, a Polskę potraktowali jak zwykły wojenny łup – JAK DZIWKĘ, z którą się robi co chce – nawet wbrew jej woli, którą się oszukuję, znieważa i wykorzystuje do własnych partykularnych interesów" - pisze w pożegnalny liście do PO była już radna tej partii z Siemianowic Śląskich, Dorota Połedniok.
Gdy niedawno zawieszono ją kolejny raz, Dorota Połedniok postanowiła bezsensowną walkę z rządzącymi Platformą przerwać. W pożegnalnym liście opublikowanym na swoim blogu wprost pisze o tym, co przeżyła w PO i jak polityka uprawiana wewnątrz partii Donalda Tuska wpędziła ją w depresję.
Chciałam być skuteczną, a ONI kalkulowali co jest dobre dla siebie i partii. Narastała frustracja i zniechęcenie – nie wolno mi było NIC – nawet krytykować ekipy rządzącej. Na klubie rządził Gościniak – szara eminencja siemianowickiej i śląskiej PO. Klub z przewodniczącą A. Zasadą na czele służył tylko do realizacji jego poleceń – a pani Zasada mężnie je wcielała w czyn. (...) ORDNUNG MUSS SEIN – to hasło naczelne tej organizacji – nawet łamiąc ludzkie charaktery trzeba realizować politykę. CZYTAJ WIĘCEJ
Połedniok wspomina też, jak skończyły się jej nadzieje na to, że w jej obronie stanie kierujący Platformą premier Donald Tusk. Myślała, że jeśli zwróci się do niego wyliczając wszystkie przywary PO, ten upomni śląskich baronów, że powinni pozwolić młodym realizować wyborcze obietnice.
Zamiast tego Tomczykiewicz, Gościniak i inni spuścili na mnie biedną swoje łańcuchowe psy. Rozpoczęli bezprecedensową wręcz nagonkę na mnie w środkach masowego przekazu, w partii i mieście. Opluwano mnie zewsząd, niszczono samochód i z buciorami wchodzono w moje dziecinne nawet głupie życie. Zostałam sama – znikąd pomocy i wsparcia. Byłam w olbrzymim stresie – potem przyszła depresja i załamanie nerwowe. Wychodzę z tego powoli z pomocą przyjaciół do dzisiaj. Bogu dzięki, że przyszły wakacje, bo wylądowałabym chyba w wariatkowie.
Zbuntowana radna postanowiła więc Platformę opuścić. I już spoza partii ocenia, że obietnice Donalda Tuska to tylko "słowa rzucane na wiatr". Połedniok jest jednak przekonana, że te wszystkie niezrealizowane obietnice na PO kiedyś się zemszczą. Szczególnie na Śląsku, który w jej ocenie to głównie "niedokończone i rozgrzebane przez nieudaczników inwestycje i dziura budżetowa, która wprost przeraża". "Na Śląsku zniszczono prawie wszystko za co się PO zabrała (przegrane Euro 2012, rozgrzebany Stadion Śląski, zbankrutowana kolej) - wylicza polityk.
Źródło: BlogDoroty.pl

