Jacek Żakowski nie wierzy, by Zyta Gilowska była odpowiednią osobą do walki z nierównościami społecznymi.
Jacek Żakowski nie wierzy, by Zyta Gilowska była odpowiednią osobą do walki z nierównościami społecznymi. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Polacy nie chcą żyć w państwie gdzie uprzywilejowana grupa społeczna zamyka się na strzeżonych osiedlach – zauważa Jarosław Kaczyński. W ślad za nim idzie Jacek Żakowski, który z całą pewnością popiera zdanie Prezesa. Wyraża jednak wątpliwości co do sposobu rozwiązania tego problemu.

REKLAMA
Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" pytał: – "Czy chcemy, żeby uprzywilejowana mniejszość musiała zamykać się za murami strzeżonych osiedli przed oburzonymi, których pozbawiono statusu obywateli i konsumentów?". Jacek Żakowski w swoim felietonie na łamach "Gazety Wyborczej" odpowiada Prezesowi – "W żadnym wypadku nie chcemy!".
Publicysta przypomina słowa brytyjskiego epidemiologa Richarda Wilkinsona, który wykazał, że w zamożniejszych krajach gdzie występują większe nierówności społeczne gorzej wiedzie się nie tylko ofiarom, ale i beneficjentom. – "W społeczeństwach rozwarstwionych także życie najbogatszych trwa krócej, ich dzieci gorzej się uczą, ich nieletnie córki szybciej zachodzą w ciąże, ich rodziny i oni sami są bardziej zagrożeni narkomanią, alkoholizmem, samobójstwem" – zauważa Żakowski.
Zwraca także uwagę, że po deklaracjach Kaczyńskiego, dziennikarz zapytał go o osoby, które ewentualnie podjęły by się prowadzenia tego typu polityki. Prezes "ma ból głowy od nazwisk, na przykład Zyta Gilowska". Według publicysty jest to najgorsza kandydatura ze wszystkich możliwych. Pyta retorycznie czy chodzi o tą samą Gilowską, która będąc ministrem finansów w rządzie PiS m.in. przyczyniła się do wzrostu nierówności znosząc podatek spadkowy i tym samym przeniosła koszt utrzymania państwa na tych najbiedniejszych.
Jacek Żakowski twierdzi, że Kaczyński doskonale wie co mówi, bo powodzenie w kampanii uzależnione jest od słów wypowiedzianych w tym momencie, a gdy już zdobędzie władze i tak będzie robił co mu będzie wygodne. Według publicysty składanie fałszywych deklaracji to nie tylko sposób postępowania Prawa i Sprawiedliwości. – "Ale Kaczyński jest w tej dyscyplinie mistrzem świata"– zauważa.

źródło:Gazeta Wyborcza