
Po tym jak "Die Welt" opisał decydującą rolę w wymyśleniu innego niż zbrojny sposobu rozwiązania konfliktu w Syrii, został okrzyknięty "supermenem". Jednak żył chwałą tylko trzy dni, bo w wywiadzie dla "Financial Times" dementuje ustalenia niemieckiego dziennika. – "Ale jest prawdą, że wyraziłem to być może zanim inni byli gotowi to podnieść" – dodał skromnie.
Sikorski nie przypisuje sobie autorstwa tej propozycji, zauważając, że senator Richard Lugar, współzałożyciel organizacji Nunn-Lugar, zwalczającej broń masowego rażenia w byłym Związku Radzieckim, zaproponował to "dawno temu". Lugar ponad rok temu powiedział w Moskwie, że Rosja i Stany powinny wspólnie objąć kontrolę nad syryjskim arsenałem chemicznym. Sikorski powtórzył ten pomysł krótko po ataku chemicznym z 21 sierpnia. "Ale to prawda, że powiedziałem o tym być może zanim inni byli gotowi o tym debatować". CZYTAJ WIĘCEJ
Z ulgą podchwyciła tę myśl administracja Baracka Obamy. Amerykański prezydent kilka miesięcy temu nieopatrznie wyznaczył "czerwoną linię", którą miało być użycie broni chemicznej przeciwko cywilom. Kiedy reżim al-Assada się do tego posunął, Obama zaczął mozolnie montować koalicję, ale właściwie pozostał sam na placu boju. Realne było też niebezpieczeństwo, że Kongres nie wyrazi zgody na uderzenie.
Źródło: "Financial Times"

