
Po tym jak "Die Welt" opisał decydującą rolę w wymyśleniu innego niż zbrojny sposobu rozwiązania konfliktu w Syrii, został okrzyknięty "supermenem". Jednak żył chwałą tylko trzy dni, bo w wywiadzie dla "Financial Times" dementuje ustalenia niemieckiego dziennika. – "Ale jest prawdą, że wyraziłem to być może zanim inni byli gotowi to podnieść" – dodał skromnie.
Według ustaleń dziennika "Die Welt" to Radosław Sikorski miał wymyślić kompromisowe rozwiązanie sprawy amerykańskiej interwencji zbrojnej w Syrii, a tym samym uratować skórę Barackowi Obamie. Pomysł polega na włączeniu Rosji w likwidację arsenału chemicznego al-Assada i przekazanie sprawy na poziom międzynarodowy. Radosław Sikorski w wywiadzie dla dziennika "Financial Times" ocenia, że jego rola jest przeceniana, a pomysł już ponad rok temu miał rzucić senator Richard Lugar. Polski minister miał tylko tę ideę powtórzyć.
Z ulgą podchwyciła tę myśl administracja Baracka Obamy. Amerykański prezydent kilka miesięcy temu nieopatrznie wyznaczył "czerwoną linię", którą miało być użycie broni chemicznej przeciwko cywilom. Kiedy reżim al-Assada się do tego posunął, Obama zaczął mozolnie montować koalicję, ale właściwie pozostał sam na placu boju. Realne było też niebezpieczeństwo, że Kongres nie wyrazi zgody na uderzenie.
czytaj także:
Źródło: "Financial Times"
