Jeden z obrazów artysty podpisującego się: "Sztuczne fiołki"
Jeden z obrazów artysty podpisującego się: "Sztuczne fiołki" Fot. https://www.facebook.com/SztuczneFiolki

Podczas festiwalu sztuk wizualnych ART.eria, który zorganizowano w Częstochowie, zaginęły cztery obrazy, które w prześmiewczy i krytyczny sposób odnosiły się do religii. Organizatorzy myśleli, że to wybryk chuliganów, ale po 10 dniach dzieła odnalazły się…. w biskupiej kurii.

REKLAMA
Autorem skradzionych prac jest artysta podpisujący się pseudonimem "Sztuczne Fiołki". Jego pomysł polega na dopisywaniu do dzieł klasycznego malarstwa wypowiedzi umieszczonych w komiksowych dymkach, które komentują rzeczywistość. I tak na przykład obok wizerunku Chrystusa doklejono napis: "Proszę mnie łaskawie nie mieszać ani w swój fallocentryczny Honor, ani w swoją Ojczyznę", a obraz przedstawiający grupę kobiet z czasów rzymskich uzupełniono dialogiem: "Mario, Polacy obwołali cię swoją królową. – Kto? – No właśnie miałam nadzieję, że chociaż ty to wiesz! - Trzeba sprawdzić w Wikipedii!".
To m.in. te obrazy zniknęły z festiwalu już pierwszej nocy, z 7 na 8 września. Sprawa ich zaginięcia wyjaśniła się dopiero po 10 dniach, kiedy dyrektor Muzeum Częstochowskiego został zaproszony do kurii i zobaczył tam festiwalowe prace. Jak wspomina, rozmawiał o nich z samym arcybiskupem Wacławem Depą, który "wyraził zaniepokojenie tym, że w alei eksponowane były plansze o antyreligijnych treściach".
Jak obrazy trafiły do kurii? Kto je zdjął? Tego nikt nie potrafi wytłumaczyć. Jej rzecznik, ks. Piotr Zaborski, mówi tylko: "Do kurii zaczęły docierać głosy częstochowian: telefonicznie i bezpośrednio, że niektóre z dzieł eksponowanych na planszach w alei urażają ich uczucia religijne. Cztery obrazy zostały więc zdjęte i złożone w portierni".
Organizatorzy festiwalu ART.eria wciąż czekają na zwrot prac. Dziwią się przy tym zachowaniu kurii, bo ich zdaniem "granice dobrego smaku nie zostały przekroczone".