deepsea.com

James Cameron zdobył samotnie najgłębsze miejsce na Ziemi, zanurzając się w dwunastotonowej łodzi DeepSea Challenger na głębokość 10 994 metrów. Trzeba było 52 lat, żeby powtórzyć ten wyczyn. Wbrew pozorom istnieje mnóstwo niezdobytych jeszcze przez człowieka miejsc, również na Ziemi.

REKLAMA
James Cameron, kanadyjski reżyser udał się w samotną podróż na dno mierzącego prawie 11 tysięcy metrów Rowu Mariańskiego. Jego wyprawa jest drugim załogowym przedsięwzięciem tego typu w historii. Pierwsza i ostatnia dotychczas podróż na dno w tamtych rejonach Pacyfiku odbyła się w roku 1960. Na pokładzie statku byli wtedy - sierżant marynarki wojennej USA, Don Walsh oraz podróżnik i odkrywca Jacques Piccard.
Wyzwanie powtórzył po 52 latach Cameron. Celem podjętej przez niego misji było zebranie próbek oraz nakręcenie całej wyprawy za pomocą kamer zamontowanych na łodzi. Nieoficjalnie reżyser szukał przy tym inspiracji do drugiej części filmu Avatar, którego fabuła będzie miała miejsce w całości pod wodą.
Zadziwiające jest w tym wszystkim, że przy tak wysokim rozwoju cywilizacyjnym, człowiek robi to dopiero po raz drugi, po raz pierwszy zbierając wartościowy materiał badawczy. Wbrew powszechnemu mniemaniu jest jeszcze wiele miejsc na Ziemi, których człowieka do dzisiaj nie zbadał.
Podróż do wnętrza Ziemi
Otóż, wbrew wszelkim przypuszczeniom, nie jesteśmy do dzisiaj pewni, jak tak na prawdę wygląda wnętrze Ziemi. Mamy pewne teorie i przypuszczenia, wysnute na bazie połowicznych obserwacji. Na ich podstawie uznajemy za najbardziej prawdopodobny stopniowy wzrost temperatury wnętrza naszej planety.
logo
fot. Jaime Olmo / flickr.com / CC BY

Jednak najgłębszy odwiert jaki miał miejsce w historii był poprowadzony na głębokość 12 kilometrów, przy czym średnica Ziemi jest tysiąckrotnie większa. Również pomiary sejsmologiczne sięgają niewiele głębiej. Oficjalnych teorii geologicznych jest co najmniej 10. Mało ludzi wie, że istnieją naukowe interpretacje mówiące nie o płynnym, a stałym jądrze Ziemi, a jej temperatura rośnie tylko do pewnego poziomu w głąb, później znów stopniowo spadając. Są teorie mówiące o dużej ilości wolnych przestrzeni we wnętrzu Ziemi (na ich bazie Juliusz Verne stworzył powieść "Podróż do wnętrza Ziemi"). O jej wnętrzu nie wiemy jednak w tej chwili prawie nic.
Między innymi odkrywca komety Halleya - Edmund Halley, w 1662 roku ogłosił teorię, w której dowodził istnienia we wnętrzu Ziemi pustej przestrzeni o wysokości 800 kilometrów. Jego teorie kontynuował w 1818 roku John Cleves Symmes Jr. Badania mające dowieść prawdziwości tej teorii prowadzili na początku XX wieku naziści ze stowarzyszenia Thule. Zwolennikami tej teorii byli w tym samym czasie naukowcy - William Reed oraz Marshall Gardner.
Dlaczego? Po co? Jak? To pierwsze świadome wyrażenia, jakie wypowiadamy. Pytamy już od momentu nauczenia się podstaw mowy. Dociekanie jest pierwszą motywacją jaka skłania nas do obserwowania i analizowania otaczającego nas świata. Czego jeszcze nie wiemy i jak wiele zagadnień czeka jeszcze na rzetelnie zbadanie?
Patrzymy w niebo
Idąc tropem wypatrujących w gwiazdach sensu astronomów, patrzymy się przede wszystkim w górę. To co jest tam, w przestworzach, w niezmierzonych bezkresach kosmosu, powoduje że wielu zadziera nosy w zadumie.
logo
nasa.com / PD

Żeby zagłębić się w to, co widać na pierwszy rzut oka, stosujemy dwie strategie. Pierwsza, to podróż. Sami dotarliśmy najdalej na księżyc. Kilku astronautów stale lewituje nad powierzchnią Ziemi, w stacjach kosmicznych. W planach pozostaje eksploracja sąsiadującej z nami planety - Marsa.
Wysłaliśmy sondę ponad układ słoneczny, żeby spojrzeć z góry na słońce i planety w okół niej krążące. Ulysses wzniósł się ponad płaszczyznę układu słonecznego, korzystając z pola grawitacyjnego Jowisza. Nasze sondy lądowały już na najgorętszej planecie naszego układu - Wenus, gdzie temperatura dochodzi do poziomu 460 stopni Celsjusza, a ciśnienie jest stukrotnie wyższe niż na Ziemi. Pierwsza sonda, którą wysłaliśmy poza nasz układ słoneczny, dotrze do ostatniej planety (w momencie jej wysyłania jeszcze będącej planetą) - Plutonu, w roku 2015.
Druga, to teleskop. Sprytnym zabiegiem zwiększamy zasięg naszego wzroku. Za ich pomocą zajrzeć możemy na odległość 14 miliardów lat świetlnych (droga jaką pokonuje promień światła w ciągu ziemskiego roku). Na podstawie dokonanych obserwacji jesteśmy w stanie stwierdzić, że w widzialnej przez nas przestrzeni znajduje się około 30 tryliardów gwiazd.
To co jest blisko
Innym sposobem realizacji zaciekawienia jest badanie tego co blisko nas. Równie wielki bezmiar, co ten w kosmosie, obserwować możemy pod mikroskopem. Równie niepojęte i niezmierzone przestrzenie zauważamy tam, gdzie dotychczas widzieliśmy pozorną błahość zagadnienia.
logo
fot. Indigo6811 / www.sxc.hu / CC BY

Dzisiaj pod mikroskopem jesteśmy w stanie zobaczyć maksymalnie atomy. Wiemy już jednak, na bazie eksperymentów, że składają się one z jeszcze mniejszych cząstek - hadronów. Te natomiast zbudowane są z kwarków. Ich istnienie możemy dowieść doświadczalnie, ustalić teoretycznie. Są jednak nadal istnieniem pozostającym w sferze teorii. I sprawiają naukowcom wiele problemów. Ich konstrukcja zmusiła fizyków do wysnucia tezy o istnieniu antymaterii - cząstek elementarnych podobnych do tych występujących w zwykłej materii, ale posiadających przeciwny znak ładunku elektrycznego. Według teorii, po zetknięciu materii i antymaterii obie cząstki znikają (ulegają anihilacji).
Mając to wszystko na uwadze pomyślmy, z jakim współczuciem patrzymy na różne "naiwne" pomysły starożytnych. Pomimo, że masowo czerpiemy od nich inspirację, to jakie na co dzień wysnuwali twierdzenia dzisiaj powodują w nas uśmiech politowania. Jakże mało wiedzieli. A przecież może być tak, że to my za setki lat będzie postrzegani dokładnie tak samo.
Nie pytaj
Dlaczego? Po co? Jak? To pierwsze świadome wyrażenia, jakie wypowiadamy. Szybko jednak trafiają one na opór i dyskredytację. Nie zadawaj głupich pytań, nie ważne, nie wiem, to nieistotne. Takie odpowiedzi doprowadzają człowieka do przekonania, że jakakolwiek refleksja czy chociażby niewinna zaduma są nie na miejscu. Warto jednak obudzić w sobie ten pociąg odkrywcy. Może rozwiązaniem zagadki jaką jest dla nas wnętrze Ziemi czy bezkres kosmosu będziesz właśnie ty.