Szukasz mieszkania do wynajęcia? Uważaj na oszustów
Szukasz mieszkania do wynajęcia? Uważaj na oszustów Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Fikcyjne adresy, zdjęcia ukradzione z gazet o aranżacji wnętrz, wirtualni właściciele, czy ogłoszenia, które straciły ważność kilka miesięcy wcześniej. Tak wygląda końcówka września, czyli okres, w którym studenci w popłochu szukają ostatnich wolnych mieszkań, czy pokoi. To także złoty okres dla oszustów zakładających nieuczciwie (choć zgodnie z prawem) działające agencje nieruchomości. Dodzwoniłem się do jednej z nich.

REKLAMA
Załóżmy wspólnie pewną sytuację (choć pewnie z wielu z was zakładać jej nie musi, bo znajduje się w podobnej). Jesteś studentem. Lada dzień rozpoczynasz zajęcia w mieście, którego nie znasz. Ale jeszcze nie masz gdzie się zaczepić. Szukasz więc taniego pokoju, oczywiście w internecie.
Albo inną: razem z partnerem/partnerką planujecie nieco się usamodzielnić i wreszcie zamieszkać oddzielnie od waszych rodziców. Wspólny budżet na razie jest nikły - szukacie więc czegoś w sieci, najlepiej po okazyjnej cenie.
30 dni złudzeń
Napotykacie na stronę z ogłoszeniami. Kilka z nich wygląda znakomicie! Kuszą. Sporym metrażem, świetną komunikacją, nowoczesnym wyposażeniem, wreszcie niską ceną. Ale nigdzie nie ma telefonu do najemcy. Jest za to informacja – by zapłacić za rejestrację i mieć dostęp do bazy "all inclusive". Wtedy będziesz mógł przeglądać oferty, adresy i kontakty do woli. Przez kolejnych 30 dni.
Płacisz. Wybierasz trzy najkorzystniejsze oferty. Dzwonisz. Głos w słuchawce odpowiada, że ogłoszenie jest nieaktualne od co najmniej roku i dziwi się, że jeszcze jest w sieci. Ale nie poddajesz się, masz przecież jeszcze dwie świetne oferty. Dzwonisz pod kolejny numer. Ale ten uparcie milczy. Nie ma takiego numeru? Zdziwienie i irytacja rośnie. Masz przed sobą ostatnią, trzecią próbę. Musi się w końcu udać. Jest sygnał! Dodzwaniasz się, ale rzekomy najemca nie bardzo chce się spotkać, kręci, prosi o telefon w przyszłym tygodniu...
Zły i zrezygnowany próbujesz złożyć reklamację swojej agencji. Ta odpowiada, że nie ma z tym problemu. W regulaminie istnieje przecież zapis, który pozwala Ci to zrobić. Ale odpowiedź otrzymasz za 30 dni. Czyli wtedy, gdy skończy się Twoja opcja dostępu "all inclusive". Zostajesz z niczym.
Nie dzwoń ani w przyszłym tygodniu, ani w już w ogóle. Nie pisz reklamacji. Wyloguj się. Najprawdopodobniej zostałeś oszukany przez firmę-krzak, agencję nieruchomości, która jest nią tylko z nazwy.
Reklama jednej z "agencji nieruchomości"

Nie musisz już codziennie wydawać setek złotych na telefon, prasę, internet i przeglądać tysięcy ogłoszeń. Właśnie teraz możesz skorzystać z naszej oferty i bez uciążliwości wynająć swoje wymarzone mieszkanie!


"Halo, firma-krzak?"
Spróbowałem się dodzwonić do jednej z nich. Udałem wściekłego chłopaka, którego dziewczyna ciągle trafia na nieaktualne ogłoszenia. – To niemożliwe – odpowiedział pan w słuchawce. – Nasze oferty są ciągle odświeżane, najstarsza ma trzy tygodnie – usłyszałem, choć dobrze wiedziałem, że to kłamstwo.
Większość z nich była wymyślona - tego jestem pewien. Zaproponowałem więc, że przyjadę do biura firmy i wyjaśnię to z prezesem. – Z chęcią się spotkamy, ale rzadko jesteśmy w siedzibie. Może więc kawa na mieście? – dostałem propozycję. Potwierdziły się więc moje i kilku oszukanych osób przypuszczenia – biuro na podanej na stronie ulicy jest także fikcją, adresem, gdzie zapewne mieszczą się zupełnie inne podmioty.
Takie firmy pojawiają się zazwyczaj w czerwcu. Pączkują przez lipiec i sierpień, wybuchają całą swoją mocą we wrześniu, najgorętszym okresie dla studentów, którzy na gwałt szukają mieszkania blisko swoich uniwersytetów. Później - by nie kusić losu, najczęściej giną gdzieś w sieci, zamykają strony www, by na przyszły rok przepoczwarzyć się w podobny twór, ale już o zupełnie innej nazwie.
Jak działają? Najczęściej nie żądają prowizji od wynajętych mieszkań. Chcą "tylko" opłaty za korzystanie z bazy danych. Od 200 do 300 złotych. To zachęca do rejestracji. "Normalne" agencje najczęściej "kasują" prowizję w wysokości 3/4 miesięcznej ceny najmu. Sporo.
Czy coś w tym złego, że agencje-krzaki żądają tylko drobnej sumy za rejestrację? Absolutnie nie, do czasu kiedy nie zorientujemy się, że ogłoszenia są całkiem fikcyjne. Zdjęcia skopiowane z gazet, na telefony nikt nie odpowiada, a mieszkania mają adresy-widmo.
Zgodnie z prawem
Działają nieuczciwie, ale zgodnie z prawem. W regulaminach zastrzegają, że "wyłączają się z wszelkiej odpowiedzialności dotyczącej jakości, czy zapewnienia określonego celu", mają także "prawo do błędów i omyłek" oraz nie zapewniają "aktualności, kompletności i poprawności wszystkich informacji". Nie gwarantują także, że "usługi będą dostępne nieprzerwanie".
Strona może więc w każdej chwili zniknąć. Tak jak portal taniomieszkaj.pl Agencja działała ponad rok, oszukani internauci próbowali skrzyczeć się, by wystąpić przeciwko jej właścicielom ze zbiorowym pozwem. Nie zdążyli, bo takowa... przestała istnieć.
Oszukana internautka

Z ich oferty aż sześć mieszkań było według moich kryteriów bardzo ciekawe, więc myśląc, że szansa na wynajem jest duża, zdecydowałam się abonament opłacić. Natychmiast zabrałam się za obdzwanianie wybranych miejsc i ku swemu rozczarowaniu za każdym razem słyszałam to samo: "Ależ proszę pani, oferta dawno nieaktualna. Wydawało mi się, że wycofałem ogłoszenie. Naprawdę jeszcze gdzieś je można znaleźć?!" Jakbym dopadła któregoś z cwaniaczków z tej agencji, to by z niego kupka prochu nie została, grrrrr! CZYTAJ WIĘCEJ

na forum Gazeta.pl

Dziś w internecie funkcjonuje jej poczwarka. Z tym samym lay-outem, z tymi samymi sloganami... Czy zniknie, jak jej poprzedniczka, tuż po wrześniowym mieszkaniowym boom?
Ostrożność
Podobnych stron jest w polskiej sieci mnóstwo. Działają niemal w każdym dużym mieście. Jak w takim razie nie dać się nabrać? Oto kilka rad: Staraj się nie płacić nikomu ani złotówki zanim nie podpiszesz umowy najmu z właścicielem mieszkania. Unikaj więc sytuacji płacenia za dostęp do ofert, które najprawdopodobniej są fałszywe, a w najlepszym przypadku znajdziesz je na darmowych stronach w sieci. Jeśli pod kilkoma wybranymi ofertami widzisz ten sam numer telefonu, najpewniej przekieruje Cię on do agencji - odpuść.
Pamiętaj także, że nie każda strona z ofertami mieszkań opiera się na oszustwie. Warto być jednak ostrożnym. Żeby zamiast radości z nowego mieszkania nie przeżyć rozczarowania.