
Podobno kryzys zmierza ku końcowi. Nie zmienia to jednak faktu, że póki co kasa państwa jest na wielkim minusie. Jak się okazuje, nie jest to przeszkodzą w zakupie nowych aut dla skarbówki. Łącznie ma być ich 12 o łącznej wartości około 1 mln zł. Średnio daje to 83 tys. zł za jeden pojazd.
REKLAMA
Fiskus ma jasno określone wymagania - zakamuflowane lampy i syreny dla pojazdów uprzywilejowanych, dostosowane "do eksploatacji we wszystkich porach roku i doby w warunkach atmosferycznych spotykanych w polskiej strefie klimatycznej", a także "do przechowywania na wolnym powietrzu i mycia w myjniach automatycznych szczotkowych".
Lublin się wyróżnia
Jak dowiedzieli się dziennikarze Gazety Wyborczej wśród aut poszukiwanych przez fiskusa wyróżnia się pojazd, który ma być dostarczony do Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie.
Chodzi o limuzynę z silnikiem benzynowym o pojemności co najmniej 2451 cm sześc., automatyczną skrzynią biegów i napędem na cztery koła. Takie warunki spełniają np. Audi A6 3.0 TFSI quattro za 273 tys. zł, BMW 535i xDrive za 266,4 tys. zł czy Mercedes-Benz E350 4Matic za 273 tys. zł (ceny netto).
Jak informuje Interia.pl fiskus odrzucił prośbę jednego z oferentów, który wnosił o dopuszczenie do przetargu auta z silnikiem benzynowym o pojemności do 2 litrów. Samochody z silnikami poniżej 2,0 l pojemności skokowej są bowiem objęte przeszło pięć razy niższą stawką podatku, co sprawia że ich cena - w stosunku do aut z większymi silnikami - jest średnio o 20 proc. niższa. Taka kalkulacja nie przekonała jednak państwowych urzędników, którzy zażyczyli sobie aut o pojemności co najmniej 2451 cm sześciennych
Firmy chcące zaproponować auto fiskusowi mają czas do 9 października.
Źródło: Wyborcza.biz, Interia.pl