
W dobiegającym końca sezonie letnim nie było niemal weekendu, podczas którego w polskich miastach nie odbywałby się jakiś tematyczny spacer. Od kilku lat stale rośnie popularność tej formy spędzania czasu: Polacy (bezpłatnie, grupowo i z przewodnikiem) z przyjemnością spacerują śladami powstańców, street artu, architektury modernistycznej, poetów i bohaterów, a nawet… komisarza Alexa.
REKLAMA
Choć turystyczne spacery z przewodnikiem nie są na ulicach Warszawy niczym nowym, nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że od 2-3 lat stolica przeżywa w tej materii prawdziwe ożywienie. I co ciekawe, nie są to wcale typowe wycieczki grup turystycznych, które po najbardziej wyświechtanych trasach oprowadzają profesjonalni przewodnicy.
W coraz modniejszych, często organizowanych oddolnie weekendowych spacerach udział biorą głównie warszawiacy, a w roli przewodników występują przeróżni pasjonaci, dziennikarze, miejscy aktywiści i artyści.
– W spacerach uczestniczyłam kilka razy. Dowiaduję się o nich najczęściej z Facebooka lub od znajomych. Byłam m.in. na jednym z cyklu “Warszawski Modernizm” z Grzegorzem Miką i przechadzce po żydowskim Muranowie, którą prowadził Jerzy S. Majewski z “Gazety Stołecznej” – mówi Klaudia, mieszkanka Warszawy. Tłumaczy, że chce w ten sposób lepiej poznać miasto, w którym mieszka.
Jak jadę zagranicę to zwiedzam, przyglądam się budynkom. W Warszawie nie zwracam już uwagi na szczegóły, nie zastanawiam się. Takie spacery to dobra okazja do kontemplacji miasta, które dobrze się zna, ale na co dzień ciężko się już nim zachwycić.
Wspomniany Grzegorz Mika, architekt, który prowadzi na Facebooku fanpage “Warszawski Modernizm 1905-1939”, a od dwóch lat jest też przewodnikiem na popularnych architektonicznych spacerach, tak mówi o ich uczestnikach: – Po części to okoliczni mieszkańcy, którzy chcą lepiej poznać swoją dzielnicę, po części zapalani varsavianiści, a także studenci architektury – ocenia. Razem, przez 2-3 godziny chodzą po mieście oglądając budynki i słuchając opowieści architekta.
Spacery Miki to projekt całkowicie “oddolny”, jednoosobowy, który wyrósł wprost z facebookowej społeczności. – Kiedy pojawiły się sugestie, żeby zobaczyć niektóre budynki “na żywo”, pomyślałem, że można spróbować – wspomina Mika wiosnę 2011 roku.
Koniec wyświechtanych tras
– Wędrówki po kanonicznych trasach w stylu “śladami Szopena”, “szlakiem bohaterów ‘Lalki’” czy “warszawskich placów”, organizowane były od lat i uczestniczyli w nich nie tylko turyści – mówi Joanna Zawanowska, przewodniczka miejska ze stolicy. Zauważa jednak, że te wyświechtane trasy powoli przejadły się warszawiakom. Dziś mogą liczyć na znacznie bogatszą ofertę: pomysłów i chętnych do oprowadzania nie brakuje.
– Wędrówki po kanonicznych trasach w stylu “śladami Szopena”, “szlakiem bohaterów ‘Lalki’” czy “warszawskich placów”, organizowane były od lat i uczestniczyli w nich nie tylko turyści – mówi Joanna Zawanowska, przewodniczka miejska ze stolicy. Zauważa jednak, że te wyświechtane trasy powoli przejadły się warszawiakom. Dziś mogą liczyć na znacznie bogatszą ofertę: pomysłów i chętnych do oprowadzania nie brakuje.
Była więc “Warszawa Kobiet” Sylwii Chutnik , spacer po żydowskiej Warszawie Jerzego S. Majewskiego (który spacery organizował już w 2006 roku), wędrówka śladami Powstania Warszawskiego, przedwojennych artystów, streetartu. A wszystko zupełnie za darmo: czasem jednak uczestnicy na koniec płacą przewodnikom drobne sumy w formie “napiwku”.
Nie tylko Warszawa
Myli się jednak ten, kto sądzi, że tematyczne spacery to tylko warszawska specyfika. Na organizowane przez zapaleńców, miejskich aktywistów, artystów, licencjonowanych przewodników czy urzędy miast wycieczki można się wybrać w całej Polsce.
Myli się jednak ten, kto sądzi, że tematyczne spacery to tylko warszawska specyfika. Na organizowane przez zapaleńców, miejskich aktywistów, artystów, licencjonowanych przewodników czy urzędy miast wycieczki można się wybrać w całej Polsce.
Poznaniacy mogli zwiedzić Chwaliszewo, w Lublinie od 10 lat można spacerować śladami Czechowicza, w Krakowie zaś spacerem właśnie oddano hołd poległym członkom załogi zestrzelonego w sierpniu 1944 brytyjskiego bombowca Liberator. Ciekawe inicjatywy są też podejmowane w Łodzi, gdzie na przechadzce obejrzeć można było łódzkie rzeki oraz miejsca związane z popularnym serialem “Komisarz Alex”.
Spacery organizowane są także w Gdańsku, Gdyni i Sopocie przez Ewę Kowalską, założycielkę portalu miłośników Trójmiasta iBedeker.pl. – Gdy zaczynałam w 2011 roku, spodziewałam się 30 osób. Przyszło 100! – wspomina Kowalska i przyznaje, że ta inicjatywa to ogromny sukces. – Ale nie mój, tylko mieszkańców Trójmiasta. Jestem w szoku, że tak świetnie to wyszło – przyznaje.
W lutym na spacerze po Nowym Porcie było prawie 500 osób. Do tak dużej grupy trzeba było mówić przez “zestaw pielgrzymkowy”, czyli mikrofon i głośniki. – Staramy się pokazywać inny Gdańsk, niż ten lukrowany, znany z pocztówek. Nie zajmujemy się tylko architekturą. Jest też sporo historii – mówi Ewa Kowalska.
Inicjatywę finansowo wspierają lokalni biznesmeni, kilka razy pomogło też miasto. – Dzięki temu mogę skorzystać z pomocy jednego z najlepszych trójmiejskich przewodników – Aleksandra Masłowskiego – mówi Kowalska. Wokół spacerów wyrosła już prawdziwa społeczność: – Mamy już nawet jedno małżeństwo. Czekamy teraz na dziecko – śmieje się organizatorka trójmiejskich wycieczek.
Choć za oknem robi się coraz chłodniej, w polskich miastach wciąż organizowane są spacery. Kilka odbędzie się w najbliższym czasie. W Warszawie będą to wycieczki poświęcone Hannie Krall i Julianowi Tuwimowi oraz dwa spacery spod znaku “Warszawskiego Modernizmu”: po Ochocie i Żoliborzu. W Gdańsku zwiedzić zaś będzie można uliczki Brzeźna.

