
Przed warszawskim Sądem Apelacyjnym rozegrała się kolejna odsłona sporu o Hienę Roku, którą Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało w 2003 roku Przemysławowi Orcholskiemu z "Wiadomości". W pierwszej instancji sąd przyznał rację dziennikarzowi, teraz podzielił argumenty SPD. Teoretycznie to koniec procesu, ale możliwa jest jeszcze skarga kasacyjna.
Sędzia Edyta Mroczek powiedziała w uzasadnieniu, że nie wystarczy przeprosić za błędy w materiale prasowym. Z kolei tekst o Lechu Kaczyńskim zawierał rzeczywiście liczne manipulacje zarówno co do treści jak i wymowy obrazu. Sąd przejrzał tę audycję i doszedł do przekonania, że owe manipulacje wymagały wręcz znacznego wysiłku autora. Władze dziennikarskiego stowarzyszenia mają zaś prawo ocenić dziennikarzy. Ostra ocena wynikająca z nadania nagrody obiektywnie naruszała dobre imię dziennikarza, ale była społecznie uzasadniona, nie była więc bezprawna CZYTAJ WIĘCEJ
Sąd dał więc Stowarzyszeniu mandat do recenzowania działalności kolegów po fachu. Zastrzegł jednak, że krytyka musi być uzasadniona i może podlegać zaskarżeniu do sądu, tak jak w przypadku Orcholskiego czy Łazarewicza. Nie wiadomo jeszcze, czy to koniec sprawy – dziennikarzowi przysługuje możliwość złożenia skargi kasacyjnej od niekorzystnego wyroku.
Źródło: "Rzeczpospolita"

