
Aż 41 proc. mieszkańców stolicy wybiera się na referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. To dużo ponad wymagany próg. Ale nawet jeśli Hanna Gronkiewicz-Waltz straci stanowisko… to odzyska je w przyspieszonych wyborach. Władze partii zrezygnowały z koncepcji ustanowienia jej komisarzem do czasu przewidzianych na listopad 2014 r. wyborów.
Na cztery dni przed referendum (badanie przeprowadzono 9 października) 32 proc. warszawiaków deklaruje, że na pewno pójdzie głosować w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Kolejne 9 proc. mówi, że "raczej zagłosuje". W sumie to 41 proc., czyli o 12 pkt. proc. więcej, niż wymagany próg frekwencji – wynika z sondażu MillwardBrown dla TVN24. Także 42 proc. deklaruje, że na pewno nie zagłosuje.
Oczywiście większość (74 proc.) tych, którzy pójdą za głosować, będzie chciało odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ale z opublikowanego przez "Gazetę Wyborczą" sondażu przeprowadzonego dla PO wynika, że utrata stanowiska będzie tylko tymczasowa. Bo gdyby przeprowadzić wcześniejsze wybory (odbyłyby się w styczniu), Hanna Gronkiewicz-Waltz może liczyć na 54 proc. głosów i odzyskanie stanowiska. Dzięki temu będzie można uniknąć wątpliwego z prawnego i politycznego punktu widzenia planu, który przewidywał ustanowienie Gronkiewicz-Waltz komisarzem aż do przewidzianych na listopad 2014 r. wyborów.
Po 9.00 opublikujemy w naTemat relację ze spotkania Jarosława Kaczyńskiego z wyborcami na Żoliborzu. W artykule między innymi komentarz prezesa PiS dotyczący frekwencji.
czytaj także:
Źródło: TVN24, "Gazetę Wyborczą"
