
Lech Wałęsa poleciał kilka dni temu do Londynu, by wziąć udział w tamtejszej premierze filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Z relacji prasowych wynika, że publiczność przyjęła film bardzo dobrze, ale były prezydent zdecydowanie nie jest zadowolony z podróży do stolicy Wielkiej Brytanii. – Nigdy do Londynu. Zostałem kłamliwie i prowokacyjnie wystawiony przez Ambasadę Polską w Londynie i sponiewierany przez odprawę na lotnisku – napisał Wałęsa na swoim blogu.
O swoich londyńskich przejściach Lech Wałęsa napisał krótko na blogu, który prowadzi w serwisie Wykop.pl. Były prezydent nie zdradził w swoim wpisie, co dokładnie stało się na lotnisku. Nie napisał również, na czym polegało "kłamliwe i prowokacyjne wystawienie" przez polską ambasadę. Początkowo placówka tylko zaprzeczyła, jakoby miała nieelegancko potraktować Wałęsę, a ambasador Witold Sobków nie chciał zdradzić szczegółów sprawy, choć przyznał, że są mu one znane.


Lech Wałęsa: Wszystkim pokazywali moje majtki O wyjaśnienie afery portal Gazeta.pl poprosił samego Wałęsę. Ten wytłumaczył, że przed wylotem polska ambasada zapewniła go, że będzie mógł skorzystać na londyńskim lotnisku z przejścia dla VIP-ów.
– Będąc więc przekonany, że wszystko gra, nie spakowałem swojej walizki jakoś szczególnie, tylko tak wrzuciłem majtki, skarpetki, jak leci. Lądujemy w Londynie, a tam się okazuje, że nic nie jest załatwione. Akurat jeszcze jakaś złośliwa zmiana strażników stanęła, która nie lubi Polaków, i jak mnie zobaczyli, to zaczęli mnie trzepać. Wyciągali z walizki te niepoukładane majtki, skarpetki, wszystkim pokazywali – powiedział były prezydent.
Oświadczenie ambasady Oświadczenie w tej sprawie wydała już Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie.
Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie
