Donosy i frustracja wylewana w [url=http://shutr.bz/1enZxOd]internecie[/url] - codzienność wśród ex-pracowników, którzy narzekają na byłych szefów
Donosy i frustracja wylewana w [url=http://shutr.bz/1enZxOd]internecie[/url] - codzienność wśród ex-pracowników, którzy narzekają na byłych szefów

Na stronę główną serwisu Wykop przebił się w poniedziałek tekst ex-pracownika TVN24. Były reporter zdradził kulisy pracy w dawnej redakcji i przy okazji nie szczędził złośliwości. Błąd, który popełniają ludzie w niemal każdej branży. A świat jest mały i nigdy nie wiadomo, kiedy trafimy na znajomą twarz. Wtedy raczej nie wytłumaczymy się z pomyj, jakie wylewaliśmy na głowę dawnego szefa w internecie.

REKLAMA
"Szefowie firmy XYZ to same dz...i, złodzieje i oszuści. Wiem, bo sam tam pracowałem", "Nie będę tu krytykował firmy ABC, chociaż... pracowałem tam, więc zrobię to lepiej niż inni". Syndrom rozżalenia na byłego pracodawcę - kto na niego nigdy nie cierpiał niech wysoko podniesie rękę.
Tak myślałem. "Las rąk". Prawie jak w liceum, gdy profesor matematyki szukał chętnego do odpowiedzi. Unikałbym słowa "wszyscy", bo wierzę i wiem, że są szczęśliwe wyjątki, osoby, które po wyrzuceniu z pracy nadal miały o pracodawcy dobre zdanie.
Ale zdecydowana większość tych, którzy z jakichś powodów wylecieli z pracy, o swoim byłym chlebodawcy nie powie jednego dobrego słowa. Że zły, że gburowaty, że nie płaci. A jeśli jakieś słowa już padają, to najczęściej tylko te niecenzuralne.
Mówi się, że o ex-pracodawcy powinniśmy wypowiadać się dobrze albo... wcale. "Zgoda, ale niby dlaczego mam milczeć skoro czuję się przez niego pokrzywdzony?" – ktoś spyta. Ano choćby z tego powodu, że nigdy nie wiadomo kogo i gdzie spotka się w swoim życiu. Świat jest mały. Dobrze o tym pamiętać zanim na głowy naszych dawnych szefów wylejemy (np. w internecie) wiadro pomyj.
Co nie znaczy, że o swojej krzywdzie mówić nie wolno pod żadnym pozorem. Czasem nasz internetowy "donos" może pomóc komuś, kto chciałby w przyszłości zatrudnić się w firmie, która jawnie oszukuje, nie płaci, czy nie szanuje swoich pracowników, i w ten sposób zaoszczędzić mu poszarpanych nerwów
Na potrzeby tekstu wymyśliliśmy cztery typy rozżalonego ex-pracownika. O tym, kiedy warto milczeć, a kiedy lepiej mówić głośno i donośnie, piszemy opowiadając ich historie.

Typ pierwszy: rozżalony specjalista


Właściwie to on był inspiracją do tego, by ten tekst powstał. Na "Wykopie" pojawił się tekst byłego dziennikarza TVN. Anonimowy internauta przez ponad 2 i pół roku przygotowywał materiały m.in. dla redakcji TVN24 i "Faktów". Teraz postanowił pokazać, jak nierzetelnie działają dziennikarze tej stacji.
Swój (popularny swoją drogą) wykop zaczyna od słów: "Nie będę tu napieprzał na TVN tak jak inni… że TVN kłamie itd. To mnie bawi". Po chwili jednak, zgadza się, czyni to bez większych skrupułów. Jak twierdzi - upoważnia go do tego fakt, że kiedyś był tejże stacji pracownikiem. "Zrobię to więc lepiej niż inni" – dodaje.
logo
Screen ze strony wykop.pl

Czyni to wytykając błędy w materiale na temat "Szeryfa internetu". Pokazuje manipulacje, niedociągnięcia, błędy. Przy okazji broni swojego ojca, o którym wspomniano w internecie - to chwalebne. Ale czy reszta nie jest... tania?
Obrażać swojego byłego szefa w sieci? Ryzykowne. Nie tylko dlatego, że zamyka to w pewien sposób drogę powrotu, ale i kilkoro kolejnych drzwi. Światek w każdej branży zna się dobrze, jest hermetyczny, podobnie w dziennikarstwie.
Ale jest też kolejny aspekt na "nie" dla takiego "hejtu". Odbiorca, który czyta w internecie podobny wylew żółci może uznać, że jego autor to sfrustrowany pracownik, który kiepsko wywiązywał się ze swoich obowiązków, a teraz wylewa swoje gorzkie żale przy pomocy klawiatury.
Typ "rozżalonego specjalisty" pozostawiamy pod osąd osobisty osąd każdego z czytelników.

Typ drugi: uprzejmy donosiciel


W kwietniowej "Panoramie Wałbrzyskiej" ukazał się tekst o skargach, które masowo wpływają do tamtejszych oddziałów Państwowej Inspekcji Pracy. Zarejestrowano 601 skarg podpisanych i 122 anonimowe. Większość z nich była dziełem tych, którzy z pracy zostali zwolnieni.
Jak mówiła "Panoramie" rzeczniczka dolnośląskiego PIP Agata Kostek-Lewandowska, część z nich wpłynęła od ludzi, którzy o złym pracodawcy milczeli bojąc się utraty pracy. Ale nie brakuje też takich donosów, które wypisują ci, którym zależy na zemście.

Kilka przykładowych donosów:

– "Wszyscy w firmie pracują na czarno”,

– "Kierownika nie było stać na nowego bentleya, a mimo to go kupił”,

– "Szef to gangster i do tego sypia z kierowniczką, a księgowa z prezesem”.

– Szef jest codziennie w pracy pijany, chleje od kilku lat. Po prostu przychodził do pracy w południe i chlał, najpierw z kolegami, teraz już sam. Robi co chce!
CZYTAJ WIĘCEJ


Mało? Proszę bardzo. Raz jeszcze oddajmy głos Kostek-Lewandowskiej. – Nie rzadko zdarza się, że wielu nadużyć winni są sami skarżący. Przykładowo, były pracownik oskarżał szafa o niedopatrzenia płacowe, a tymczasem on sam się tym zajmował w zakładzie. Był też przypadek podrabiania dokumentów przez byłego wspólnika i podrzucanie ich do firmy przez zaprzyjaźnioną pracownicę – dodaje Kostek-Lewandowska.
Na koniec głos z jednego z internetowych forów: "Z reguły donoszą ludzie, którzy słabo radzą sobie w pracy i w taki sposób próbują poprawić swoją pozycję w firmie. widzę to po moich byłych kolegach z firmy. Odchodzą z firmy, a potem obrażają kolegów i koleżanki i byłych szefów".

Typ trzeci: pożyteczny hejter


Pisząc przy okazji dwóch wyżej wymienionych typów rozżalonych byłych pracowników, nie zapominamy o tych, którzy swoim donosem mogą pomóc. Nie byłemu pracodawcy oczywiście, bo jemu w ten sposób można tylko zaszkodzić. Pomóc tym, którzy szukają ofert pracy i często trafiają na oszustów.
Jest w internecie sporo stron, na których można wylać swoje wszystkie żale. Czasem oczywiście trafiają się paszkwile, ale częściej to jednak pomocna sprawa dla tych, którzy szukają zatrudnienia.
Niezłym przykładem jest witryna o jakże wymownej nazwie - www.wkurzonypracownik.pl. Można na niej zamieścić swoją opinię o ex-pracodawcy. By uniknąć "personalnych wycieczek" administratorzy zastrzegli, że panuje "wolna amerykanka", ale bez nazwisk. Ani obsmarowanego, ani obsmarowującego. Zaglądamy wewnątrz.
logo
Zrzut ekranu ze strony wkurzonypracownik.pl

logo
Zrzut ekranu ze strony wkurzonypracownik.pl

logo
Zrzut ekranu ze strony wkurzonypracownik.pl
Byli pracownicy krytykują swoich dawnych szefów, ale po to by przestrzec innych. Brawo. A że przy okazji wyleją z siebie trochę żalu i złości?

Typ czwarty: gaduła na rozmowie kwalifikacyjnej


Ostatni, chyba najgroźniejszy w momencie, gdy szukamy nowej pracy. Typ ex-pracownika, który przed nowym szefem zdradzi wszystkie tajemnice byłego szefa, zdradzi dlaczego nie chciało mu się dla niego pracować, a większość dnia spędzał na kawie i przy papierosie.
W takiej sytuacji pamiętaj: nawet jeśli o swoim byłym szefie masz jak najgorsze zdanie, zachowaj je dla siebie, a z pewnością nie afiszuj się z nim podczas kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej. Pytanie od rekrutera: co sądzisz o swoim byłym pracodawcy ma na celu sprawdzenie, czy jesteś lojalny i nie opowiesz tajemnic swojej byłej firmy.
Tak przynajmniej uważają blogerzy z KarieraPodKontrolą.pl. "Nie narzekaj, nie złorzecz, nie pomstuj. W życiu zdarzają się różne historie. Nie licz na to, że znajdziesz zrozumienie u rekrutera, gdy opowiesz mu o tym, jak to zmuszano Cię do sprzedawania trefnych towarów, a czas spędzony w pracy mijał Ci głównie na plotkach" – piszą.
W tej sytuacji - lepiej milczeć, a najlepiej zachować się dyplomacyjnie. "Mój szef miał kilka zalet i wad - jak każdy". Taka odpowiedź powinna wystarczyć. Gorzkie żale zostaw dla siebie.