Czy z tantiem przysługujących muzykom można się utrzymać?
Czy z tantiem przysługujących muzykom można się utrzymać? Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Wiele osób uważa, że rzekomo bajecznie wysokie tantiemy, które otrzymują znani muzycy, to rażąca niesprawiedliwość i relikt XX wieku. Ale jest i druga strona medalu: – Ludzie tacy jak Jerzy Połomski czy Krzysztof Krawczyk dziś dostają jedynie głodową emeryturę, bo tantiemy im nie przysługują – przekonuje Krzysztof Skiba.

REKLAMA
W ostatnim czasie wiele osób oburza się z powodu reklamy jednej z sieci telefonii komórkowej, w której udział wzięła Agnieszka Chylińska. Niektórym przeszkadzają wulgaryzmy, z kolei inni uważają, że skandaliczny jest już sam fakt udziału artystki w reklamie, bo to forma “sprzedania się”.
Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać o tym, że artysta też człowiek i jakoś na życie zarabiać musi. W erze internetu sprzedaż płyt (zwłaszcza w Polsce) nie pozwala już chyba nikomu zarobić na tyle dużo, by się utrzymać. Dlatego więc poza koncertowaniem muzycy imają się przeróżnych pomysłów: wydają składanki, piszą książki lub idą jako jurorzy do wokalnego show w telewizji.
– A co z tantiemami? – zapyta ktoś. Otóż problem polega na tym, że wcale nie są one tak wysokie, jak się wielu z nas wydaje, a po drugie – nie każdemu przysługują. Dlatego często muzycy toczą o nie zaciekłe boje.

Czym są tantiemy?

Umowna opłata ustalana procentowo płacona uprawnionemu z tytułu praw autorskich majątkowych (kompozytorowi, filmowcowi, tłumaczowi, producentowi lub organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi), a uzyskana od użytkowników za odtworzenie dzieła – utworu muzycznego, audialnego (np. słuchowiska) lub wizualnego (np. filmu). CZYTAJ WIĘCEJ


za Wikipedią

Walka o tantiemy
Zespół O.N.A., dzięki któremu Agnieszka Chylińska zdobyła sławę, oficjalnie rozpadł się z powodu rywalizacji “o zakres wpływów i miejsce w zespole”. Niektórzy twierdzą jednak, że mogło chodzić raczej o podział pieniędzy – Chylińska miała być pozbawiona udziału we wpływach z tantiem.
Podobnie było w przypadku popularnego w latach osiemdziesiątych zespołu Lombard. W jego kronice na oficjalnej stronie grupy czytamy:
lombard.pl

04.1988 - (...) menadżer zespołu zwolnił lidera, kompozytora największych przebojów zespołu i współtwórcę jego sukcesu Grzegorza Stróżniaka. Decyzja ta podyktowana była zawiścią, walką o tantiemy autorskie - ZAIKS (...) CZYTAJ WIĘCEJ


– Wiadomo. Pieniądze to gorący temat. Rzeczywiście w wielu zespołach trwa zacięta walka o autorstwo i tantiemy – przyznaje wieloletni lider zespołu “Big Cyc”, Krzysztof Skiba. – Kiedy słyszymy o rozpadzie zespołu, odejściu lidera, równie często co o kwestie ambicji chodzi po prostu o pieniądze – przyznaje. Dlaczego autorstwo jest w tym kontekście tak ważne?
Kiedy muzycy zgłaszają swój utwór w ZAiKSie, wypełniają specjalny formularz, w którym określa się autora słów i muzyki. Jeśli kompozycja ma więcej niż jednego autora, udział każdego z nich wyraża się w procentach. W przyszłości każda złotówka spływających tantiem dzielona będzie w takich proporcjach.

Twórcy zszerzeni w organizacjach zbiorowego zarządzania prawami autorskimi np. ZAIKS bogacą się na hitach odtwarzanych w radiach. Dostają pieniądze za każde odtworzenie piosenki. Zarabiają również aktorzy za powtórki filmów i seriali. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: inkubatorslaski.pl

– Na szczęście sytuacji spornych jest niewiele – twierdzi Marek Hojda, zasiadający w Prezydium ZAiKSu. Jego zdaniem na ok. 30 tys. zarejestrowanych przez ostatnie 4 lata utworów muzycznych, do kłótni czy nieporozumień między muzykami doszło zaledwie kilka razy: ktoś twierdził, że splagiatowano jego utwór, ktoś domagał się uznania jego współautorstwa. Trudno jednak powiedzieć, jak często do sporów dochodzi jeszcze zanim zespół pojawi się w siedzibie stowarzyszenia. A informacje o tym, jak wysokie bywają tantiemy, zdają się sugerować, że jest o co rywalizować.
"Emerytura robotników sceny"
Kilka miesięcy temu media obiegła informacja o tym, ile z tantiem zarabiają rocznie branżowi rekordziści. Romuald Lipko z Budki Suflera – ponad 2 mln. zł. Niewiele mniej – Beata Kozidrak. Jan Borysewicz, Kayah, Robert Gawliński, Seweryn Krajewski – ok. miliona.
O podobnych stawkach pisał też przed trzema laty we “Wprost” Robert Leszczyński.
Robert Leszczyński
"Wprost"

Ogromne, bo ponadmilionowe honoraria otrzymują artyści, którzy nie występują na scenie. Sa to przede wszystkim Andrzej Mogielnicki, od ponad 30 lat autor najważniejszych tekstów Lady Pank i Budki Suflera, i Jacek Cygan, od 40 lat piszący dla legionu artystów z Ryszardem Rynkowskim, Kombi, Edyta Górniak i Piotrem Rubikiem na czele. CZYTAJ WIĘCEJ


– To legendy – ucina temat Marek Hojda. Wedle niego opublikowane dane są znacznie zawyżone. Dodaje też, że “piramida” przychodów z tytułu tantiem ma bardzo szeroką podstawę: większość twórców zarabia w ten sposób raczej niewiele. Sprawę wysokości wpływów z tego tytułu bagatelizuje też Krzysztof Skiba: – Media lubią zaglądać artystom do kieszeni szukając sensacji. Ale tak naprawdę tantiemy są raczej dla nas, muzyków, formą emerytury – przekonuje.
Na potwierdzenie swoich słów Skiba przytacza przykład Jerzego Połomskiego i Krzysztofa Krawczyka – dawnych gwiazd estrady, które dziś dostają jedynie głodową emeryturę i mimo zaawansowanego już wieku muszą stale koncertować. – Bo tantiemy im nie przysługują – zauważa Skiba. Dlaczego? Bo obaj panowie nie byli autorami słów ani kompozytorami swoich największych przebojów. – W gruncie rzeczy dziś są poszkodowani – mówi Skiba i skarży się na ciężki los wielu muzyków.
– W Polsce skala piractwa była i jest bardzo duża, a my przecież my nie jesteśmy dotowani przez państwo. Żyjemy z koncertów, ale to nie będzie trwać wiecznie. “Robotnicy sceny” nie mają emerytury. Dlatego uważam, że tantiemy są potrzebne – podsumowuje.