
Wiele osób uważa, że rzekomo bajecznie wysokie tantiemy, które otrzymują znani muzycy, to rażąca niesprawiedliwość i relikt XX wieku. Ale jest i druga strona medalu: – Ludzie tacy jak Jerzy Połomski czy Krzysztof Krawczyk dziś dostają jedynie głodową emeryturę, bo tantiemy im nie przysługują – przekonuje Krzysztof Skiba.
W ostatnim czasie wiele osób oburza się z powodu reklamy jednej z sieci telefonii komórkowej, w której udział wzięła Agnieszka Chylińska. Niektórym przeszkadzają wulgaryzmy, z kolei inni uważają, że skandaliczny jest już sam fakt udziału artystki w reklamie, bo to forma “sprzedania się”.
Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać o tym, że artysta też człowiek i jakoś na życie zarabiać musi. W erze internetu sprzedaż płyt (zwłaszcza w Polsce) nie pozwala już chyba nikomu zarobić na tyle dużo, by się utrzymać. Dlatego więc poza koncertowaniem muzycy imają się przeróżnych pomysłów: wydają składanki, piszą książki lub idą jako jurorzy do wokalnego show w telewizji.
– A co z tantiemami? – zapyta ktoś. Otóż problem polega na tym, że wcale nie są one tak wysokie, jak się wielu z nas wydaje, a po drugie – nie każdemu przysługują. Dlatego często muzycy toczą o nie zaciekłe boje.
Czym są tantiemy?
Umowna opłata ustalana procentowo płacona uprawnionemu z tytułu praw autorskich majątkowych (kompozytorowi, filmowcowi, tłumaczowi, producentowi lub organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi), a uzyskana od użytkowników za odtworzenie dzieła – utworu muzycznego, audialnego (np. słuchowiska) lub wizualnego (np. filmu). CZYTAJ WIĘCEJ
Walka o tantiemy Zespół O.N.A., dzięki któremu Agnieszka Chylińska zdobyła sławę, oficjalnie rozpadł się z powodu rywalizacji “o zakres wpływów i miejsce w zespole”. Niektórzy twierdzą jednak, że mogło chodzić raczej o podział pieniędzy – Chylińska miała być pozbawiona udziału we wpływach z tantiem.
Podobnie było w przypadku popularnego w latach osiemdziesiątych zespołu Lombard. W jego kronice na oficjalnej stronie grupy czytamy:
lombard.pl
– Wiadomo. Pieniądze to gorący temat. Rzeczywiście w wielu zespołach trwa zacięta walka o autorstwo i tantiemy – przyznaje wieloletni lider zespołu “Big Cyc”, Krzysztof Skiba. – Kiedy słyszymy o rozpadzie zespołu, odejściu lidera, równie często co o kwestie ambicji chodzi po prostu o pieniądze – przyznaje. Dlaczego autorstwo jest w tym kontekście tak ważne?
Kiedy muzycy zgłaszają swój utwór w ZAiKSie, wypełniają specjalny formularz, w którym określa się autora słów i muzyki. Jeśli kompozycja ma więcej niż jednego autora, udział każdego z nich wyraża się w procentach. W przyszłości każda złotówka spływających tantiem dzielona będzie w takich proporcjach.
– Na szczęście sytuacji spornych jest niewiele – twierdzi Marek Hojda, zasiadający w Prezydium ZAiKSu. Jego zdaniem na ok. 30 tys. zarejestrowanych przez ostatnie 4 lata utworów muzycznych, do kłótni czy nieporozumień między muzykami doszło zaledwie kilka razy: ktoś twierdził, że splagiatowano jego utwór, ktoś domagał się uznania jego współautorstwa. Trudno jednak powiedzieć, jak często do sporów dochodzi jeszcze zanim zespół pojawi się w siedzibie stowarzyszenia. A informacje o tym, jak wysokie bywają tantiemy, zdają się sugerować, że jest o co rywalizować.
"Emerytura robotników sceny" Kilka miesięcy temu media obiegła informacja o tym, ile z tantiem zarabiają rocznie branżowi rekordziści. Romuald Lipko z Budki Suflera – ponad 2 mln. zł. Niewiele mniej – Beata Kozidrak. Jan Borysewicz, Kayah, Robert Gawliński, Seweryn Krajewski – ok. miliona.
O podobnych stawkach pisał też przed trzema laty we “Wprost” Robert Leszczyński.
Robert Leszczyński
"Wprost"
– To legendy – ucina temat Marek Hojda. Wedle niego opublikowane dane są znacznie zawyżone. Dodaje też, że “piramida” przychodów z tytułu tantiem ma bardzo szeroką podstawę: większość twórców zarabia w ten sposób raczej niewiele. Sprawę wysokości wpływów z tego tytułu bagatelizuje też Krzysztof Skiba: – Media lubią zaglądać artystom do kieszeni szukając sensacji. Ale tak naprawdę tantiemy są raczej dla nas, muzyków, formą emerytury – przekonuje.
Na potwierdzenie swoich słów Skiba przytacza przykład Jerzego Połomskiego i Krzysztofa Krawczyka – dawnych gwiazd estrady, które dziś dostają jedynie głodową emeryturę i mimo zaawansowanego już wieku muszą stale koncertować. – Bo tantiemy im nie przysługują – zauważa Skiba. Dlaczego? Bo obaj panowie nie byli autorami słów ani kompozytorami swoich największych przebojów. – W gruncie rzeczy dziś są poszkodowani – mówi Skiba i skarży się na ciężki los wielu muzyków.
– W Polsce skala piractwa była i jest bardzo duża, a my przecież my nie jesteśmy dotowani przez państwo. Żyjemy z koncertów, ale to nie będzie trwać wiecznie. “Robotnicy sceny” nie mają emerytury. Dlatego uważam, że tantiemy są potrzebne – podsumowuje.
